Afera taśmowa

15 czerwca 2014

Pełnomocnik "Wprost" dostarczył do prokuratury materiały dotyczące nagranych rozmów polityków i prezesa NBP, które opublikował wcześniej tygodnik. Mecenas Jacek Kondracki zapewnił, że przekazane materiały nie pozwalają ustalić informatora tygodnika. - Domyślam się, że teraz nośnik będzie badany co do zawartości, po drugie autentyczności - powiedział pełnomocnik dziennikarzom po wyjściu z prokuratury.

ABW zamierza odtajnić nagrania, które były wykonane podczas wejścia jej funkcjonariuszy w środę do redakcji "Wprost". - Ja to nazywam "taśmy prawdy". Chcemy upublicznić film, żeby zrozumieć pewne zachowania tam, w środku redakcji - powiedział rzecznik ABW. Maciej Karczyński we "Wstajesz i weekend" w TVN24 zapewniał, że funkcjonariusze ABW zachowywali się profesjonalnie.

Do tygodnika "Wprost" dotarły w czwartek kolejne nagrania - twierdzi "Gazeta Wyborcza" w sobotnim wydaniu. Tym razem chodzić ma o podsłuchane rozmowy szefa MSZ Radosława Sikorskiego, ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego, byłego ministra finansów Jacka Rostowskiego oraz byłego rzecznika rządu Pawła Grasia. Dziennikarze "Wprost" potwierdzają na Twitterze posiadanie rozmowy tego ostatniego z prezesem Orlenu.

- Widziałem, co się działo w gabinecie Latkowskiego. Był szarpany - mówił w "Piaskiem po oczach" Przemysław Wipler (Nowa Prawica JKM), który był feralnego wieczoru w redakcji "Wprost". - Ja twierdzę, że wszystko co się (tam - red.) działo, miało związek z działalnością na rzecz sprzedaży tygodnika - oceniła posłanka PO, Julia Pitera.

Z wielkim niepokojem i smutkiem zauważyłem poziom emocji, które targają prokuratorem generalnym - powiedział w "Faktach po Faktach" w TVN24 wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski. Przyznał, że jeśli resort sprawiedliwości przyczynił się do tego, że zmniejszony został autorytet prokuratora generalnego, to powinien przeprosić Andrzeja Seremeta. Zaznaczył też, że w czasie akcji ABW w redakcji "Wprost" nie doszło do złamania przepisów, ale "zdrowego rozsądku czy też roztropności nie dekretuje się przepisami".

- Ja nie ulegam presji opinii publicznej i mediów - zapewnił na piątkowej konferencji prasowej prokurator generalny Andrzej Seremet. Nawiązując do bardzo krytycznej oceny, jaką akcji prowadzonej przez prokuraturę we "Wprost" wystawił w piątek minister sprawiedliwości Marek Biernacki, Seremet zauważył, że "znajdujemy się w sytuacji sporu między prokuraturą a ministerstwem sprawiedliwości". Zaznaczył, że jeśli jego dymisja miałaby się przyczynić do uspokojenia nastrojów, "jest gotów to zrobić", ale nie sądzi, aby to była "właściwa droga".

- Rozumiemy, że ta akcja (prokuratury we "Wprost" - red.) już nie będzie kontynuowana. Dotychczas nie mieliśmy takiej pewności - komentował na antenie TVN24 wicenaczelny "Wprost" Marcin Dzierżanowski krytyczną opinię ministerstwa sprawiedliwości ws. działań prowadzonych w środę w redakcji tygodnika. - Porównanie do akcji straży miejskiej mówi samo za siebie - dodał.

Prokuratorzy przeprowadzający czynności wobec "Wprost" starali się nie utrudniać przygotowania kolejnego numeru tygodnika, dlatego początkowo prosili o kopie rozmów - powiedziała w piątek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Renata Mazur. Zapowiedziała, że w przyszłym tygodniu zostaną upublicznione nagrania ze środowej akcji. - Będziecie mogli państwo zobaczyć, jak od środka, nie z zewnątrz wyglądał przebieg czynności - podkreśliła Mazur.

- Minister sprawiedliwości ma prawo dokonywać oceny podejmowanych przez prokuraturę działań. To nie jest naruszenie niezależności prokuratury - mówił po konferencji Marka Biernackiego Michał Szczerba (PO). Artur Dębski (Twój Ruch) ocenia, że szef resortu zachował się jak "rzecznik" premiera. A SLD zauważa, że rząd i prokuratura próbują przerzucać się odpowiedzialnością, za to, co zaszło w redakcji tygodnika "Wprost".

Vistulagate - tak "The Economist" pisze o "sensacyjnej" aferze taśmowej w Polsce. Brytyjski tygodnik ekonomiczny stawia pytanie, czy rząd PO przetrwa "burzę" w niezmienionej formie i podkreśla, że skandal "rzucił cień" na "twierdzenia rządu o swojej prawości i kompetentności".

PiS zaprosiło przedstawicieli PSL, SLD, Solidarnej Polski i Polski Razem na rozmowy w sprawie wotum nieufności dla rządu Tuska. Jak powiedział Mariusz Błaszczak, mają się one odbyć w poniedziałek. - Propozycja PiS leży na stole. Czekamy na to, kto z tych, którzy siebie nazywają opozycją, rzeczywiście jest opozycją i będzie chciał odwołać nieudolnego premiera - dodał.

Odpowiedzialnego za aferę taśmową trzeba szukać na zasadzie, że "winnym jest ten, kto ma korzyść". Skorzystało na tym "Wprost" - powiedział w TVN24 prezes honorowy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Stefan Bratkowski. Innego zdania jest Dorota Głowacka z Obserwatorium Wolności Mediów: dziennikarz może wykorzystać materiały wykonane z naruszeniem prawa, jeśli kieruje się interesem publicznym.

- Sytuacja była wyjątkowo bulwersująca - stwierdził minister sprawiedliwości Marek Biernacki, oceniając akcję ABW w redakcji "Wprost". - To, co wydarzyło się w redakcji "Wprost" nie powinno się w ogóle zdarzyć i nie powinno mieć miejsca - dodał. W raporcie, o jaki zwrócił się do resortu premier Donald Tusk stwierdzono, że działania prokuratury były zbyt daleko idące i mogły budzić obawę naruszenia tajemnicy dziennikarskiej, a próba wykonania kopii binarnej zawartości komputerów w redakcji była niezgodna z prawem.

- Akcja była źle przeprowadzona, a ABW nie przewidziało tego, co może się wydarzyć - ocenił wydarzenia w redakcji tygodnika "Wprost" mec. Łukasz Chojniak z Uniwersytetu Warszawskiego. Dodał jednak, że biorąc pod uwagę przepisy kodeksu postępowania karnego, nie była też możliwa droga, którą chciała zastosować redakcja. - Tzn. droga, która miała doprowadzić do tego, że najpierw będzie wydane postanowienie sądu, a dopiero potem przekazane materiały - przekonywał mec. Chojniak.

Łukasz N., menedżer restauracji Sowa & Przyjaciele, w której nagrano potajemne rozmowy polityków, miał obciążyć dziennikarza "Wprost" Piotra Nisztora – wynika z nieoficjalnych informacji "Rzeczpospolitej". - Ja tego człowieka nie znam. Nie przekazywałem mu żadnego sprzętu. Nie było żadnego mojego udziału w tej sprawie - reaguje na te doniesienia Nisztor. Redakcja tygodnika przekonuje: nie mamy żadnych podstaw, żeby nie wierzyć Piotrowi Nisztorowi.