Premium

Hakowanie planety. Czy geoinżynieria nas ocali, czy zniszczy?

Zdjęcie: Shutterstock

Najważniejsza amerykańska organizacja naukowa mówi jasno: czas poważnie zastanowić się nad tym, w jaki sposób możemy aktywnie walczyć ze zmianami klimatu. Sama redukcja emisji może nie wystarczyć. Zbliża się moment, w którym, żeby ratować planetę, będziemy musieli ją gruntownie przebudować. A to wizja przerażająca nawet dla naukowców pracujących nad konkretnymi rozwiązaniami.

Raport ma ponad 300 stron. Tyle, co solidna powieść science fiction. Jego fragmenty mogą faktycznie brzmieć jak fantastyka.

Bo jak inaczej można na pierwszy rzut oka opisać scenariusz, w którym ogromna flotylla statków dokarmia armię mikroskopijnych stworzeń, które walczą za nas o ocalenie klimatu planety? Albo taki, w którym zmieniamy skład chemiczny wszystkich oceanów świata? Nie wspominając o takim, w którym ogromne pompy zmieniają cyrkulację wody w oceanach, albo potężne instalacje przepuszczają przez morską wodę prąd, by oczyścić ją ze szkodliwych substancji? W każdym ze scenariuszy ludzkość przebudowuje procesy o skali planetarnej, które przez miliardy lat kształtowały życie na Ziemi. I bierze za nie odpowiedzialność.

Autorzy opublikowanego na początku grudnia raportu obawiają się, że takie fantastyczne wizje będą musiały się ziścić, jeśli mamy mieć szansę na zatrzymanie katastrofy klimatycznej. A trudno ich oskarżyć o czcze fantazjowanie: raport przygotował panel wybitnych uczonych z wielu dziedzin, pracujących na rzecz Narodowych Akademii Nauki, Inżynierii i Medycyny - najważniejszej instytucji naukowej USA.

***

David Keith od lat przygotowuje się do hakowania planety. W swoim wystąpieniu na konferencji TED w 2007 roku zapowiadał, że "możemy wywołać nową epokę lodowcową kosztem 0,001 procent globalnego PKB. To bardzo tanie". Za jego plecami wyświetlała się ilustracja dźwigni Archimedesa, który zapowiadał: "dajcie mi punkt podparcia, a poruszę Ziemię".

Keith jest profesorem fizyki stosowanej i polityki publicznej na Uniwersytecie Harvarda. Jest też założycielem firmy Carbon Engineering, zajmującej się wychwytywaniem z powietrza dwutlenku węgla. Ale jego prezentacja i niemal cała publiczna działalność z ostatniego ćwierćwiecza dotyczy innego pomysłu na regulację klimatu Ziemi. Pomysłu drastycznego, szybkiego i potencjalnie bardzo niebezpiecznego.

On sam doskonale zdaje sobie sprawę z ryzyka. W 2013 r., gdy był gościem programu "Colbert Report", przyznał, że to rozwiązanie jest "przerażające", "doskonale niedoskonałe" i że budzi się zlany potem, gdy w jego głowie pojawiają się myśli związane z zagrożeniami.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo