Protest rodziców osób niepełnosprawnych

25 kwietnia 2018

Do zapowiedzi Kancelarii Sejmu, że ta podsumowuje koszty prawie półtoramiesięcznego protestu niepełnosprawnych, odniosły się w sobotę uczestniczki dyskusji w programie "Babilon" w TVN24 BiS. - To jest technika typowa dla PiS-u (...). To jest element zastraszania i zniechęcania obywateli oraz obywatelek do korzystania z prawa protestu, z prawa sprzeciwu i z tej trybuny, którą jest Sejm - oceniła Barbara Labuda, była minister i działaczka opozycyjna w czasach PRL. Hanna Bakuła, malarka i pisarka stwierdziła zaś: - Serce mi pęka, tak się strasznie wstydzę, że w ogóle kiedykolwiek wierzyłam w jakąkolwiek demokrację.

Byłem bardzo zmartwiony tym, że ten protest tak długo trwał. Te żądania były całkowicie racjonalne - powiedział w "Piaskiem po oczach" lider Prawicy RP oraz były marszałek Sejmu, Marek Jurek. Odniósł się w ten sposób do protestu osób niepełnosprawnych i ich opiekunów w Sejmie, który trwał przez 40 dni.

Jeśli się mówi o tym, że mamy znakomitą koniunkturę, a równocześnie, że "tutaj jednak nie możemy pomóc" to jest jakaś sprzeczność, która ludzi denerwuje - mówił w "Faktach po Faktach" pisarz Stefan Chwin, odnosząc się do zakończonego po 40 dniach protestu osób niepełnosprawnych i ich opiekunów w Sejmie. Ocenił też, że dzisiejsza władza "ma problemy" z rozwiązywaniem takich spraw.

Kancelaria Sejmu liczy koszty związane z trwającym 40 dni protestem osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. Jeszcze nie ustalono, kto zostanie nimi obciążony. Zdaniem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, wicemarszałek Sejmu i posłanki Platformy Obywatelskiej, koszty powinna ponieść kancelaria izby niższej parlamentu. Z kolei posłanka Joanna Scheuring-Wielgus zaapelowała do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, żeby rachunek za protest wystawił na nią.

Klasa polityczna przegrała ten egzamin - mówiła w "Faktach po Faktach" w TVN24 zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich do spraw równego traktowania Sylwia Spurek, komentując 40 dni protestu osób niepełnosprawnych i ich opiekunów. - To była lekcja, która mogła nauczyć szacunku, pokazać prawa człowieka. Niestety, rządzący wyciągnęli z niej chyba niewiele merytorycznych wniosków - dodała.

Zdaniem 62 procent badanych rząd nie zareagował odpowiednio na protest rodziców i opiekunów osób niepełnosprawnych oraz ich podopiecznych w Sejmie - wynika z sondażu Kantar Millward Brown przeprowadzonego na zlecenie "Faktów" TVN i TVN24. 25 procent ankietowanych jest przeciwnego zdania.

Bardzo łatwo mówić o 500 złotych, jeśli się nie policzy, według jakich kryteriów, procedur to ma być przyznawane - tak profesor Andrzej Zybertowicz, doradca prezydenta, komentował postulaty uczestników zakończonego w Sejmie protestu osób niepełnosprawnych. Gość "Faktów po Faktach" mówił też, że "większość rządów miało w nosie ludzi, którzy nie radzą sobie z życiem".

Protestujący niepełnosprawni wrócą teraz do domów i "znowu nam znikną z oczu" - stwierdził w "Faktach po Faktach" prezes Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak. - Jeżeli o nich nie mówimy, to tak samo ich odpychamy od siebie – dodał.

Dobra decyzja, rozumiem, że nie przyszła łatwo - tak minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska skomentowała we wtorek zawieszenie protestu w Sejmie przez osoby niepełnosprawne i ich opiekunów. - Przez moment odczułam ulgę, ale tylko przez moment, bo wiem, jakie wyzwania i zobowiązania są wobec resortu - dodała.

- Potrzebuję pomocy drugiej osoby. Chciałbym kiedyś móc założyć rodzinę, chciałbym wiele rzeczy zrobić, których do końca nie mogę - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 Jakub Hartwich, syn Iwony Hartwich. Jak dodał, marzy o tym, żeby "mieć dla kogo żyć". Rodzice i opiekunowie osób niepełnosprawnych w niedzielę po 40 dniach zawiesili protest w Sejmie.

