Strzelał do ludzi z wiatrówki. Prokurator chciał dla niego 15 lat więzienia, sąd był łagodniejszy

Poznań

TVN24 PoznańTadeusz M. na sali rozpraw

Nie za usiłowanie zabójstwa, a za narażenie na utratę życia został skazany przez poznański sąd Tadeusz M., który z okna mieszkania strzelał z wiatrówki do ludzi. W więzieniu ma spędzić 3 lata i 10 miesięcy. Prokuratura domagała się 15 lat pozbawienia wolności.

5 marca, tuż po godzinie 21, z jednego z okien na ul. Sienkiewicza w Poznaniu zaczęły padać strzały. Dwaj koledzy "bawili się" wiatrówką. Byli pijani, świętowali świeżo podpisaną umowę najmu mieszkania. Śledztwo wykazało również, że Tadeusz M. podczas strzelania był też pod wpływem marihuany.

Początkowo mierzył w znak drogowy, lampę, elewację bloku na przeciwko. Później na celownik wziął przechodniów. Zabawa zakończyła się tragicznie: ranne zostały dwie osoby - 26-letni rowerzysta postrzelony w plecy oraz 55-latek, który dostał w klatkę piersiową.

Ten pierwszy odniósł niegroźne rany i po krótkim zabiegu mógł wrócić do domu. Gorzej było z drugim postrzelonym. Pan Dariusz przeszedł poważną operację. Kula przebiła mu tętnicę płucną. Cudem uszedł z życie, Wciąż jest niezdolny do pracy oraz większego wysiłku. Śrut do teraz tkwi w jego organizmie.

Niespełna cztery lata zamiast 15

Prokuratura uznała to za usiłowanie zabójstwa. Domagała się dla mężczyzny 15 lat więzienia. W czwartek okazało się, że sąd inaczej patrzy na to zdarzenie.

- Rodzaj użytej broni. Fakt, że nie wymaga ona zezwolenia, że strzał był oddany z dalszej odległości i to, że pan nie jest żołnierzem, czy osobą przeszkoloną w zakresie używania broni, świadczy o tym, że zamiar zabójstwa nie może zostać przypisany - mówiła w uzasadnieniu sędzia Katarzyna Obst.

Tym samym, według sądu, w tym przypadku należy mówić o narażaniu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia czy spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Mężczyzna został skazany na karę łączną 3 lat i 10 miesięcy pozbawienia wolności. Znacznie mniej, niż chciała prokuratura. Wyrok najprawdopodobniej zostanie zaskarżony.

Tadeusz M. na razie opuści areszt. Za kratki wróci dopiero, kiedy wyrok się uprawomocni. Musi również zapłacić 30 tys. zł zadośćuczynienia panu Dariuszowi. Sam poszkodowany przyznał już po rozprawie, że spodziewał się surowszego wyroku.

Autor: ib/gp / Źródło: TVN24 Poznań

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Poznań