15-latek zginął, gdy zdobywał harcerską sprawność. Jedna rozprawa i koniec procesu

W sprawie śmierci harcerza oskarżone są dwie osoby
Prokuratorka Magdalena Kasprzak o procesie za zamkniętymi drzwiami
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Jakub Kaczmarczyk
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
21-letni wychowawca i 19-letni ratownik zostali uznani za winnych nieumyślnego przyczynienia się do utonięcia 15-letniego harcerza w Jeziorze Ośno - uznał sąd w Wolsztynie (Wielkopolskie). Usłyszeli wyroki więzienia w zawieszeniu. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami i zakończył się już po pierwszej rozprawie.

Proces w sprawie utonięcia nastoletniego harcerza w Jeziorze Ośno ruszył we wtorek przed Sądem Rejonowym w Wolsztynie. W sprawie oskarżeni byli 21-letni wychowawca - drużynowy Marek G. oraz 19-letni ratownik Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Igor K. Decyzją sądu proces toczył się z wyłączeniem jawności.

O wyroku w środę rano poinformowała Katarzyna Błaszczak z biura prasowego poznańskiego sądu okręgowego. Wyrok zapadł już po pierwszej rozprawie.

Marka K. sąd skazał na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, natomiast Igora K. na 10 miesięcy pozbawienia wolności, również w zawieszeniu na trzy lata. Sąd orzekł także wobec nich pięcioletnie zakazy zajmowania wszelkich stanowisk, wykonywania wszelkich działań związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką.

Zgodnie z Kodeksem karnym za przestępstwo nieumyślnego spowodowania śmierci grozi kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.

Wyrok wydany przez Sąd Rejonowy w Wolsztynie nie jest prawomocny.

Tragedia podczas obozu

Dramat rozegrał się w ubiegłoroczne wakacje. 24 lipca 2025 roku w miejscowości Wilcze w powiecie wolsztyńskim nad Jeziorem Ośno (Wielkopolskie) zorganizowany był przez Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej z okręgu dolnośląskiego obóz harcerski. Nastolatek był uczestnikiem obozu.

Podejmował próbę zdobycia stopnia "ćwika". Próba ta polegała na przepłynięciu wpław jeziora w nocy, w pełnym umundurowaniu oraz obuwiu, na odcinku 500 metrów.

W trakcie podejmowania próby w pewnym momencie chłopak zniknął pod wodą. Szukali go strażacy z Wolsztyna, Kościana i Poznania. Około 5.30 rano strażacy wyciągnęli ciało chłopaka na brzeg.

Według śledczych do tragicznej śmierci nastolatka doprowadziło zachowanie oskarżonych, pod których opieką tragicznej nocy pozostawał pokrzywdzony - Marka G. oraz Igora K., którzy podczas przeprowadzania próby harcerskiej, pozostając na pomoście, nie zapewnili nastolatkowi odpowiedniej asekuracji. Podjęli wprawdzie próbę udzielenia mu pomocy, ale ich starania okazały się niewystarczające i chłopiec utonął.

W sprawie śmierci harcerza oskarżone zostały dwie osoby
W sprawie śmierci harcerza oskarżone zostały dwie osoby
Źródło zdjęcia: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami

Akt oskarżenia został skierowany do Sądu Rejonowego w Wolsztynie. Zarówno Marek G. - 21-letni drużynowy, jak i 19-letni ratownik WOPR Igor K. zostali oskarżeni o narażenie będącego pod ich opieką chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i doprowadzenie nieumyślnie do jego śmierci przez utonięcie w Jeziorze Ośno.

- Oskarżeni nie zapewnili prawidłowej asekuracji 15-latkowi. Pewne kroki z ich strony zostały podjęte, ale były one w sposób oczywisty niewystarczające i niezaplanowane - mówiła tvn24.pl prokurator Magdalena Kasprzak i wyliczała: - Chłopak nie miał bojki ani żadnej liny, która by go łączyła z osobami, które miały ewentualnie mu udzielić pomocy. A łódka, z której mieli skorzystać, nawet nie miała wioseł.

W lipcu obaj oskarżeni złożyli wnioski o dobrowolne poddanie się karze - bez procesu. Sąd jednak na to się nie zgodził.

Oskarżony Marek G.
Oskarżony Marek G.
Źródło zdjęcia: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Proces ruszył 29 września. Na wniosek obrońcy jednego z oskarżonych, a także pełnomocnika pokrzywdzonych sąd utajnił przebieg rozprawy - proces był prowadzony za zamkniętymi drzwiami.

Oskarżony Igor K.
Oskarżony Igor K.
Źródło zdjęcia: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Jak informowała wcześniej prokuratura, oskarżony Marek G. pod koniec śledztwa przyznał się do tego, że nie zapewnił pokrzywdzonemu należytego bezpieczeństwa. Natomiast Igor K. potwierdził swój udział w zdarzeniu, ale nie przyznał się do zawinienia.

Kiedy prokuratura przesyłała akt oskarżenia do sądu, przekazała w rozmowie z tvn24.pl, że obaj mężczyźni wyrazili skruchę i pojednali się z rodziną zmarłego 15-latka.

Źródło: PAP, tvn24.pl
Czytaj także: