Prokuratura: biegli nie znaleźli trotylu

27 czerwca 2013

"Obłędem" nazywa Radosław Sikorski to, co stało się po publikacji tekstu "Rzeczpospolitej" o rzekomych śladach trotylu na wraku tupolewa, a zwłaszcza oskarżenia Jarosława Kaczyńskiego. - Nie wierzę, żeby ludzie w Polsce powierzyli kiedykolwiek ster władzy tym, którzy na podstawie nierzetelnego artykułu oskarżają kogoś o morderstwo - mówił szef MSZ. - Ufam Polakom, że oni takiego szaleństwa nigdy nie popełnią - dodawał.

Antoni Macierewicz chce zbadania legalności działań prowadzonych w sprawie katastrofy smoleńskiej. - Nie ma wątpliwości, że popełniono liczne prawne i techniczne zaniedbania w tej sprawie - mówił na środowym posiedzeniu parlamentarnego zespołu ds. katastrofy.

Zwolnienie redaktora naczelnego "Rz" Tomasza Wróblewskiego i dziennikarza Cezarego Gmyza to zamach na wolność słowa - ocenił szef PiS Jarosław Kaczyński w oświadczeniu przekazanym mediom. Zapowiedział projekty wzmacniające niezależność dziennikarzy wobec wydawców i właścicieli mediów.

- W mojej opinii sięgnęliśmy właśnie poziomu Białorusi. Tam też istnieją media, które wychodzą w sposób niezależny. Formalnie tam też nie ma cenzury - powiedział Cezary Gmyz, odnosząc się do wczorajszej decyzji Rady Nadzorczej Presspubliki o jego zwolnieniu. Po publikacji "Trotyl we wraku tupolewa" pracę traci też redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" i jeszcze dwie inne osoby. Powody decyzji tłumaczył w rozmowie z tvn24.pl prezes zarządu Presspubliki Grzegorz Hajdarowicz.

- Dziennikarze powinni odpowiadać za to o czym piszą. Odpowiedzialność za słowa w takim przypadku jest ogromna - powiedział w "Jeden na Jeden" w TVN24 szef klubu parlamentranego PO Rafał Grupiński, pytany o wczorajszą decyzję Rady Nadzorczej "Rzeczpospolitej" o zwolnieniu dziennikarza i szefostwa redakcji po publikacji o trotylu na wraku tupolewa. Nie chciał jednak skomentować samej decyzji. - Jako politykowi nie wypada mi komentować decyzji niezależnego wydawcy - powiedział Grupiński.

Decyzja o zwolnieniu dziennikarza "Rzeczpospolitej" za artykuł o trotylu na wraku tupolewa "to reakcja na brak odpowiedzialności za słowo" - powiedziała w "Faktach po Faktach" Julia Pitera z PO. Paweł Kowal z Polska Jest Najważniejsza stwierdził z kolei, że nie będzie oceniał tej decyzji gazety, a ważniejsze pozostają pytania, na które w kwestii śledztwa smoleńskiego wciąż nie ma odpowiedzi.

Zwolnienia w "Rzeczpospolitej". Pracę stracili redaktor naczelny, jego zastępca, szef działu krajowego oraz autor artykułu o śladach materiałów wybuchowych na wraku tupolewa Cezary Gmyz. "Tekst uznajemy za nierzetelny i nienależycie udokumentowany" - stwierdził zarząd spółki w oficjalnym oświadczeniu. Podobnie we własnym oświadczeniu pisze Hajdarowicz. - Bardzo łagodnie rzecz ujmując wydawca "Rzeczpospolitej" w oświadczeniu mija się z prawdą - tak zareagował na nie Cezary Gmyz za pośrednictwem Twittera.

Do pewnego stopnia czuję się zmanipulowany. Spodziewałem się tego, że tekst zostanie opublikowany ze stanowiskiem prokuratury. Wówczas mielibyśmy do czynienia z zupełnie inną sytuacją i konsekwencją - powiedział prokurator generalny Andrzej Seremet, oceniając zamieszanie po publikacji "Rzeczpospolitej" ws. śladów materiałów wybuchowych na wraku Tu-154.

W trakcie śledztwa w Smoleńsku były użyte trzy urządzenia "dające pewność wykrycia materiału wybuchowego" - stwierdził w poniedziałek w Sejmie Antoni Macierewicz. Poseł PiS dodał, że płk Ireneusz Szeląg, szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej, która prowadzi śledztwo, "okłamał opinię publiczną" mówiąc, że biegli skorzystali tylko z jednego urządzenia, które nie dało pewnego wyniku.

- Lekceważenie tego pogrzebu jest lekceważeniem tradycji państwowej - tak brak najwyższych polskich władz na pogrzebie byłego prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego skomentował w "Faktach po Faktach" w TVN24 Marek Jurek. - Nieobecność prezydenta na pogrzebie jego poprzednika - to zaskakujące i przykre - ocenił były marszałek Sejmu. Z opinią tą zgodził się Marek Borowski. - Ta reprezentacja była konieczna - stwierdził.

Rada Nadzorcza i właściciel wydawnictwa Presspublica (wydawcy "Rzeczpospolitej") rozpoczęli postępowanie wyjaśniające ws. opublikowania w tym dzienniku artykułu "Trotyl we wraku tupolewa". W środę redaktor naczelny gazety Tomasz Wróblewski oddał się do dyspozycji Rady. Jak poinformował wtedy jeden z jej członków Jarosław Knap, decyzja w tej sprawie ma zapaść w przyszłym tygodniu.

O odpowiedzialności gazety za słowo i milczeniu prokuratora generalnego mówił w "Piaskiem po oczach" w TVN24 Aleksander Smolar. Do tablicy wywołał Andrzeja Seremeta: - On odpowiada za poczucie bezpieczeństwa obywateli - mówił Smolar i pytał: - Dlaczego Seremet milczy do dzisiaj?

- Ciekawa jestem, z kim Wróblewski rozmawiał, decydując się ostatecznie - po rozmowie z prokuratorem generalnym - na taki tytuł i tę publikację (artykułu o trotylu w Tu-154 na łamach "Rzeczpospolitej" - red.) - zastanawiała się w "Faktach po Faktach" prof. Jadwiga Staniszkis. Zdaniem socjolog, publikacja ta była "próbą sprowokowania emocjonalnej reakcji Kaczyńskiego i wywołania także reakcji wyborców".

- Konsekwencją tego, co robi m.in. Jarosław Kaczyński, jest stopniowe uwalnianie Rosjan z odpowiedzialności za katastrofę smoleńską - ocenił w programie "Kropka nad i" mec. Roman Giertych. Sam - jak podkreślił - jest przekonany o współodpowiedzialności Rosjan za tragedię w Smoleńsku.

Platforma Obywatelska zdobywając 33 proc. głosów wyprzedziła Prawo i Sprawiedliwość, które otrzymało 29 proc. poparcia - wynika z najnowszego sondażu MillwardBrown SMG/KRC dla TVN24. W Sejmie znalazłyby się jeszcze dwie partie - Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz Ruch Palikota.