Napięcie USA - Iran

27 czerwca 2019

Dowódca elitarnej irańskiej jednostki Al Kuds generał Kasem Sulejmani i jeden z dowódców irackiej milicji Abu Mahdi al-Muhdanis zostali w czwartek zabici w amerykańskim ataku w Bagdadzie. "Stany Zjednoczone będą podejmować niezbędne działania, by chronić swoich obywateli i swoje interesy w każdym miejscu na świecie" - podkreślił w komunikacie Pentagon. Został już wyznaczony następca Sulejmaniego.

- Nie prowadzimy kraju do wojny, ale żadnej wojny się nie boimy i mówimy Ameryce, że ma właściwie rozmawiać z narodem Iranu - oświadczył w czwartek dowódca elitarnej formacji irańskich sił zbrojnych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, generał Hosejn Salami. Amerykańskie media podkreślają, że protesty przed ambasadą USA w Bagdadzie zostały zorganizowane przez szyickie bojówki znane ze swych proirańskich sympatii.

Przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei potępił amerykańskie naloty w Iraku na cele związane z szyicką milicją Kataib Hezbollah. Zaprzeczył także oskarżeniom Białego Domu o organizowanie protestów przed ambasadą USA w Bagdadzie. "Jeśli Iran zdecyduje się na konfrontację z jakimś krajem, zrobi to otwarcie. Jeśli ktoś zagrozi interesom naszego narodu, będziemy walczyć bez wahania" - napisano na sygnowanym przez Chameneiego koncie na Twitterze.

"Iran zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za każde odebrane życie lub szkodę materialną w którymkolwiek z naszych obiektów" - napisał na Twitterze prezydent USA Donald Trump, który oskarża Teheran o to, że stoi za wtorkowym atakiem na amerykańską ambasadę w Bagdadzie. Sekretarz obrony USA Mark Esper poinformował, że na Bliski Wschód skierowano 750 dodatkowych żołnierzy.

Iran zdecydowanie potępia "agresję wojsk USA na ziemie Iraku i irackie siły", a naloty sił USA na szyicką milicję Kataib Hezbollah w Iraku i Syrię ocenia jako "wyraźny przykład terroryzmu". - Krew męczenników nie pójdzie na marne, nasza odpowiedź będzie bardzo mocna - ostrzegł założyciel i były przywódca Kataib Hezbollah. Tymczasem władze w Bagdadzie oświadczyły, że amerykańskie ataki zmuszają Irak do ponownego rozważenia swoich stosunków i współpracy ze stacjonującą w tym kraju i kierowaną przez Waszyngton międzynarodową koalicją przeciwko dżihadystom.

Ponowne nałożenie amerykańskich sankcji na Teheran, może utrudnić Iranowi i innym państwom-sygnatariuszom wdrożenie planu zawartego w porozumieniu nuklearnym - oceniła w czasie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa zastępczyni sekretarza generalnego ONZ Rosemary DiCarlo. Wyraziła żal z powodu posunięć Stanów Zjednoczonych i Iranu, podważających porozumienie.

Ponad tysiąc osób mogło zginąć w demonstracjach w Iranie - poinformował w czwartek specjalny wysłannik USA do spraw Iranu Brian Hook. Jak wyjaśnił, bilans ten został sporządzony na podstawie informacji przysyłanych przez Irańczyków, danych wywiadu i raportów organizacji pozarządowych.

Amerykańskie agencje wywiadowcze i Pentagon w ostatnich tygodniach zarejestrowały ruch irańskich wyrzutni balistycznych krótkiego zasięgu na terenie Iraku - podają CNN oraz "New York Times". Według mediów, pociski są w stanie dosięgnąć wojsk USA w regionie.

Prezydent Iranu Hasan Rowhani wezwał do uwolnienia "niewinnych ludzi", którzy zostali zatrzymani podczas protestów przeciwko decyzji irańskich władz o podniesieniu cen benzyny i reglamentacji paliwa. Demonstracje przerodziły się w krwawe zamieszki, w których - według Amnesty International - zginęło ponad 200 osób. Rowhani oświadczył też, że jego kraj chce rozmawiać z USA o tym, czy Waszyngton zniesie sankcje gospodarcze, które zostały ponownie nałożone na Teheran.

Resort dyplomacji w Teheranie podkreślił w poniedziałek, że odbywające się w tym dniu prorządowe wiece pokazują światu, "kim są prawdziwi Irańczycy i co mówią". Irańskie ministerstwo wyraziło zdziwienie z powodu zagranicznych deklaracji poparcia dla demonstrantów, protestujących przeciwko podwyżce cen benzyny.

Prezydent Iranu Hasan Rowhani winą za zamieszki, które rozgorzały w całym kraju w związku z reglamentacją i podwyżką cen benzyny, obarczył w środę zagranicznych wrogów Iranu. Ogłosił również, że demonstranci zostali pokonani. Wcześniej organizacja Amnesty International przekazała, że w wyniku starć zginęło ponad 100 osób.

W opublikowanym przez Biały Dom oświadczeniu Stany Zjednoczone potępiły użycie "śmiercionośnej siły" i wprowadzenie "surowych ograniczeń komunikacyjnych" przeciwko demonstrantom w Iranie, protestującym przeciwko podwyżce cen benzyny. W mediach społecznościowych pojawiły się niepotwierdzone doniesienia o kilku ofiarach śmiertelnych w starciach z siłami bezpieczeństwa. Stanowisko Waszyngtonu potępił Teheran, tamtejsze MSZ uznało uwagi USA za "interwencjonizm" i "hipokryzję".

"W czwartek rozpoczęto w Fordo wtryskiwanie gazowego sześciofluorku uranu (UF6) do wirówek" – ogłosiła Irańska Agencja Energii Atamowej (AEOI). Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) twierdzi jednak, że Teheran przygotował się do wzbogacania uranu, ale jeszcze go nie rozpoczął.

Najpierw Teheran ogłosił, że wtłoczył gazowy heksafluorek uranu do wirówek w zakładach wzbogacania uranu w Fordo. Kilka godzin później prezydent Iranu Hasan Rowhani oświadczył na Twitterze, że zakłady wkrótce wrócą do pracy pełną parą.

Iran będzie wzbogacał uran do poziomu 5 procent - oświadczył we wtorek szef irańskiego programu nuklearnego Ali Akbar Salehi. Dodał, że w razie konieczności jego kraj jest w stanie wzbogacić uran do 20 procent - podała półoficjalna agencja irańska ISNA. - Ostatnie działania Iranu wyraźnie naruszają umowę i stanowią zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa narodowego - oświadczył brytyjski minister spraw zagranicznych Dominic Raab