Przemoc seksualna w Indiach

3 stycznia 2013

Indyjska policja aresztowała mężczyznę, który jest podejrzany o współudział w porwaniu, gwałcie i torturowaniu pięcioletniej dziewczynki w New Delhi. Brutalne przestępstwo wywołało gwałtowną dyskusję w indyjskim parlamencie, który musiał dwukrotnie przerywać obrady.

Kilkaset osób protestowało przed siedzibą policji w stolicy Indii, Delhi, dokąd ma zostać przewieziony mężczyzna podejrzany o zgwałcenie pięcioletniej dziewczynki i znęcanie się nad nią. To kolejny przypadek przemocy seksualnej wobec kobiet w Indiach.

Obrońcy praw muzułmanek alarmują, że choć "kontraktowe małżeństwa" są w Indiach nielegalne i zakazane w islamie, to ich liczba ciągle wzrasta. Głównym ośrodkiem tego procederu stał się Hajdarabad w południowych Indiach, gdzie bogaci goście z Afryki i Bliskiego Wschodu wykorzystują biedę muzułmańskich rodzin - pisze "The Daily Telegraph".

Kierowca nocnego autobusu z New Delhi, w którym doszło do brutalnego gwałtu 23-letniej studentki, popełnił samobójstwo - poinformowała agencja Reutera powołując się na słowa jego obrońcy. Rama Singha znaleziono powieszonego na więziennej kracie, w celi pełnej innych więźniów, jednej z najlepiej strzeżonych w więzieniu. Sprawa gwałtu wywołała na przełomie roku wrzenie w Indiach i falę protestów przeciw przemocy wobec kobiet.

Pięciu mężczyzn oskarżonych o brutalne zgwałcenie i spowodowanie śmierci studentki w stolicy Indii, Delhi, na rozprawie w sobotę nie przyznało się do winy - poinformował prawnik jednego z domniemanych sprawców. Grozi im kara śmierci przez powieszenie.

W Indiach doszło do kolejnego brutalnego gwałtu zbiorowego na kobiecie. Sprawa szybko stała się głośna na cały kraj. Między innymi dlatego, że jej przebieg bardzo przypomina podobny tragiczny przypadek z New Delhi, który wywołał masowe protesty.

Sześciu mężczyzn oskarżonych o zbiorowy gwałt i morderstwo studentki w New Delhi po raz pierwszy stanęło przed sądem. Mają usłyszeć formalne zarzuty, za które grozi im kara śmierci. Mężczyźni mają problem z obroną, bowiem nie chce się jej podjąć żaden prawnik.

Policja w stanie Hariana w północnych Indiach, po trwających od połowy grudnia protestach ulicznych będących wynikiem zbiorowego gwałtu na studentce, opublikowała w piątek dane 2,5 tys. mężczyzn skazanych za przestępstwa seksualne. Głos zabrał też ojciec zmarłej w wyniku odniesionych obrażeń 23-latki, który zażądał kary śmierci dla jej gwałcicieli.

Pięciu sprawców gwałtu i pobicia 23-letniej studentki w Indiach, stanie w czwartek przed sądem w pierwszym dniu procesu w sprawie, która wstrząsnęła całym krajem. Grożą im kary śmierci. W więzieniu może się też znaleźć kierowca nocnego autobusu, w którym doszło do gwałtu, bo policja twierdzi, że próbował przejechać wyrzuconą na ulicę studentkę. Ta zmarła w miniony weekend.

Setki mieszkańców stolicy Indii, Delhi, wyszły w sobotę na ulice miasta, by oddać hołd zmarłej studentce, ofierze gwałtu zbiorowego, wyrazić solidarność z jej rodziną i wywrzeć nacisk na rząd, by ostrzej reagował na przestępstwa wobec kobiet.