Premium

Obalili dyktatora, dostali faraona. Rewolucja pod piramidami zjadła własne dzieci

Zdjęcie: Getty Images

10 lat temu miliony Egipcjan wyszły na ulice, domagając się ustąpienia dyktatora, który sprawował władzę od 30 lat. Reżim udało się obalić, ale w kraju zapanował chaos. Co pozostało z rewolucji, którą dekadę temu z zapartym tchem śledził cały świat?

Egipt to kraj pełen sprzeczności, co dobrze oddaje słynny kairski plac Tahrir. Górujące nad nim szklane wieżowce z epoki dzikiego kapitalizmu kontrastują z socjalistyczną architekturą z czasów Nasera. Położona nieopodal elegancka siedziba Ligii Arabskiej sąsiaduje z popadniętym w ruinę gmachem nieistniejącej już Partii Narodowo-Demokratycznej prezydenta Hosniego Mubaraka. Budynek, reprezentujący znienawidzoną dyktaturę, został strawiony przez ogień w trakcie Arabskiej Wiosny.

Plac Tahrir to serce Kairu i niemy świadek najnowszej historii Egiptu. Wzniesiony w czasach kolonialnych na terenie brytyjskich baraków, na przestrzeni lat stał się symbolem buntu i walki o wolność. Stanowi także mogiłę setek demonstrantów, bestialsko mordowanych przez kolejne reżimy. Żadne miejsce w Kairze nie jest tak przesiąknięte krwią i nadzieją zarazem.

Tahrir w języku arabskim oznacza "wyzwolenie".

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo