Wypadek limuzyny prezydenta

7 marca 2016
Kontakt 24Incydent na autostradzie

W czasie piątkowego przejazdu prezydenckiej kolumny autostradą A4 na terenie woj. opolskiego w jednym z pojazdów uszkodzeniu uległa opona. Prezydentowi Andrzejowi Dudzie ani żadnej z towarzyszących mu osób, nic się nie stało.

Śledztwo ws. wypadku limuzyny prezydenta umorzonetvn24
wideo 2/35

W okolicach Lewina Brzeskiego k. Opola w limuzynie Andrzeja Dudy pękła tylna opona. Doszło do wypadku, jednak nikomu nic się nie stało. Prezydent korzystając z innego samochodu wyruszył w dalszą drogę do Wisły.

Andrzej Duda w rozmowie z "Faktami" TVN powiedział, że auto wpadło w poślizg i zsunęło się do rowu, ale nikomu nic się nie stało, "do żadnego poważnego wypadku absolutnie nie doszło". Podkreślił, że kierowca, funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu, "zachował się wzorowo", zdołał opanować samochód, który nie uderzył ani w bariery drogowe, ani w samochody jadące po pasie obok. - Można powiedzieć: rzeczywiście superfachowiec - dodał Duda.

Prezydent zaznaczył, że samochód musi zostać zbadany. - Teoretycznie taka sytuacja nie powinna się zdarzyć, więc rozumiem, że muszą być przeprowadzone rutynowe badania także tej opony, która się rozleciała kompletnie i będzie to sprawdzone - powiedział.

Prezydent Duda dla "Faktów" TVN: wpadliśmy w poślizg
Fakty TVN

Śledztwo ws. incydentu

Pierwsze czynności w tej sprawie w piątek wykonywała Prokuratura Rejonowa w Brzegu, na terenie której doszło do zdarzenia. W sobotę postępowanie przejął Wydział Śledczy Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Śledztwo dotyczy nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Rzeczniczka opolskiej prokuratury Lidia Sieradzka powiedziała w niedzielę w rozmowie z dziennikarzami, że odcinek autostrady, na którym doszło do zdarzenia oglądany był pierwszy raz w piątek wieczorem, a drugi raz w sobotę po południu. Jak dodała, oględziny prezydenckiej limuzyny trwały przez całą sobotę i ustalono, że należy poszukać jeszcze pewnych fragmentów.

W niedzielę rano po raz trzeci dokonano oględzin fragmentu autostrady A4, tym razem przez ponad dwie godziny badany był odcinek między węzłami Opole Zachód i Brzeg w kierunku Wrocławia - czyli pasów prowadzących w kierunku przeciwnym niż ten, w którym poruszała się w piątek kolumna prezydencka.

Oględziny na miejscu wypadku prezydenckiej limuzyny. Zamknięta nitka autostrady
tvn24

W niedzielę trwała też analiza zebranych materiałów i przygotowywane były pisma do biegłych. Ponadto kolejne czynności przeprowadziła także policja. M.in. odbyło się pierwsze przesłuchanie świadków i zabezpieczanie nagrania piątkowego zdarzenia.

Pękła opona w limuzynie prezydenta Dudy
tvn24
Moment wypadku prezydenckiej limuzyny
Sirocco | Kontakt 24
Prezydencka limuzyna na lawecie
brzeg24.pl

Wśród przesłuchanych przez śledczych świadków było m.in. dwóch funkcjonariuszy BOR; policjant, który był na miejscu incydentu w piątek; trzech świadków, pracowników autostrady, którzy zbierali fragmenty opony po zdarzeniu; dwóch ratowników medycznych oraz część świadków, którzy podróżowali w czasie incydentu w piątek autostradą.

Badanie limuzyny

Sieradzka podała również, że w niedzielę przewieziono prezydencką limuzynę do Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji. Prokuratorzy powołali biegłych z CLK KGP, którym zadali dość dużo pytań. Biegli wydadzą opinię co do stanu samochodu przed zdarzeniem oraz opinie mające na celu rekonstrukcję zdarzenia.

Biegli będą mieli za zadanie np. odpowiedzieć na pytanie, czy zniszczenie koła prezydenckiego samochodu mogły spowodować umyślnie osoby trzecie. Mają także odtworzyć, jak doszło do zdarzenia - na podstawie stanu samochodu, zeznań czy np. zabezpieczonych nagrań zdarzenia.

Ustalane będzie również, czy samochód którym podróżował prezydent Duda, był sprawny technicznie; jaka była przyczyna uszkodzenia opony tylnego prawego koła; czy były użytkowane właściwe do tego pojazdu opony. Badana ma być też dokumentacja zakupu i eksploatacji opon czy książka serwisowa pojazdu. Prokuratura zwróciła się do BOR o przesłanie innych dokumentów związanych z serwisowaniem i użytkowaniem limuzyny.

Prokuratura sprawdzała także w trakcie prowadzonych czynności miejsca oddalone o 10 km od miejsca zdarzenia z prezydencką limuzyną, w których wcześniej zdarzały się kolizje.

Samochód, którym jechał prezydent to BMW serii 7 High Security. Karoseria samochodu zbudowana jest z dwuwarstwowej stali, a kuloodporne szyby mają grubość sześciu centymetrów. Pojazd wyposażony jest w system gaśniczy, a w razie ataku gazowego można zamknąć dopływ powietrza z zewnątrz. Jest również wyposażony w specjalny system PAX - dodatkowa obręcz sprawia, że gdy opona jest uszkodzona, auto może jechać jeszcze przez 30 km. Teoretycznie więc samo uszkodzenie opony nie powinno doprowadzić do wypadku. M.in. dlatego wciąż pojawia się wiele pytań o okoliczności incydentu z udziałem prezydenckiej limuzyny.

Wewnętrzne śledztwo BOR

Jeszcze w piątek komunikat wydało Biuro Ochrony Rządu, w którym poinformowało o incydencie. "W dniu 4 marca, w trakcie przejazdu kolumny specjalnej BOR, w jednym z pojazdów uległa uszkodzeniu opona. Życiu i zdrowiu osób podlegających ochronie BOR nie zagraża niebezpieczeństwo" - napisano w komunikacie.

BOR podał, że przy ustalaniu przyczyn zdarzenia współpracuje z policją.

Szef MSWiA Mariusz Błaszczak, któremu podlega BOR, powiedział w piątek w TVN24, że samochód, w którym pękła opona, jest bezpieczny, był używany przez kilka lat i wielokrotnie sprawdzany. - Najważniejsze jest to, że nikt nie ucierpiał, ale to oczywiście nie powinno się wydarzyć - stwierdził minister.

Błaszczak powiedział, że przyczyny zdarzenia będą wyjaśniane. - Szef BOR-u powołał komisję, która dokładnie sprawdzi zarówno to, czy były przeprowadzane odpowiednie przeglądy, co się mogło wydarzyć pomiędzy tą podróżą a użytkowaniem samochodu. To wszystko zostanie bardzo skrupulatnie wyjaśnione - zapowiedział. Dopytywany o ewentualną dymisję szefa BOR, jeśli komisja wykaże zaniedbania w Biurze, Błaszczak odpowiedział, że "wskazani zostaną odpowiedzialni za błędy i za zaniechania, jeżeli takie były".

Szef MSWiA przyznał, że BOR ma już hipotezę na temat przyczyn zdarzenia, ale nie chciał o niej mówić, argumentując, że nie jest ona jeszcze sprawdzona.

Błaszczak: szef BOR ma pewną hipotezę
tvn24

- Nie powinienem używać tego cytatu. Dziś sformułowałbym to inaczej - tak prezydent Duda skomentował swoje słowa o "ojczyźnie dojnej", wypowiedziane w Otwocku na początku marca. Prezydent w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" odniósł się także do kwestii ewentualnych zmian w prawie aborcyjnym.

BOR przeprowadził właściwy rekonesans dotyczący m.in. tras przejazdu kolumny z prezydentem Andrzejem Dudą na autostradzie A4 - wynika z ustaleń zespołu kontrolnego MSWiA, który badał incydent z prezydencką limuzyną, do którego doszło na początku marca.

Mam dobre zdanie o pułkowniku Pawlikowskim (szef BOR - red.), ale on nie jest tam sam - mówił w "Faktach po Faktach" poseł PO Michał Kamiński. Sugerował, że w Biurze Ochrony Rządu może istnieć wewnętrzny konflikt. Z kolei zdaniem Krzysztofa Łapińskiego (PiS), bałaganu - jaki jego zdaniem panuje w BOR po rządach PO - nie da się uprzątnąć w trzy miesiące.

Mleko już się wylało. Te zmiany kadrowe nastąpiły za szeroko i bez refleksji - mówił w "Faktach po Faktach" gen. Mirosław Gawor, pytany o obecny stan Biura Ochrony Rządu. Były szef formacji dodał, że BOR zawsze był niedofinansowany, ale to nie mogłoby być uzasadnieniem dla wykorzystania w prezydenckiej limuzynie zużytej opony.

Postępowania dyscyplinarne wobec funkcjonariuszy BOR, rozwiązanie umów z niektórymi pracownikami oraz zawiadomienia do prokuratury - to tylko część działań, jakie Biuro Ochrony Rządu podjęło w związku z wypadkiem limuzyny prezydenta Andrzeja Dudy. Komunikat wydano w nawiązaniu do " informacji zamieszczanych w środkach masowego przekazu".

Posłowie PO złożyli w piątek zawiadomienie do prokuratury o możliwości niedopełnienia obowiązków przez BOR i przez to narażenie zdrowia i życia prezydenta Andrzeja Dudy w związku z wypadkiem na A4. Oczekują dymisji kierownictwa BOR.

Wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński poinformował, że w piątek został powołany zespół niezależnych ekspertów, który wyjaśni wszystkie okoliczności wypadku prezydenta Dudy. To reakcja na publikację "Rzeczpospolitej", która w artykule przekonywała, że w prezydenckiej limuzynie została założona opona nie nadająca się do eksploatacji.

Oficjalnie nikt nie udziela szczegółowych informacji ws. wypadku prezydenckiej limuzyny na autostradzie A4. Wątpliwości jest wiele i nie dotyczą one tylko opony. Zwracają na to uwagę ludzie, którzy przez wiele lat ochraniali najważniejsze osoby w państwie i nie raz jeździli takimi samochodami, jak ten, w którym prezydent Duda miał wypadek. Materiał "Czarno na białym".

W sierpniu zeszłego roku płk. Andrzej Pawlikowski ocenił, że konieczny jest szczegółowy audyt wewnętrzny w BOR. Powiedział wówczas, że za wszelkie działania BOR powinien odpowiadać szef tej formacji. Został nim, już po raz drugi, kilka miesięcy po tej wypowiedzi. #Słowosięrzekło

- Idealnie jest, jeśli wszelkie przejazdy są realizowane opancerzonymi autami, ale do tej pory było tak, że na długich trasach osoby ochraniane były przewożone śmigłowcem, drogą lotniczą - powiedział były wiceszef BOR, ppłk Jarosław Kaczyński w programie "Jeden na jeden". Dodał, że nie rozumie, czemu BOR tłumaczy powody wypadków tylko działaniami poprzedników.

Jest nagranie przejazdu prezydenckiej kolumny na kilkadziesiąt minut przed wypadkiem. Kilka aut i karetka pokonują na sygnale i ze znaczną prędkością drogę krajową nr 5. Przejazd taki reguluje ustawa Prawo o ruchu drogowym. Do nagrania dotarła "Gazeta Wyborcza".