Tak zaczął się pożar hali magazynowej pod Poznaniem. Nagranie

Na nagraniu widać, co było źródłem ognia
Spłonęła hala pełna paczek pod Poznaniem. Nagranie z monitoringu
Źródło: TVN24
W TVN24 pokazaliśmy jako pierwsi nagranie z momentu wybuchu pożaru w hali magazynowej w Tarnowie Podgórnym pod Poznaniem. Widać na nim ładunki z bateriami do hulajnóg, które nagle stają w płomieniach. Prokurator Marek Piegat opowiedział o dotychczasowych ustaleniach i hipotezach w śledztwie.
Kluczowe fakty:
  • W niedzielę w Tarnowie Podgórnym spłonęła hala magazynowa o powierzchni około 11 tysięcy metrów kwadratowych. Obiekt był wypełniony paczkami firmy spedycyjnej.
  • Z żywiołem walczyło około 200 strażaków. Akcja trwała kilkadziesiąt godzin. Nie było osób poszkodowanych.
  • Prokuratura Rejonowa Poznań-Grunwald prowadzi śledztwo. Wykluczono, by do pożaru ktoś się przyczynił. Według biegłego z zakresu pożarnictwa - źródłem pożaru był ładunek z bateriami do hulajnóg.
  • Prokurator Marek Piegat opowiedział reporterowi TVN24 o ustaleniach śledztwa i pokazał nagranie, na którym widać moment wybuchu pożaru. Na antenie TVN24 pokazaliśmy je jako pierwsi.

Śledczy, którzy wyjaśniają okoliczności pożaru hali w Tarnowie Podgórnym zabezpieczyli kilkadziesiąt godzin nagrań z monitoringu wewnątrz hali. Prokurator Marek Piegat, który prowadzi to postępowanie, zgodził się pokazać w TVN24 kluczowy moment z zapisu monitoringu.

Widać na nim kartony z paczkami, które nagle stają w ogniu. To nagranie potwierdza to, o czym mówił biegły z zakresu pożarnictwa. Do tego pożaru nie przyczyniły się osoby trzecie, a źródłem ognia były ładunki zawierające baterie.

- 16 kartonów z bateriami do hulajnóg o łącznej wadze 342 kilogramów. To był ten ładunek, który widzimy na nagraniu. Został przetransportowany i tutaj złożony, był źródłem tego pożaru - powiedział prokurator Piegat w rozmowie z reporterem TVN24 Łukaszem Wójcikiem.

Na nagraniu nie widać, aby ktokolwiek zbliżał się do paczek. Ładunek po prostu leży. I tak było również na długo przed pożarem. Potwierdza to kilkadziesiąt godzin nagrań, które przejrzeli śledczy. Dlaczego doszło do zapłonu paczek?

Na nagraniu widać, co było źródłem ognia
Na nagraniu widać, co było źródłem ognia
Źródło: Prokuratura Rejonowa Poznań-Grunwald

- Na chwilę obecną mamy kilka założeń. Nie da się wykluczyć, iż mogło dojść do jakiegoś mechanicznego uszkodzenia ładunku. Tego jeszcze do końca nie wiemy. Będziemy to sprawdzać. Będziemy również sprawdzali cały łańcuch spedycyjny od momentu zapakowania poprzez załadowanie na terenie Niemiec do przyjazdu do Polski - wyjaśnił prokurator.

Dlatego prokuratura analizuje również dokumentację dotyczącą transportu. Wstępnie wiele wskazuje na to, że ładunek był prawidłowo sygnowany w listach przewozowych. -  W związku z tym będziemy jeszcze sprawdzali, czy został zapakowany prawidłowo na terenie Niemiec i czy właściwe informacje zostały przekazane w całym łańcuchu transportowym - powiedział Piegat.

Sprawdzą, jak hala była przygotowana na pożar

Ważnym aspektem jest również stan techniczny baterii. Wiadomo, że przesyłka została nadana z Niemiec i miała trafić do firmy z Mazowsza zajmującej się naprawą i konserwacją baterii. - Z tego, co nam aktualnie wiadomo i to, co ustaliliśmy to to, że baterie miały być naprawiane. Czy one były uszkodzone, tego nie wiemy. Nie wiemy, jaki miał być to rodzaj naprawy, bo naprawą może być na przykład wymiana ogniw zużytych, nieuszkodzonych w jakiś w sposób fizyczny bądź mechaniczny - wskazał prokurator.

Podczas postępowania śledczy zbadają też, jaki był stan techniczny samej hali i czy posiadała ona zabezpieczenia przeciwpożarowe. - Oczywiście to też będzie podlegało sprawdzeniu, jak i to, czy hala posiada odpowiednią homologację do przechowywania takich ładunków, czy one powinny być, znajdować się właśnie w tym miejscu, czy w jakimś innym specjalnie oznaczone. To wszystko będzie przedmiotem postępowania - zrelacjonował Piegat.

Pożar hali magazynowej w Tarnowie Podgórnym (powiat poznański)
Pożar hali magazynowej w Tarnowie Podgórnym (powiat poznański)
Źródło: Jakub Kaczmarczyk/PAP

Strażaków wezwano niezwłocznie

Gdy w hali pojawił się ogień, straż pożarna powiadomiono niezwłocznie - to śledczy już wiedzą. Na nagraniach z monitoringu widać również, że jeden z pracowników próbuje gasić pożar gaśnicą. W tym przypadku jego starania nie miały szansy na powodzenie. - To są pożary bardzo trudne do opanowania, wymagają specyficznej metody gaszenia, standardowe środki gaśnicze na to nie pomagają. I to jest cały kłopot - powiedział prokurator.

Postępowanie jest prowadzone w kierunku spowodowania zagrożenia pożarowego związanego ze zniszczeniem mienia o znacznej wartości przekraczającego milion złotych. Grozi za to nawet do pięciu lat więzienia.

Przeprowadzono już oględziny. Częściowo zostały już przesłuchane osoby, które są związane z firmą, do której należała hala, pracownicy ochrony oraz przełożeni tych osób. Materiał dowodowy jest kompletowany.

Pożar hali magazynowej w Tarnowie Podgórnym (powiat poznański)
Pożar hali magazynowej w Tarnowie Podgórnym (powiat poznański)
Źródło: Jakub Kaczmarczyk/PAP

Niespełna tydzień po pożarze, trudno mówić o stawianiu zarzutów konkretnym osobom. - O ile zgromadzony w sprawie materiał dowodowy no to pozwoli będziemy stawiali zarzuty, ale najpierw dowody, a potem wnioski - podsumował prokurator.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: