Masakra w Newtown

14 grudnia 2012

- Myślę, że jeśli chodzi o takie wydarzenia, to w USA będzie się działo coraz gorzej. Zanika kontrola społeczna i dlatego osoby takie, jak sprawca tej masakry, nie czują się na bieżąco monitorowane - mówi o masakrze w szkole podstawowej w amerykańskim Newtown były szef MSWiA Ludwik Dorn. Poseł Solidarnej Polski nie sądzi jednak, by nawet kolejne, równie tragiczne strzelaniny spowodowały zmiany zaostrzające amerykańskie przepisy dotyczące posiadania broni.

- W sali, gdzie mieliśmy spotkanie było siedem osób. Nagle usłyszeliśmy paf, paf, paf. Trzy osoby wyszły na hol, wróciła tylko jedna - opowiadała matka jednego z uczniów, która w czasie tragedii przebywała w szkole. Według niej padło ok. 100 strzałów.

Tylko w tym roku w USA doszło do trzech dużych strzelanin w miejscach publicznych - nie licząc tej ostatniej z Newtown. W przerażającej większości przypadków kończą się one śmiercią kilku, kilkunastu albo kilkudziesięciu osób. Do ostatniego takiego ataku doszło w lipcu podczas premiery filmu o Batmanie. 24-letni James Homes zabił 12, a ranił 59 osób.

W jednej ze szkół podstawowych w Newtown w stanie Connecticut doszło do strzelaniny. Napastnik zabił 26 osób, w tym 20 dzieci. Zamachowca znaleziono martwego w szkole, najprawdopodobniej popełnił samobójstwo. Wcześniej zabił matkę, która była nauczycielką w tej szkole.