Wenezuela protestuje

1 kwietnia 2014

Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro ogłosił, że zatrzymano trzech generałów sił powietrznych tego kraju, którzy "spiskowali przeciwko rządowi". Maduro poinformował o tym na spotkaniu przedstawicieli państw UNASUR w Caracas poświęconym masowym protestom w Wenezueli, w których zginęły już 34 osoby.

Kanadyjski przewoźnik lotniczy Air Canada poinformował, że wstrzymał wszystkie loty do i z Wenezueli powołując się na niestabilną sytuację w tym kraju.

Protesty w Wenezueli to kłopot nie tylko dla Nicolasa Maduro, ale i przywódców poszczególnych państw latynoamerykańskich. Zarówno chowanie głowy w piasek, jak i przekonywanie o gorliwym poparciu dla strony rządowej może się im bowiem w przyszłości odbić czkawką. Tymczasem wenezuelskie metropolie zaczynają przypominać miasta w stanie oblężenia i nie mają wiele wspólnego z wizją "socjalizmu XXI wieku", którą obiecywał Hugo Chávez.

W kolejnym dniu antyprezydenckich protestów w Wenezueli grupy demonstrantów starły się w niedzielę z oddziałami Gwardii Narodowej. Tymczasem do wenezuelskiej stolicy przybył, znany ze swojej sympatii do wenezuelskich władz, amerykański aktor Sean Penn. Oddał hołd zmarłemu rok temu Hugo Chavezowi, potem spotkał się z prezydentem.

13 ofiar śmiertelnych, barykady na ulicach i nerwowa reakcja władz na protesty – niektórzy już wieszczą Wenezueli los Ukrainy. Na razie jednak prezydent Nicolás Maduro robi wszystko, by tego uniknąć – opozycję zaprasza na Narodową Konferencję Pokoju, a obywatelom niespodziewanie przedłuża o dwa dni karnawałowe wakacje i liczy, że dzięki temu opuszczą oni wielkie miasta, w których trwa mobilizacja przeciwników rządu.

Setki tysięcy mieszkańców Wenezueli wzięły udział w sobotnich marszach pokoju z powodu targających krajem od 10 dni niepokojów. Uczestniczą w nich zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy władz. Doszło do starć z policją.