Premium

"Nie ma wojny polsko-polskiej. Jest wojna polsko-polsko-polsko-polska"

Trudno sobie wyobrazić, żeby Donald Tusk - w 2015 roku - zdecydował się na powrót do Polski i zmianę konstytucji tylko po to, żeby nie dopuścić Kaczyńskiego do przejęcia władzy. A Piłsudski tak by zrobił - mówi Brian Porter-Szűcs, amerykański historyk, autor książki o Polsce "Całkiem zwyczajny kraj", w cyklu "Rozmowy polsko-niepolskie" Jacka Tacika.

Urodził się w 1963 roku i wychował w Stanach Zjednoczonych. Ma polskie korzenie - jego rodzina ze strony matki pochodzi z Mławy.

Brian Porter-Szűcs pracuje na Uniwersytecie Michigan-Ann Arbor, gdzie od 1994 roku wykłada historię gospodarczą, historię idei kapitalizmu oraz socjalizmu, a także historię katolicyzmu.

Jest autorem kilku książek, m.in. o Kościele oraz nacjonalizmie dziewiętnastowiecznej Polski. Jego ostatnia praca "Całkiem zwyczajny kraj. Historia Polski bez martyrologii" ukazała się właśnie w naszym kraju.

Jacek Tacik: Mam w ręku pana książkę "Całkiem zwyczajny kraj". Sześćset stron o Polsce.

Brian Porter-Szűcs: Jej anglojęzyczna wersja nosi tytuł: "Polska w świecie nowoczesnym". I szczerze: bardziej oddaje to, co miałem na myśli.

Prowokacja?

Może trochę?

Mickiewicz pisał o "Polsce Chrystusie narodów".

XIX wiek, okres romantyzmu. To zrozumiałe. Potrzeba chwili. Ja nikogo nie chcę obrazić. Patrzę na Polskę w kontekście innych państw. I co widzę? Niezbyt zamożny, niewielki kraj, który nie ma za dużo do powiedzenia na arenie międzynarodowej. To nie są Stany Zjednoczone, Rosja czy Chiny.

Polska nie jest Chrystusem narodów. To wspólnota wyobrażona przez pewną grupę ludzi. I to nie jest podmiot historii, tylko sprawa polityczna, ruch umysłowy, przedmiot wyobrażeń, który ciągle ulega zmianie.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo