Kongo wybrało prezydenta

25 stycznia 2019
Google MapsKongo wybrało prezydenta

24 stycznia 2019 roku jeden z przywódców opozycji Felix Tshisekedi został zaprzysiężony na nowego prezydenta Demokratycznej Republiki Konga. To pierwsze pokojowe przekazanie władzy w tym kraju od uzyskania niepodległości przez to afrykańskie państwo.

W inauguracyjnym przemówieniu Tshisekedi wezwał do pojednania narodowego. - Chcemy zbudować silną DRK, zwróconą ku rozwojowi w pokoju i bezpieczeństwie; DRK, w której każdy ma miejsce - mówił. Zapowiedział również walkę z korupcją i podziałami plemiennymi oraz uwolnienie wszystkich więźniów politycznych.

Inauguracja nowego prezydenta była możliwa po decyzji Sądu Konstytucyjnego DRK, który kilka dni wcześniej oddalił skargę lidera opozycji Martina Fayulu ws. sfałszowania wyników wyborów prezydenckich i potwierdził tym samym zwycięstwo wyborcze Tshisekediego. Według kongijskiej komisji wyborczej Tshisekedi miał zdobyć ponad 7 mln z 18 mln oddanych głosów, podczas gdy Fayulu ok. 6,4 mln, a kandydat partii rządzącej, popierany przez dotychczasowego prezydenta DRK Josepha Kabilę były szef MSW Emmanuel Ramazani Shadary - ok. 4,4 mln. Do zwycięstwa w wyborach prezydenckich w DRK potrzebna jest zwykła większość głosów. Niektóre z mediów, w tym m.in. brytyjski "Financial Times" oraz francuskie radio RFI, utrzymują, że z ich informacji wynika, że Tshisekedi nie wygrał wyborów. Podobnie twierdzi wpływowy w DRK Kościół katolicki. Oficjalne wyniki wyborów prezydenckich nie zgadzają się z danymi 40 tys. kościelnych obserwatorów głosowania. Opozycja twierdzi, że obecny prezydent DRK zawarł potajemny pakt z dotychczasowymi władzami, w tym wieloletnim dyktatorem Kabilą. Miał on być zawarty w grudniu i dotyczyć podziału wpływów, nietykalności i zapewniać Tshisekediemu zdobycie władzy. Z obawy przed niepokojami społecznymi w DRK wiele państw afrykańskich i zachodnich zdecydowało się po decyzji sądu uznać oficjalne wyniki wyborów. Wcześniej część krajów wstrzymywała się z takim krokiem.

Liczne nieprawidłowości

Podczas wyborów z 30 grudnia obserwatorzy donosili o licznych przypadkach łamania procedur demokratycznych. Oficjalnie w związku z epidemią eboli możliwości głosowania pozbawiono ponad 1 mln osób, a na krótko przed wyborami w magazynie w stolicy kraju Kinszasie spłonęło 7 tys. maszyn do głosowania i urn wyborczych. Władze ograniczyły też dostęp do internetu. Atmosfera polityczna w DRK pozostaje napięta, ale w kraju nie dochodzi do zamieszek. Czwartkowa inauguracja to pierwsze pokojowe przekazanie władzy od uzyskania w 1960 roku niepodległości przez to w ponad 40 proc. katolickie państwo. DRK jest trzecim co do liczby ludności krajem afrykańskim. W toczącej się w latach 1997-2003 wojnie domowej zginęło tam od 3 mln do 5,5 mln osób. Kabila stał na czele tego państwa od 18 lat.

Główny opozycyjny kandydat w wyborach prezydenckich w Demokratycznej Republice Konga (DRK) Martin Fayulu uznał się za "jedynego legalnego prezydenta" i wezwał Kongijczyków do pokojowych protestów przeciwko ogłoszeniu zwycięzcą jego rywala Felixa Tshisekediego.

Zwycięzcą grudniowych wyborów prezydenckich został Felix Tshisekedi, syn byłego lidera opozycji Etienne'a Tshisekediego - ogłosiła komisja wyborcza Demokratycznej Republiki Konga. - Będę prezydentem wszystkich Kongijczyków - oświadczył Tshisekedi podczas wiecu w centrum Kinszasy. Obserwatorzy analizujący przebieg wyborów obawiają się, że po ogłoszeniu wyników może dojść do protestów i rozruchów.

Prezydent Donald Trump podjął decyzję o wysłaniu żołnierzy USA do stolicy Gabonu, Libreville w związku z przebiegiem wyborów prezydenckich i niestabilną sytuacją w sąsiedniej Demokratycznej Republice Konga. Pierwsza grupa 80 wojskowych jest już tam od środy.

Pierwsze rezultaty niedzielnych wyborów prezydenckich w Demokratycznej Republice Konga będą podane w poniedziałek po południu, a ostateczne wyniki poznamy najwcześniej dopiero za tydzień - pisze agencja AFP. Wybory miały dramatyczny przebieg. W prowincji Kiwu Południowe zginęło 4 osoby.

W Demokratycznej Republice Konga (DRK) odbywają się w niedzielę wybory prezydenckie, które wyłonią następcę wieloletniego prezydenta i dyktatora Josepha Kabili. Są one szansą na pierwsze pokojowe przekazanie władzy w DRK od uzyskania w 1960 roku niepodległości.

Wybory prezydenckie w Demokratycznej Republice Konga zostały przesunięte o tydzień. Odbędą się 30 grudnia - w czwartek poinformowała kongijska komisja wyborcza. Opóźnienie długo oczekiwanego głosowania nad następcą Josepha Kabili spowodowane jest utratą w pożarze części materiałów wyborczych.