Atak w Las Vegas

2 października 2017

- Nie wiem, w jaki sposób można było zapobiec strzelaninie w Las Vegas - oświadczył Joseph Lombardo, szeryf wydziału policji w Las Vegas. Zdaniem sporej grupy polityków i ekspertów w USA masakrze, w wyniku której śmierć poniosło 59 osób, a rannych zostało 527, nie można było zapobiec. Do tragedii doszło, gdy 64-letni Stephen Paddock otworzył ogień do 20 tysięcy uczestników koncertu.

Na obecnym etapie prac służb nie da się jeszcze tego całkowicie wykluczyć, bo ofiary ataku są wciąż identyfikowane, ale konsulat Rzeczpospolitej Polskiej w Los Angeles zapewnił, że "nie otrzymał żadnych doniesień, że wśród ofiar zamachu w Las Vegas są Polacy".

Kiedy grad kul przelatywał nad ich głowami, szukały schronienia tak jak tysiące innych osób. Postanowiły biec w stronę sceny, by ukryć się w jej pobliżu. Tam trafiły na małą przestrzeń pod jednym ze stołów. Wtulone w siebie słyszały pociski. Ramionami otoczył je nieznajomy. Ranny, zadbał o to, by dać im dodatkową ochronę. Tak 35-letnia Krystal Goddard opisuje chwile po ataku w Las Vegas, z którego jej i jej przyjaciółce udało się ujść cało.

Nevada należy do stanów o bardzo liberalnym podejściu do kontroli broni palnej. Teoretycznie każdy może paradować z karabinkiem przewieszonym przez ramię po głównej ulicy Las Vegas. Nie ma obowiązku uzyskania pozwolenia na zakup broni czy jej rejestrowania. Mężczyzna, który zabił w Las Vegas co najmniej 59 osób, a ponad 500 ranił, najprawdopodobniej użył do tego legalnie nabytego karabinka, który dodatkowo w sposób legalny przerobił, żeby strzelał znacznie szybciej niż standardowe.

W niedzielę wieczorem czasu lokalnego 64-letni Amerykanin Stephen Paddock otworzył ogień z pokoju hotelowego do uczestników koncertu w Las Vegas. Zginęło co najmniej 59 osób, a 527 zostało rannych. Agencja Reutera opublikowała niepełną listę zidentyfikowanych osób, które zginęły w ataku.

Po masakrze w Las Vegas media w USA zauważają różnice w reakcjach prezydenta Donalda Trumpa i jego poprzednika Baracka Obamy na podobne tragedie, wskazują na rosnący wpływ lobby zbrojeniowego i potrzebę powrotu do dyskusji nad przepisami ws. dostępu do broni.

Atak uzbrojonego mężczyzny w USA i śmierć 59 osób nie zmienia stanowiska posła Kukiz'15 zabiegającego o ułatwienie Polakom dostępu do broni palnej. - Naszym celem jest ochrona prawa do posiadania broni - podkreślał w "Sygnałach Dnia" poseł Marek Jakubiak, odnosząc się do poniedziałkowych wydarzeń z Las Vegas.

W grudniu 2012 roku uzbrojony napastnik zabił w szkole podstawowej w USA 20 dzieci, sześcioro dorosłych oraz siebie. Atak ten wstrząsnął Amerykanami, jednak niczego nie zmienił w kwestii problemu masowych zabójstw z użyciem broni palnej. Od tamtej pory doszło do ponad półtora tysiąca kolejnych, a to tylko niewielka część ogółu zabójstw z użyciem broni palnej.

Młody mężczyzna stał w kolejce 13 godzin, by oddać krew. Powiedział, że nawet przez myśl mu nie przeszło, by pójść do domu, bo musi oddać krew dla swojego miasta - relacjonował z Las Vegas korespondent "Faktów" TVN Marcin Wrona. Jak podkreślił, miasto, w którym doszło do najtragiczniejszego ataku z użyciem broni palnej w najnowszej historii USA, wygląda już inaczej niż kiedyś.

Motywy sprawcy, który w niedzielny wieczór zaczął strzelać do uczestników koncertu w Las Vegas, pozostają nieznane. W ataku zginęło 59 osób, a ponad 500 zostało przewiezionych do szpitali. Policja zidentyfikowała napastnika jako 64-letniego Stephena Paddocka, który na pierwszy rzut oka prowadził życie spokojnego emeryta.

Razem ze znajomymi zapakowali czterech rannych do samochodu i ruszyli do szpitala. Tak Mike Cronk, uczestnik niedzielnego koncertu w Las Vegas, opowiadał o pierwszych chwilach po tym, kiedy z okna hotelowego padły strzały, a w tłumie wybuchła panika. Mężczyzna w rozmowie z programem informacyjnym telewizji NBC "Today" opowiedział, jak młody człowiek zmarł na jego oczach.

Jest za wcześnie, by krótko po strzelaninie w Las Vegas wznawiać debatę na temat zaostrzenia przepisów dotyczących dostępu do broni - oświadczyła rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders. - Dzisiaj jest ten dzień, w którym powinniśmy pocieszać ocalałych i opłakiwać tych, którzy zginęli - dodała.

- Nie możemy zrozumieć tego, co się wydarzyło - mówił w poniedziałek dziennikarzom Eric Paddock, brat mężczyzny, który według policji otworzył ogień do uczestników koncertu w Las Vegas. W najkrwawszym ataku z użyciem broni w najnowszej historii Stanów Zjednoczonych zginęło 58 osób. Ponad 500 trafiło do szpitali.

Prezydent Rosji Władimir Putin w poniedziałek złożył kondolencje na ręce przywódcy USA Donalda Trumpa po ataku w Las Vegas, w którym według najnowszych danych zginęło co najmniej 58 osób, a 515 zostało rannych - poinformowały służby prasowe Kremla.

Ku pamięci osób poległych, zdecydowałem, że flaga amerykańska będzie opuszczona do połowy masztu - powiedział Donald Trump na konferencji prasowej po niedzielnym ataku w Las Vegas. Działania strzelającego do uczestników koncertu nazwał "aktem czystego zła". Zapowiedział, że w środę spotka się w Las Vegas z rodzinami ofiar.