Spór wokół nowelizacji ustawy o IPN

17 lutego 2018

Polska Fundacja Narodowa chwali się, że jej kampania prostująca kłamstwo o "polskich obozach zagłady", dotarła do 180 milionów ludzi na świecie. Jaka kampania i skąd ta liczba? Nie wiadomo. Wiadomo, że fundacja, która ma dbać o wizerunek Polski zagranicą, zareagowała dopiero dwa tygodnie po uchwaleniu ustawy o IPN. A przecież o zaskoczeniu nie może być mowy, skoro wiceprezes fundacji Maciej Świrski od początku był zaangażowany w powstanie tej ustawy. Materiał programu "Czarno na białym" TVN24.

- Ustawa zostanie prawdopodobnie zmieniona. Tak sądzę, przecież ona jest idiotyczna. Tak wyglądać nie może - powiedziała w czwartek Zofia Romaszewska, doradczyni do spraw społecznych prezydenta Andrzeja Dudy.

Oczekujemy, że polski Trybunał Konstytucyjny wprowadzi znaczące zmiany w nowej ustawie o IPN - napisał w czwartkowym oświadczeniu izraelski instytut Yad Vashem, zajmujący się problematyką żydowskich ofiar Holokaustu. Nowelizacji ustawy zarzucono, że pomija lub zniekształca wiele ważnych i zawiłych zagadnień.

- To jest upokorzenie dla kraju, który jeszcze niedawno przekonywał całą Unię Europejską do Partnerstwa Wschodniego czy największego budżetu w historii - stwierdził w "Faktach po Faktach" Radosław Sikorski, odnosząc się do sytuacji naszego kraju na arenie międzynarodowej i wprowadzania wobec Polski unijnej procedury przestrzegania praworządności. Jak dodał były szef MSZ, "jesteśmy teraz protektoratem Węgier, od których zależy, czy nam nałożą sankcje, czy nie".

Odrażające jest przypisywanie całemu narodowi kolektywnej, moralnej odpowiedzialności za zbrodnie popełnione na Żydach przez jednostki - napisali dwaj izraelscy naukowcy w komentarzu opublikowanym przez gazetę "Jerusalem Post". Jak podkreślili, postanowili się w ten sposób zdystansować od niektórych oświadczeń izraelskich polityków pojawiających się w ostatnich tygodniach.

Nie mówią, że obozy zagłady były polskie, ale mają z Polską związane traumatyczne wspomnienia i o tym chcą mówić bez obaw. Polscy Żydzi, którzy po wojnie wyjechali do Izraela tłumaczą dlaczego ustawa o IPN jest dla nich niezrozumiała i nie do przyjęcia. Opowiadają - niektórzy po raz pierwszy - swoje wstrząsające rodzinne historie, co dokumentują - drastyczne też niekiedy zdjęcia. Wszyscy podkreślają, że Holokaust był niemiecki, ale mówią też, dlaczego mają żal do Polski i Polaków. Materiał "Czarno na białym".

Ruch może być tylko jeden: zapowiedź nowelizacji tej ustawy, która będzie poprzedzona intensywnymi rozmowami, konsultacjami ze stroną izraelsko-żydowską - ocenił w "Faktach po Faktach" były marszałek Sejmu Ludwik Dorn. Odniósł się w ten sposób do konfliktu Polski z Izraelem dotyczącego ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Jak dodał, głos w tej sprawie powinien zabrać prezydent Andrzej Duda.

Ambasador RP w Berlinie Andrzej Przyłębski w odpowiedzi na list przewodniczącego Centralnej Rady Żydów w Niemczech napisał, że nie podziela obaw o znowelizowaną ustawę o Instytucie Pamięci Narodowej, ale zasugerował doprecyzowanie pojęcia "naród polski" przez Trybunału Konstytucyjny. Ambasador Przyłębski prywatnie jest mężem prezes Trybunału Konstytucyjnego, Julii Przyłębskiej.

Zrobiono ogromny błąd. Strzelono z armaty ślepym nabojem - mówił w "Faktach po Faktach" profesor Antoni Dudek, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, odnosząc się do nowelizacji ustawy o IPN i kontrowersji z nią związanych. W ocenie profesora Ryszarda Bugaja, byłego doradcy prezydenta Lecha Kaczyńskiego, krytyka ustawy jest zrozumiała i uzasadniona, bo są obawy co do tego, co się stanie z wymiarem sprawiedliwości.

Wydaje mi się, że podniesiona przez polski rząd kwestia unikania stwierdzenia "polskie obozy" to temat zastępczy - stwierdził w rozmowie z TVN24 izraelski historyk prof. Jehuda Bauer. - Nie widzę powodów, aby stanowić o tym prawo - dodał.