Wojna w Jemenie

26 marca 2015

Arabia Saudyjska zaproponowała w czwartek pięciodniowy rozejm humanitarny w Jemenie; zastrzegła, że jego powodzenie zależy od zgody szyickich bojowników z ruchu Huti, przeciwko którym Rijad prowadzi ofensywę - poinformował saudyjski szef MSZ Adel al-Dżubeir.

Co najmniej 80 osób, w tym wielu cywilów, zginęło w środę w Adenie podczas walk między szyickimi rebeliantami Huti a zwolennikami prezydenta Abd ar-Raba Mansura al-Hadiego. Ok. 40 ofiar to uciekający przed walkami cywile, których łódź ostrzelali Huti.

Konflikt i chaos w Jemenie stwarzają szansę dla Al-Kaidy - oświadczyła szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini. Według niej, by położyć kres przemocy, konieczne są międzynarodowe mediacje, a nie jednostronne działania. Przemawiając do studentów podczas wizyty w Pekinie Mogherini oceniła, że sytuacja w Jemenie jest bardzo niebezpieczna.

Iran ma wspólne interesy z Jemenem i nie pozwoli, by państwa regionu im zagroziły - oświadczył wiceszef irańskiej dyplomacji Husejn Abdollahian. Według Reutera to najmocniejsze dotąd potwierdzenie zaangażowania Iranu w jemeński konflikt zbrojny.

Lotnictwo Arabii Saudyjskiej zbombardowało pas startowy lotniska w stolicy Jemenie Sanie, niszcząc go w stopniu uniemożliwiającym korzystanie z niego przez loty z pomocą humanitarną. Saudyjczycy zbombardowali pas, bo nie chcieli, by wylądował na nim irański samolot, który nie uzgodnił z nimi wcześniej trasy swojego lotu.

Grupa dziewięciu irańskich statków, na których zdaniem Stanów Zjednoczonych mogła się znajdować zaawansowana broń dla walczących z jemeńskim rządem Hutich, odpłynęła w piątek w kierunku Iranu. Jak podkreśla Pentagon, krok ten pomógł uspokoić obawy Amerykanów.

Zadaniem okrętów amerykańskiej marynarki wojennej, które operują u wybrzeży Jemenu, jest zagwarantowanie wolności żeglugi - zapewnia prezydent USA Barack Obama. Jednocześnie w wywiadzie dla telewizji MSNBC podkreślił, że obecność US Navy jest "bardzo bezpośrednią wiadomością" dla wspierających rebeliantów z ruchu Huti Irańczyków, by nie wysyłali do Jemenu broni, która mogłaby zagrozić ruchowi na morzu.

Podbili prawie cały Jemen - kraj dwa razy większy od Polski - jeżdżąc tylko w pick-upach i używając prawie wyłącznie karabinów maszynowych i moździerzy. Huti, władający m.in. stolicą kraju Saną, nie boją się Arabii Saudyjskiej i jej nalotów. Co więcej, nie boją się też inwazji lądowej, bo już raz - pięć lat temu - pokonali Saudyjczyków, walcząc z nimi w górach na północy Jemenu. To prawdopodobnie powód, dla którego Rijad wciąż nie chce wysłać swoich oddziałów.

Lotniskowiec USS Theodore Roosevelt oraz krążownik rakietowy USS Normandy płyną w kierunku Jemenu, by przeprowadzić "operacje bezpieczeństwa" - powiedział w poniedziałek rzecznik Pentagonu. Zaprzeczył, że okręty mają przechwycić transport irańskiej broni.