Rząd Ewy Kopacz

19 września 2014

Dwadzieścia cztery lata temu zrobił to samo: siadł na schodkach i zapalił papierosa. I wywołał oburzenie wśród pracowników restortu. - Jak zakończę tu swoją pracę, to też usiądę i zapalę - zapowiadał Batłomiej Sienkiewicz i co zapowiadał, zrobił.

- Przekazuję panu ministerstwo, w moim subiektywnym osądzie, w lepszym stanie niż je zastałem - powiedział do Grzegorza Schetyny, żegnając się z resortem, były już szef MSZ Radosław Sikorski. I dodał: - Oponentom przypomnimy słowa Winstona Churchilla, który miał powiedzieć: "Masz wrogów? To dobrze. To znaczy, czegoś w życiu broniłeś".

Odejście Donalda Tuska z polskiej polityki osłabi Platformę Obywatelską - uważa 44 proc. ankietowanych przez CBOS. Według 39 proc. badanych odejście Tuska nie będzie miało większego wpływu na funkcjonowanie PO, a według 8 proc. - wzmocni tę partię.

Bronisław Komorowski powołał rząd Ewy Kopacz. Wśród członków jej gabinetu jest pięcioro nowych ministrów, choć nie wszyscy z nich debiutują w rządowych ławach. Po zaprzysiężeniu nowi szefowie resortów udali się do swoich ministerstw, by przejąć obowiązki od swoich poprzedników.

Będę każdego dnia egzekwować w stu procentach zaangażowanie i skuteczność od moich ministrów - zapewniła premier Ewa Kopacz po zaprzysiężeniu w Pałacu Prezydenckim. W skład rządu, powołanego przez Bronisława Komorowskiego, wchodzi - poza premier Kopacz - 5 nowych i 13 dotychczasowych ministrów.

Donald Tusk, mówiąc, że Ewa Kopacz była załamana swoim piątkowym wystąpieniem, nie ujawnił jej prawdziwego stanu ducha - przekonywał w "Jeden na jeden" prof. Tomasz Nałęcz, prezydencki doradca. Jego zdaniem, chciał jedynie dowartościować Małgorzatę Omilanowską, którą Kopacz przedstawiła pomyłkowo jako ministra nauki, a nie ministra kultury.

Ministrowie gabinetu Ewy Kopacz złożyli już przysięgi i udali się do swoich resortów. Pięcioro nowych członków rządu przejmie teraz obowiązki od swoich poprzedników. W KPRM na Kopacz czekał natomiast Donald Tusk. Były premier powitał nową szefową rządu kwiatami.

- Nie przywiązujmy wagi do pewnych przejęzyczeń - bronił w "Faktach po Faktach" piątkowego wystąpienia Ewy Kopacz eurodeputowany z ramienia PO Dariusz Rosati. Mniej wyrozumiały był Zbigniew Ziobro (Solidarna Polska), który ocenił słowa przyszłej premier na temat ewentualnej sprzedaży broni Ukrainie jako "wypowiedź pani z magla, która coś tam opowiada i nie wiadomo, o co jej chodzi".

- Teraz, jak on (Tusk) odszedł, to co ona (Kopacz) ma zrobić? Cała sfora zaczęła ujadać. Każdemu dała michę i teraz jest etap merdania ogonem - powiedział Tadeusz Cymański z SP o sytuacji w rządzie po zmianie premiera. Goście "Kawy na ławę" w TVN24 oceniali piątkowe wystąpienie nowej szefowej rządu. Adam Hofman (PiS) krytykował zapowiedź odejścia od polityki wspierania Ukrainy. - Czego teraz chcecie? Czego się wyśmiewacie? Powiedziała to, co chcieliście usłyszeć - wypominał politykom opozycji Adam Szejnfeld z PO.

- Czasami trzeba przyznać się do błędów i nie udawać, że ta prezentacja wypadła dobrze - tak do piątkowego wystąpienia Ewy Kopacz odniósł się w TVN24 dr Sergiusz Trzeciak, specjalista ds. marketingu politycznego Collegium Civitas. Surowiej przyszłą premier ocenił Wiesław Gałązka z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej. - Była beznadziejna. Wygłaszane teksty dobre by były do cioci na imieniny - powiedział, a zwracając uwagę na fakt, że Kopacz próbowano upozować na Margaret Thatcher, skwitował: - To nie ten styl.

Gdy nie ulegała farmaceutycznemu lobby w sprawie szczepionek, albo kiedy z fotela marszałka studziła temperament posłów, wielu widziało w Ewie Kopacz polską Margaret Thatcher. "Wie pan, ja jestem kobietą" - powiedziała w piątek. I wystarczyło by z "żelaznej" stała się "emocjonalną". A z "damy" - "mamą". Zaniemówiły nawet feministki.

- Jako zwolennik równości nie życzyłbym sobie, żeby ktoś całą swoją politykę opierał na tym, czy jest kobietą, czy jest mężczyzną. Nam jest potrzebny dobry premier - powiedział w "Faktach po Faktach" Robert Kwiatkowski (TR) komentując piątkową konferencję prasową, na której Ewa Kopacz przestawiała siebie jako nowego premiera i skład swojego gabinetu. - Miał to być rząd dla Polski, a jest dla Platformy - podsumował z kolei Andrzej Duda (PiS). Joanna Mucha prosiła z kolei o udzielenie kredytu zaufania nowym ministrom. - Każdy był kiedyś pierwszy raz ministrem - powiedziała posłanka PO.

Trzeba dzwonić do Iwony Sulik - potwierdziła częściowo w programie "Babilon" ustępująca rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska nieoficjalne informacje, że jej następczyni to właśnie była dziennikarka i medialny doradca Ewy Kopacz.