Boeing 777 zestrzelony na Ukrainie

18 lipca 2014

- Nie było i nie będzie zagrożenia dla polskich samolotów w związku z konfliktem - zapewnił premier Donald Tusk, odnosząc się do katastrofy malezyjskiego samolotu na wschodzie Ukrainy. Premier ocenił, że mamy do czynienia z aktem terroru. - Najbardziej prawdopodobna wydaje się hipoteza, że malezyjski samolot został zestrzelony rakietą z części terytorium Ukrainy pozostającej pod kontrolą separatystów - powiedział w piątek szef rządu.

"Wstrząśnięty kolejnymi ofiarami separatystów, w trudnym dla Ukrainy okresie zmagania się z zagrożeniami dla integralności terytorialnej kraju, pragnę zapewnić Pana, Panie Prezydencie, o niezmiennym poparciu dla działań władz ukraińskich podejmowanych na rzecz przywrócenia pokoju" - napisał Bronisław Komorowski w liście do prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki. Prezydent podkreślił, że Polska popiera plan pokojowy Ukrainy.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała, że jej rzecznik, Glenn Thomas, był na pokładzie malezyjskiego samolotu, który uległ katastrofie - najprawdopodobniej jej przyczyną było zestrzelenie - na wschodzie Ukrainy. W katastrofie zginęły wszystkie osoby, które leciały boeingiem 777.

Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że w dniu katastrofy samolotu pasażerskiego - najprawdopodobniej zestrzelonego - odnotowało aktywność ukraińskich systemów przeciwlotniczych, w tym wyrzutni Buk. Podkreśliło także, że na terytorium Ukrainy boeing był w zasięgu tych systemów. Rzecznik Rady Bezpieczeństwo Narodowego i Obrony Ukrainy (RBNiO) zdementował szybko te informacje.

"Polska stanowczo potępia zestrzelenie samolotu pasażerskiego na terenie Ukrainy wschodniej kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów" - oświadczyło w komunikacie opublikowanym na swojej stronie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. "Szczególne oburzenie wywołuje fakt użycia zaawansowanej broni przeciwlotniczej przeciwko celowi cywilnemu" - podkreślono. W czwartkowej katastrofie zginęło blisko 300 osób.

- Jeżeli dalej będziemy udowadniali, że to nie jest wojna i że to nie jest rosyjska partyzantka, to będą kolejne ofiary - mówił we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 Jacek Saryusz-Wolski, komentując katastrofę malezyjskiego samolotu na wschodniej Ukrainie, który został najprawdopodobniej zestrzelony. Europoseł PO podkreślił, że zestrzelania dokonali rosyjscy terroryści, a nie separatyści.

Amerykanie są pewni tego, że samolot Malaysia Airlines został zestrzelony przez pocisk ziemia-powietrze, bo od lutego nad granicą ukraińsko-rosyjską na wysokości ok. 40 tys. km wiszą satelity obserwujące aktywność rosyjskiej armii i separatystów - twierdzi korespondent stacji NBC w Pentagonie Jim Miklaszewski. Po rozmowach z wojskowymi, NBC News podaje, że wojskowi wiedzą nawet, z jakiej wyrzutni wystrzelono rakietę i że ataku dokonali "albo separatyści, albo Rosjanie".

- Najważniejsze, by rozpocząć teraz niezależne dochodzenie. Wymaga to zawieszenia broni - skomentowała czwartkową katastrofę samolotu na wschodzie Ukrainy Angela Merkel. Dodała, że wydarzenia te pokazały raz jeszcze, że najważniejsze jest dążenie do rozwiązania politycznego i zaapelowała do Rosji, by wniosła swój wkład w te wysiłki. W katastrofie, spowodowanej najprawdopodobniej zestrzeleniem, zginęło czterech obywateli Niemiec.

- Pierwsze pytanie, które chciałabym zadać to: kto zestrzelił samolot, kto miał do tego sprzęt? To rakieta przeciwlotnicza. Kto mógłby mieć wiedzę, żeby to zrobić? - w ten sposób była amerykańska sekretarz stanu Hilary Clinton skomentowała katastrofę malezyjskiego samolotu. Dodała: Rosjanie mogli to zrobić lub nie, nie wiemy.

"Jeśli zniknie, to tak właśnie wyglądał" - napisał przy zdjęciu malezyjskiego boeinga, który rozbił się na wschodzie Ukrainy, najprawdopobniej jeden z pasażerów tragicznego lotu. Samolot spadł w czwartek na wschodzie Ukrainy, nikt nie przeżył katastrofy.