Czujemy się oszukani. Nie tylko przez minister Elżbietę Rafalską, ale także przez prezydenta - powiedziała w "Faktach po Faktach" Iwona Hartwich z Komitetu Protestacyjnego Rodziców Osób Niepełnosprawnych, która wraz z pozostałymi protestującymi przebywała w Sejmie 40 dni, walcząc o spełnienie postulatów. Jej syn, Jakub Hartwich, ocenił, że "polski rząd niestety nie chce pomagać osobom niepełnosprawnym".

Wykorzystywanie protestu do ataku na opozycję jest kompletnie nieodpowiedzialne - powiedział poseł Nowoczesnej Jerzy Meysztowicz. Skomentował w ten sposób wypowiedź premiera, który zarzucił opozycji, że próbowała "zbić kapitał polityczny na tym ludzkim nieszczęściu". Agnieszka Ścigaj z Kukiz'15 podkreśliła, że politycy opozycji przychodzili do protestujących w Sejmie opiekunów i ich podopiecznych, bo "nie było możliwości, aby ktokolwiek inny wyprowadził osoby niepełnosprawne na spacer czy przyniósł jedzenie".

Nikt nie myślał, że potrwa aż tyle. Po 40 dniach protest osób z niepełnosprawnościami i ich rodziców został zawieszony. Opuścili oni Sejm. Trwającej sześć tygodni walce - jak sami mówią - towarzyszyły wielkie emocje. Postulat 500 złotych dodatku nie został spełniony i jak zapowiadają, protest będzie trwał.

Zarówno straż marszałkowska, jak i protestujący w Sejmie byli pod dużą presją, być może w pewnym momencie emocje spowodowały, że doszło do scen, których nie chcielibyśmy oglądać - powiedział w poniedziałek wicemarszałek Senatu Adam Bielan. Pytany, czy jest dumny z tego, jak straż i marszałek Sejmu potraktowali protestujących, odpowiedział: - Oczywiście, że nie jestem dumny, w ogóle nie chciałbym takich scen oglądać.

Cieszę się, że protest w Sejmie się zakończył. Jesteśmy otwarci na rozmowę, chcemy dalej prowadzić dialog ze środowiskami osób niepełnosprawnych, jesteśmy rządem najbardziej wrażliwym społecznie w Polsce po 1989 roku - zapewniał w poniedziałek premier Mateusz Morawiecki. Zwrócił się również do polityków opozycji, którą nazwał "turboliberalną opozycją".

Do niecodziennej sytuacji doszło po spotkaniu marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego z mieszkańcami Sanoka w sobotę. Jedna z uczestniczek spotkania - i jednocześnie działaczka Obywateli RP - próbowała zadać politykowi PiS pytanie na temat protestu osób niepełnosprawnych w Sejmie. Chwilę później została spisana przez funkcjonariusza policji.

Niepełnosprawni uzyskali głos i oni go już nie oddadzą - podkreślała w "Faktach po Faktach" szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej Janina Ochojska, komentując zawieszony w niedzielę protest niepełnosprawnych i ich bliskich. Stwierdziła, że protestujący wyszli z Sejmu po 40 dniach jako bohaterowie.

Niesamowite jest to, że uwagę na temat swojego życia w nędzy zwrócili sami niepełnosprawni - stwierdziła w rozmowie z TVN24 siostra Małgorzata Chmielewska, przełożona Wspólnoty "Chleb Życia", komentując zawieszony w niedzielę protest w Sejmie. - Tak, dla mnie to są bohaterowie - podkreśliła, dodając, że niepełnosprawnych spycha się "na margines".

"Decyzja o zaprzestaniu protestu w Sejmie jest dobra i odpowiedzialna" - stwierdził prezydent Andrzej Duda, komentując opuszczenie Sejmu przez niepełnosprawnych i ich opiekunów. Jak dodał, "w tej sytuacji nie ma ani zwycięzców, ani pokonanych". Niepełnosprawni i ich bliscy podjęli w niedzielę decyzję o zawieszeniu trwającego 40. dzień protestu.