Premium

Była strefą wolną od febry i gruźlicy, przyjeżdżała tu śmietanka towarzyska. Teraz chce wrócić do korzeni

Zdjęcie: Polona

Najpierw sławę przyniosła im "magiczna woda" i wyjątkowe położenie. Potem prasa pisała o straszliwej śmierci 9-latka i obciętych genitaliach. I znów było o niej głośno. Uzdrowiskiem była przez pół wieku. Teraz Czarniecka Góra chce być nim ponownie.

Kawalerze lub małżonku, czyś młody, czy stary, Jeśli z nerwów swych dostatnie złożyłeś ofiary, Gdy na giełdzie grałeś w akcje i dostałeś... bicie, Gdy podatki Skarb ci z kasy wybrał należycie, Jeśli zmian przewalutowych dźwigasz jeszcze ślady, Gdy, broń Boże, byłeś członkiem dawnej Miejskiej Rady, Jeśli masz łeb roztrzęsiony, jak żydowska fura, To zanotuj sobie słowa te: Czarniecka Góra.

Tak o Czarnieckiej Górze pisała w 1927 roku "Mucha", popularne wówczas pismo satyryczne. Właśnie wtedy uzdrowisko przeżywało swoje najlepsze dni.

Teren uzdrowiskaPolona

Czarniecka Góra leży w Górach Świętokrzyskich, nad rzeką Czarną. Wysokość - 330 metrów nad poziomem morza. Otoczona jest wzgórzami, lasami jodłowymi i sosnowymi. Od Końskich dzieli je 15 kilometrów, od Kielc - 45, a od Warszawy - 140.

"Rozkoszna, wspaniała, wprost idealna stacja klimatyczna w górach Świętokrzyskich" - rozpływał się nad kurortem dziennikarz "Kurjera Warszawskiego" (27 lipca 1925 r.). I wymieniał jej atuty: las otaczający miejscowość ze wszystkich stron, park zdrojowy, czyste górskie powietrze i "przepyszną wodę źródlaną".

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo