Anders Breivik skazany

21 czerwca 2012
breivik

Anders Behring Breivik został 24 sierpnia 2012 r. skazany na co najmniej 21 lat więzienia za zabicie w sumie 77 osób - w atakach w Oslo i na wyspie Utoya. Norweg zapowiedział, że nie odwoła się od wyroku, ponieważ nie uznaje kompetencji sądu, a w ostatnich słowach w procesie przeprosił "nacjonalistycznych bojowników", że nie zabił więcej osób.

Latem 2011 r, dokładnie 22 lipca, Breivik dokonał zamachu bombowego w dzielnicy rządowej Oslo, w którym zginęło osiem osób, oraz masakry na wyspie Utoya, gdzie śmierć poniosło 69 ludzi, w większości młodych.

Choć podczas procesu ten syn byłego dyplomaty przyznał się do zarzucanych mu czynów, to utrzymywał, że jest niewinny. Tłumaczył, że dokonując ataków chciał obronić swój kraj przed wielokulturowością i falą islamu.

Proces Breivika trwał od 16 kwietnia do 22 czerwca br. Wyrok ogłoszono ponad dwa miesiące po jego zakończeniu. Decyzję podjęło jednomyślnie pięć osób: dwóch sędziów zawodowych oraz trzech ławników.

Odczytywanie wyroku rozpoczęło się o godz. 10 i trwało do późnego popołudnia.

Przeprosił, że nie zabił więcej osób

- Breivik został uznany za poczytalnego i winnego dwóch zamachów terrorystycznych. Sąd skazał go na co najmniej 21 lat więzienia. Kara ta może być przedłużana. Przez 10 lat wykluczona jest możliwość przedterminowego zwolnienia ekstremisty - ogłosiła przewodnicząca pięcioosobowego składu sędziowskiego Wenche Elizabeth Arntzen.

Posiedzenie zakończyło się kolejną prowokacją Breivika: zwrócił się on do "nacjonalistycznych bojowników" z przeprosinami za to, że w czasie zeszłorocznych ataków nie zabił więcej osób. Wyłączono mu jednak mikrofon, zanim skończył zdanie.

Nie będzie apelacji

Breivik oświadczył też, że nie odwoła się od wyroku, ponieważ legitymizowałoby to sąd, którego on nie uznaje. Już wcześniej zapowiadał, że nie złoży apelacji, jeśli zostanie uznany za poczytalnego i skazany na więzienie. Obawiał się, że przymusowe umieszczenie go w szpitalu psychiatrycznym zdyskredytowałoby jego nacjonalistyczne i islamofobiczne poglądy. Podczas procesu mówił, że byłoby to "gorsze od śmierci".

Jednym z głównych zagadnień rozpatrywanych podczas 10-tygodniowego procesu była właśnie kwestia zdrowia psychicznego oskarżonego. W pierwszej ekspertyzie psychiatrycznej orzeczono, że 33-latek cierpi na schizofrenię paranoidalną i jako osoba niepoczytalna nie może być sądzony. Z drugiej ekspertyzy wynikało, że jest on wystarczająco zdrowy umysłowo, by móc odpowiadać za popełnione czyny.

Także prokuratura, wbrew spekulacjom mediów, zapowiedziała, że nie złoży odwołania, co oznacza, że wyrok jest ostateczny.

Breivik usłyszy wyrok
tvn24

Wyroku słuchał z uśmiechem

Kara 21 lat pozbawienia wolności będzie mogła być przedłużana, dopóki Breivik będzie uważany za osobę stanowiącą zagrożenie dla społeczeństwa. W przypadku takiej kary więzień poddawany jest m.in. większej liczbie programów resocjalizacyjnych i terapii niż osoba skazana na zwykłą karę więzienia.

Breivik najwyraźniej był zadowolony z wyroku. Słuchał go z uśmiechem. Po wejściu na salę sądową, natychmiast jak zdjęto mu kajdanki, 33-latek położył prawą rękę na sercu, po czym uniósł ją wyprostowaną z zaciśniętą pięścią. Podczas procesu wyjaśniał, że gest ten symbolizuje "siłę, honor i wyzwanie rzucone marksistowskim tyranom w Europie". Norweg ubrany był w czarny garnitur z pasem, przypominający nieco mundur, białą koszulę i szary krawat.

Zbyt łagodnie, za dużo "luksusu"

Po skazaniu Breivik będzie dalej przebywał w odosobnieniu w więzieniu Ila, oddalonym kilkanaście kilometrów od Oslo. Do tego zakładu karnego ekstremista trafił już po aresztowaniu. Miał tam do dyspozycji trzy pomieszczenia, każde o powierzchni około ośmiu metrów kwadratowych.

Jedno przeznaczone było do ćwiczeń fizycznych i zostało wyposażone w bieżnię. W innym pomieszczeniu stworzono mu miejsce do pracy, gdzie Breivik mógł korzystać z laptopa, który nie był podłączony do internetu. Miał również dostęp do telewizji i prasy. Kontakt ze światem zewnętrznym utrzymywał także za pomocą listów.

Nie jest jasne, czy po wyroku warunki pobytu w więzieniu nie zostaną zmienione.

52 proc. Norwegów jest zdania, iż warunki przetrzymywania Breivika są zbyt łagodne - wynika z sondażu opublikowanego w piątek przez "VG", jeszcze przed ogłoszeniem wyroku. 72 proc. ankietowanych uważa, że Breivik jest wystarczająco zdrowy na umyśle i może przebywać w więzieniu.

Ponad osiem lat temu Anders Brevik dokonał zamachów, które wstrząsnęły światem i na zawsze zmieniły Norwegię. W 2011 roku skrajnie prawicowy terrorysta zamordował w Oslo i na wyspie Utoya 77 osób. W sobotę w stolicy Norwegii odsłonięto pomnik ku pamięci ofiar tamtych wydarzeń. W ceremonii udział wzięli następca tronu książę Haakon z małżonką i burmistrz Oslo.

Anders Behring Breivik, sprawca masakry w Oslo i na wyspie Utoya w lipcu 2011 roku, skazany w Norwegii na długoletnie więzienie, ostatecznie przegrał w czwartek przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, gdzie wniósł skargę na warunki odbywania kary.

Odsiadujący wyrok w Norwegii masowy morderca Anders Behring Breivik zmienił imię i nazwisko i widnieje obecnie w aktach stanu cywilnego jako Fjotolf Hansen - poinformował jego adwokat Oeystein Storrvik.

Przed sądem w norweskim mieście Skien rozpoczął się we wtorek proces apelacyjny w sprawie warunków odbywania kary więzienia przez Andersa Breivika, który 22 lipca 2011 roku zamordował 77 osób w Oslo i na wyspie Utoya.

Norwegia oddała hołd 77 ofiarom zamachu dokonanego pięć lat temu przez prawicowego ekstremistę Andersa Behringa Breivika. Premier kraju Erna Solberg powiedziała, że 22 lipca 2011 roku "należy do najciemniejszych dni w historii Norwegii".

Ministerstwo sprawiedliwości Norwegii zapowiedziało, że odwoła się od wyroku ws. zamachowca i masowego mordercy Andersa Breivika, który sądził się z państwem o warunki więzienne. W ubiegłym tygodniu sąd orzekł, że trzymanie go od blisko pięciu lat w izolacji w więzieniu jest "nieludzkim traktowaniem".

Prawicowy ekstremista Anders Behring Breivik, który w 2011 roku zabił w Norwegii 77 osób i odbywa wyrok 21 lat więzienia, wygrał proces z państwem norweskim. Sąd uznał jego zarzut o nieludzkie lub poniżające traktowanie, którego doświadczył w trakcie pobytu w więzieniu.

W środę, drugiego dnia przesłuchań przed sądem w sprawie, w której Anders Breivik pozwał Norwegię za "nieludzkie traktowanie", masowy morderca stwierdził, że państwo norweskie "chce go zabić" i wrzucenie go na lata do izolatki jest drogą do celu.

Ponad 1000 osób - więcej niż kiedykolwiek wcześniej - oczekuje się na letnim obozie organizowanym przez młodzieżówkę Norweskiej Partii Pracy na wyspie Utoya. To pierwszy obóz na Utoi od ataku Andersa Breivika, który 22 lipca 2011 r. zabił w tym miejscu 69 osób.

W jednym z gmachów rządowych w centrum Oslo w przyszłym tygodniu ma zostać otwarta wystawa poświęcona zamordowaniu przed czterema laty 77 ludzi przez Andersa Breivika. Można będzie na niej zobaczyć między innymi szczątki samochodu, w którym zamachowiec umieścił swoją bombę. Pamięć o tej zbrodni jest w Norwegii wciąż żywa i wystawa wywołuje kontrowersje.

Anders Breivik, który w 2011 r. zamordował 77 osób, po raz kolejny skarży się na warunki panujące w więzieniu. Tym razem narzeka na przedłużającą się izolację od innych osadzonych. Pozywa więc państwo norweskie, zarzucając mu łamanie praw człowieka.

W rządowej dzielnicy Oslo i na wyspie Utoya Norwegowie uczcili trzecią rocznicę zamachów. 22 lipca 2011 r. Anders Breivik dokonał dwóch ataków, w których wyniku zginęło 77 osób. - Nie można cofnąć tego, co się stało, ale jako społeczeństwo możemy być lepiej przygotowani na takie wydarzenia - powiedziała premier Noregii Erna Solberg.

Anders Breivik, który w 2011 r. zamordował 77 osób, ponownie skarży się na warunki panujące w więzieniu. Mężczyzna odbywający karę 21 lat pozbawienia wolności domaga się tym razem m.in. nowej konsoli do gier i większego kieszonkowego. Zagroził, że jeśli jego życzenia nie zostaną spełnione, rozpocznie strajk głodowy.

Norweskie wydawnictwo opublikowało biografię matki Andersa Breivika, napisaną przez dziennikarkę Marit Christensen. Książka wywołała mnóstwo kontrowersji, ponieważ Wenche Behring Breivik, która początkowo chętnie opowiedziała swoją historię, krótko przed śmiercią zażądała wycofania publikacji. Kobieta zmarła na raka w marcu tego roku. W reakcji na groźbę procesu sądowego wydawnictwo przyspieszyło publikację.