Premium

Rekrutacja po nowemu

Zdjęcie: XV LO w Poznaniu

Szkolne budynki zamieniły się w kolorowe sześciany z popularnej gry, nauczyciele wchodzą na platformy dla graczy, by tam opowiadać o przewadze ich szkół nad innymi. Pandemia sprawiła, że poszukiwanie wymarzonego liceum, technikum czy branżówki odbywa się wirtualnie. - To test pokazujący, komu na nas zależy. Czasem jego wynik może być ważniejszy niż miejsce w rankingu -słyszę od uczniów.

- Czy myślisz, że po tych wszystkich lekcjach przed monitorem mam jeszcze siłę online odwiedzać potencjalne przyszłe szkoły? – pyta mnie Kuba, ósmoklasista z Poznania. I zaraz dodaje: - Nigdy nie sądziłem, że to powiem, ale mam już dość komputera. Telefonu w sumie też.

Kuba będzie musiał się jednak przełamać, bo wszystko wskazuje na to, że w tym roku szkoły ponadpodstawowe (licea, technika, branżówki) nie dadzą rady już zorganizować klasycznych drzwi otwartych. Nie będzie można przejść się po budynku i zobaczyć, jak wyglądają klasy, zapytać po cichu starszych kolegów, czy pani od historii naprawdę jest aż tak wymagająca ani poznać na szkolnym boisku potencjalnych uczniów z tej samej klasy. No, a przynajmniej nie na żywo.

Co w zamian? Minecraft, Discord i wideokonferencje. To doskonały test – uważa wielu uczniów. To, jak szkolne społeczności podeszły do tej nietypowej rekrutacji, jest najlepszym sprawdzianem zaangażowania i atmosfery. Czegoś, co dotąd było trudno zmierzyć. Widać, kto postanowił zawalczyć o uczniów, komu zależy.

Są i tacy, którzy spoczęli w tym roku na laurach i zamierzają w czasie zbliżającej się rekrutacji korzystać przede wszystkim z renomy zdobytej w minionych latach. I tacy, którzy wymyślają nie tylko kreatywne sposoby na oprowadzenie po budynku czy przedstawienie nauczycieli, ale i nowatorskie profile, które mają przyciągnąć uwagę ósmoklasistów.

Przyjrzałam się, jak to wygląda w praktyce.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo