Strajk nauczycieli

9 kwietnia 2019

Mam takie wrażenie, że w nauczycielach narosło poczucie, że nasz głos się nie liczy - wyjaśniał we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 Przemysław Staroń, Nauczyciel Roku 2018, pytany o strajk w szkołach zapowiadany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Staroń zaznaczył jednocześnie, że "rząd w każdej chwili może doprowadzić do tego, żeby strajku nie było".

Jeżeli nic się nie wydarzy, to mam nadzieję, że 85-90 proc. szkół przystąpi do strajku - powiedział w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 i na tvn24.pl szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. - Sądzę, że to jest mniej więcej na poziomie 80-90 proc. nauczycieli - dodał, pytany o skalę zapowiadanej akcji. Strajk w szkołach może rozpocząć się już 8 kwietnia.

Odchodzę dlatego, że nie chcę brać udziału w tak przygotowanej reformie, za którą ja nie widzę żadnego pomysłu - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 nauczyciel Jarosław Szulski. - Każda reforma wywołuje pewne zawirowania w systemie. Jestem gotowy naprawdę je przejść tylko wtedy, kiedy rozumiem sens tej reformy - wyjaśnił. Pytany o strajk nauczycieli, podkreślił, że nie jest on wymierzony w uczniów. - Wydaje mi się, że to jest bardziej strajk o godność tego zawodu - ocenił.

To jest oczywiście sytuacja skandaliczna, że premier nie chce spotkać się z nauczycielami - ocenił w poniedziałek poseł PO Mariusz Witczak. Jego partyjny kolega Cezary Tomczyk przekonywał, że "PiS podejmuje dialog tylko wtedy, kiedy uważa, że mu się to z punktu widzenia wyborczego opłaca". Poseł Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej podkreślał, że to "ostatni moment, żeby rzeczywiście Związek wywalczył słuszne wynagrodzenia dla nauczycieli". Z kolei europoseł PiS Ryszard Czarnecki zaapelował do prezesa ZNP Sławomira Broniarza, "aby jednak rozmawiał z kierownictwem resortu edukacji narodowej".

"Popieramy akcję protestacyjną nauczycieli. PiS z budżetu daje miliardy na propagandę partyjną. My po wyborach znajdziemy w budżecie pieniądze na 1000 złotych brutto podwyżki dla nauczycieli" - zapowiedział na Twitterze przewodniczący PO Grzegorz Schetyna. Zwrócił się przy tym do związkowców z prośbą, by strajk nauczycieli "jak najmniej dotknął uczniów".

Nie powinno dochodzić do takiego szantażu moralnego, na jaki pozwolił sobie przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz - podkreślił premier Mateusz Morawiecki. Skomentował w ten sposób słowa szefa ZNP o "potężnym orężu w rękach nauczycieli", którym jest promocja uczniów do kolejnych klas. Broniarz odpowiedział premierowi na Twitterze, podkreślając, że "nikomu nie groził".

Nie było moim celem, aby urazić jakiegokolwiek ucznia czy rodzica. Jeżeli tak się stało, to mogę oczywiście przeprosić i tak to czynię - powiedział szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Przeprosiny dotyczą jego słów o "potężnym orężu w rękach nauczycieli", którym jest promocja uczniów do kolejnych klas. Broniarz zaznaczył, że jego wypowiedź była "próbą obudzenia i otrzeźwienia pani minister Anny Zalewskiej i rządu".

- Mam nadzieję, że to jest ten moment, w którym nauczyciele, którzy uważają, że za mało zarabiają (...) uznają, że forma protestu, który w sposób oczywisty szkodzi dzieciom (...) to jest coś na co nie pójdą - mówił w "Kawie na ławę" w TVN24 Marcin Horała z PiS. - Nauczyciele dzisiaj doszli do ściany - tłumaczył Bartosz Arłukowicz z PO.

Strajk Związek Nauczycielstwa Polskiego ogłosił z 35-dniowym wyprzedzeniem, by dać rządowi czas na rozwiązanie problemów, o których mówią nauczyciele i pracownicy nie będący nauczycielami - pisze w wydanym w niedzielę oświadczeniu prezes ZNP Sławomir Broniarz. Jak twierdzi, wszystkie inne możliwości zostały wyczerpane.

Mamy w ręku potężny oręż, jakim jest promocja uczniów - powiedział w sobotę prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Wskazywał, że jeżeli nauczyciele skorzystają z tego "oręża" to "będziemy mieli w edukacji totalny kataklizm". Rzeczniczka Ministerstwa Edukacji Narodowej wieczorem oceniła, że utrudnianie uczniom promocji "jest działaniem wyjątkowo nieodpowiedzialnym, dla którego nie ma usprawiedliwienia".

"W naszej opinii nauczyciele religii nie powinni angażować się w tego rodzaju akcje strajkowe. Ponadto statut katechety jasno precyzuje, że katecheci nie angażują się w działalność związków zawodowych, szczególnie wrogo nastawionego do Kościoła ZNP" - taką wiadomość od szczecińskiej kurii otrzymali katecheci w Zachodniopomorskiem. - To są normalni ludzie. Buntują się, bo oni też mają żołądki i chcą zarabiać godnie - komentuje Adam Zygmunt, prezes ZNP w Zachodniopomorskiem.

Mamy coraz bardziej niedouczoną ekipę zajmującą się kierowaniem naszymi losami - komentował w "Faktach po Faktach" w TVN24 profesor Łukasz Turski z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN, pytany o stosunek rządzących polityków do zapowiadanego strajku nauczycieli. - Ona jest niedouczona nie tylko w sensie rozumienia pewnych istotnych i poważnych mechanizmów gospodarczych czy politycznych, ale również jest źle wychowana - ocenił.

"Wszystkich, którzy z powodu mojej wypowiedzi poczuli się urażeni, w tym również moją żonę, serdecznie przepraszam" - napisał we wtorek wieczorem na Twitterze szef gabinetu politycznego premiera, Marek Suski. Odniósł się w ten sposób do swojej wcześniejszej wypowiedzi o różnicach między zarobkami posła i nauczyciela. Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska oceniła w środę, że "nie każdego stać na taki gest".