Relacja z wyprawy Marcina Gienieczko

8 sierpnia 2014

Polski podróżnik Marcin Gienieczko zdobył górę źródłową Amazonki, szczyt Nevado Mismi wznoszący się 5597 m n.p.m. - W czasie wędrówki spadły na mnie dwa głazy, kijki się wygięły, ale jakoś wszedłem - opowiadał Gienieczko w specjalnej relacji dla telewizji TVN 24. W podejściu towarzyszył mu do pewnego etapu dokumentalista Mirosław Rajter oraz Zacarias Oksa Oksa, miejscowy przewodnik z którym Marcin stanął na szczycie góry.

Polski podróżnik Marcin Gienieczko wykorzystał krótki pobyt w Limie by przygotować się do dalszej podróży. W trakcie czyszczenia, przepakowywania i tułaczki po urzędach zapoznał się w polską ambasador na terenie peruwiańskiej stolicy. Spotkał również legendarnego przewodnika po amazońskiej dżungli, który dotrzyma mu towarzystwa w kolejnym, ryzykownym etapie. Gienieczko planuje bowiem przeprawę przez region, gdzie władzę dzierży nie Peru, a miejscowi handlarze narkotykowi.

Marcin Gienieczko 30 sierpnia ukończył 5-dniowy kurs sztuki survivalu, który prowadził kapitan Peruwiańskich Sił Powietrznych. Wiedza od tak doświadczonego i obytego z amazońską dżunglą człowieka jest bezcenna. - Dał mi spojrzenie na dżunglę od wewnątrz - podkreślił Gienieczko w rozmowie z TVN 24.

Marcin Gienieczko w poniedziałek 25 sierpnia rozpoczął szkolenie pod okiem kapitana Peruwiańskich Sił Powietrznych. Doświadczony żołnierz przez dwa dni przekaże mu teoretyczną wiedzę, dzięki której Marcin może ocalić niegdyś życie. Przed podróżnikiem dwa dni "wykładów" oraz "egzamin praktyczny" - trzy dni w dżungli bez wody, jedzenia i choćby jednego opakowania środków odstraszających insekty.

Po niespełna dwóch tygodniach zmagań z silnym prądem rzeki Rio Napo w 38-stopniowym upale Marcin Gienieczko i Łukasz Czeszumski pokonali rzekę Rio Napo i dotarli do Amazonki. Kolejne dni poświęcą na odpoczynek i załatwianie formalności związanych z kolejnym etapem wyprawy. Lada dzień Gienieczko rozpocznie szkolenie pod okiem żołnierza marynarki wojennej i pozna wodza Indian Ashaninka.

Marcin Gienieczko i towarzyszący mu Łukasz Czeszumski od ponad tygodnia zmagają się z silnym nurtem rzeki Rio Napo. Dziennie pokonują po kilkadziesiąt kilometrów w canoe, walcząc z prądem dopływu Amazonki w 38-stopniowym upale oraz, od kilku dni, w strugach deszczu.

Po kilkudniowym spływie w canoe, pokonując ponad 240 kilometrów rzeki Rio Napo, Marcin Gienieczko i towarzyszący mu Łukasz Czeszumski przekroczyli granicę Peru. Od celu dzieli ich nieco ponad pół tysiąca kilometrów przez wody pełne piratów.

Metrowe fale na górskim, silnym nurcie Rio Napo wymusiły na Marcinie Gienieczko i Łukaszu Czeszumskim zmianę planów. Doświadczeni podróżnicy zdecydowali się nie ryzykować własnym życiem. - Wygrała nieokiełznana potęga natury - komentują przyjaciele podróżnika

Przed Marcinem Gienieczko oraz Łukaszem Czeszumskim czternaście dni trudnej przeprawy w kierunku w kierunku ujścia Napo do Amazonki. Na wyruszających z miejscowości La Puerta podróżników czyha mnóstwo niebezpieczeństw i pułapek. - Przede wszystkim uważajcie na grasujących w Peru piratów - ostrzegał ich Indianin Timm.

Po przekonaniu celników w porcie Guayaquil w Ekwadorze, że w kontenerze nie ma narkotyków, tylko canoe, kajak Marcina Gienieczko wreszcie dojechało do Quito. Zanim jednak podróżnik zmierzy się z naturą, będzie musiał kilkukrotnie stawić czoło biurokracji.

"Solo Amazon Expedition" to niezwykły plan realizowany przez Marcina Gienieczko - 36-letniego dziennikarza, który na pontonie przepłynął 3100 km rzeki Jukon oraz 4 tys. kilometrów rzeki Mackenzie i 4328 km syberyjskiej Leny w canoe. Autor książki ,,Kierunek Północ" opowiada o wyzwaniach czekających na niego w podróży, z której relacje będą pojawiać się na portalu TVN24.pl i kanale TVN24.