Protest lekarzy rezydentów

13 października 2017

Do głodujących lekarzy w Warszawie i Szczecinie wkrótce mają dołączyć kolejne miasta - Kraków, Gdańsk, Łódź i Leszno - informując rezydenci. - Będą kolejne osoby, mamy silne wsparcie - dodają. W Warszawie do protestu głodowego lekarzy dołączają inne zawody medyczne, między innymi diagności. Wsparcie wyraziła też Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych.

Chcą leczyć ludzi i z głową pełną ideałów rozpoczynają pracę w szpitalu. Tam zderzają się z rzeczywistością, wypłatą w wysokości niespełna 1,5 tysiąca netto na rękę po sześciu latach bardzo trudnych studiów i dyżurami trwającymi po kilkadziesiąt godzin. Ale jak wygląda droga do tego, by zostać lekarzem? Nie jest ani łatwa, ani krótka, ani tania. Materiał "Czarno na białym".

Frustrujące jest to, kiedy po raz kolejny psuje się sprzęt i nie wiadomo, kiedy zostanie naprawiony, kiedy nie ma papieru toaletowego albo opatrunków - skarżą się lekarze rezydenci. Najbardziej jednak doskwiera im przepracowanie, bo często muszą pracować po kilkadziesiąt godzin bez przerwy. Materiał "Czarno na białym".

Prawo i Sprawiedliwość próbowało przedstawić protestujących jako małą garstkę, to się nie udało. Bardzo jasną odpowiedź dały związki zawodowe, które murem stanęły za młodymi lekarzami - powiedział Adrian Zandberg z Partii Razem. Z Markiem Jakubiakiem z ruchu Kukiz'15 rozmawiali w "Kropce nad i" o głodowym proteście lekarzy rezydentów i reakcji rządu na ich postulaty.

- Oszczędności na służbie zdrowia są iluzoryczne. To, że ktoś czeka kilka lat na endoprotezę stawu biodrowego, czy na operację zaćmy, to jest iluzoryczna oszczędność. Tak naprawdę ten człowiek nie pracuje, pobiera zasiłek chorobowy - mówił w "Tak jest" Adam Sandauer. - Zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia to jest inwestycja w zdrowie Polaków, która zaowocuje pewnym wynikiem ekonomicznym - odniósł się do postulatów lekarzy rezydentów wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej, dr Leszek Dudziński.

- Polski pacjent obecnie czeka w długich kolejkach, nie może się doczekać na wizytę u specjalisty, nie może się doczekać na dobrą rehabilitację. To wszystko skłoniło nas, byśmy w końcu powiedzieli "dość!". Lekarze rezydenci ze Szczecina ogłosili we wtorek, że przyłączają się do głodówki, którą młodzi lekarze w Warszawie prowadzą od 2 października.

- To są osoby, które już są pełnoprawnymi lekarzami. Codziennie mają sytuacje, gdy zostają sami z pacjentem, gdzie sami decydują, gdzie zdrowie i życie pacjenta zależy właśnie od nich - powiedział prof. Wojciech Szczeklik, internista, mówiąc o lekarzach rezydentach. Wraz z prezesem Naczelnej Izby Lekarskiej dr. Maciejem Hamankiewiczem i dr. Jarosławem Bilińskim, wiceprzewodniczącym Porozumienia Rezydentów OZZL mówił w "Kropce nad i" o głodowym proteście rezydentów, który trwa od 2 października.

- Nie czas na długie negocjacje, czas na szybką decyzję, część postulatów lekarzy rezydentów jest zbieżna z programem PiS, więc nie powinno być problemu – mówił w "Faktach po Faktach" Andrzej Sośnierz, były prezes NFZ. - PiS w kampanii wyborczej twierdził, że sześć procent PKB na zdrowie to sprawa na jedną kadencję – przypominał Marek Borowski, były wicepremier i minister finansów.

Postulaty rezydentów są słuszne. Trzymamy kciuki za to, żeby wytrzymali do samego końca - powiedział w "Faktach po Faktach" szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak.

- To, czego żądają rezydenci, czyli wzrost wydatków na ochronę zdrowia do 6,8 procenta produktu krajowego brutto, oznacza 38 miliardów złotych - ocenia Adam Czerniak z Polityki Insight. Zwraca uwagę, że to łączny koszt obsługi programu Rodzina 500 plus i obniżenia wieku emerytalnego. - Na pewno jest miejsce w budżecie na to, żeby wydać więcej na służbę zdrowia, tylko że trzeba wtedy gospodarować inaczej wydatkami - wskazuje Mariusz Adamiak z PKO BP.

- Od wielu dni zgłaszali się różni ludzie z różnych miast w Polsce. Pytali, czy rozszerzyć głodówkę na inne miasta. Mówiliśmy, że jest szansa na porozumienie z rządem - komentował Krzysztof Bukiel, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Dotychczasowe rozmowy między rezydentami a rządem zakończyły się jednak niepowodzeniem. W tej sytuacji, jak poinformował Jarosław Bliński, jeden z organizatorów strajku, w co najmniej trzech miastach dziś lub jutro ruszą kolejne protesty głodowe.

Przeznaczenie na służbę zdrowia 6,8 procent PKB oznacza "prawidłowe leczenie społeczeństwa" - przekonywał we "Wstajesz i wiesz" Piotr Watoła z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. - Jeśli mam do wyboru leczenie choroby nowotworowej w Czechach lub na Słowacji, gdzie mam to leczenie za darmo, lub u nas, gdzie nie mogę mieć tej choroby leczonej - wybrałbym zwiększenie nakładów na opiekę zdrowotną - argumentował.

Lekarze to nie jest najgorzej zarabiająca grupa ludzi w Polsce - komentował w "Jeden na jeden" minister zdrowia. Na argument, że mają ciężką pracę i często dyżurują w nadgodzinach, Konstanty Radziwiłł odparł: - Od podwyżki płac nie zmniejszy się prawdopodobnie nasilenie ich pracy.

Jestem przeciwny temu, żeby kwestię czterdziestu paru miliardów złotych rocznie negocjować z grupą młodych, zdesperowanych ludzi - stwierdził w "Faktach po Faktach" Ludwik Dorn, były wicepremier i marszałek Sejmu. Odniósł się w ten sposób do trwającego od 2 października protestu lekarzy rezydentów.