Pierwsze zgłoszenie o pożarze na terenie zakładu zajmującego się recyklingiem odpadów w miejscowości Przysieka Polska (woj. wielkopolskie) strażacy odebrali o godzinie 22:14. Po chwili dzwoniły kolejne osoby zgłaszając to samo zdarzenie. W zaistniałej sytuacji zdecydowano o wysłaniu na miejsce aż 18 zastępów straży pożarnej.
- Po przyjeździe na miejsce i przeprowadzonym rozpoznaniu stwierdzono, że pożarem objęte są dwie maszyny do rozdrabniania materiałów. Ogień rozprzestrzeniał się również na jedną z hałd już rozdrobnionych materiałów, która znajdowała się obok tych maszyn - mówi kapitan Dawid Kryś, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Kościanie.
Strażakom szybko udało się szybko opanować ogień i zapobiec rozprzestrzenieniu go na przetworzone odpady. - Część zastępów została zawrócona do bazy, a te, które pozostały na miejscu przy użyciu ładowacza udostępnionego przez właściciela zakładu rozbierały i przekładały hałdę odpadów w inne miejsce, by sprawdzić czy ogień nie wszedł w jej głąb. Dodatkowo wszystko zostało przelane wodą - wyjaśnia Kryś.
Strażacy przed zakończeniem akcji sprawdzili jeszcze maszyny za pomocą kamery termowizyjnej, by wykluczyć możliwość ponownego pojawienia się ognia. - Nasze działania zostały zakończone przed godziną 3:00 - przekazuje Kryś. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
To już trzeci pożar w tym roku na terenie tego zakładu. Pierwszy wybuchł 16 lutego na terenie warsztatu. - Ze zgłoszenia wynikało, że doszło do wady w instalacji elektrycznej w skrzynce rozdzielczej. Ogień rozprzestrzenił się na tam elementy wyposażenia tego pomieszczenia warsztatowego. Dzięki szybkiej reakcji pracowników udało się zapobiec rozprzestrzenieniu się tego ognia - opisuje Kryś.
Drugi pożar miał miejsce 24 marca w tym roku. Wtedy - podobnie jak teraz - zapaliła się jedna z hałd magazynowanych odpadów.
"Osoby postronne w sąsiedztwie pożaru"
Jak przekazała w specjalnym oświadczeniu firma Polcopper, do której należy zakład recyklingu, specjalistyczne rozdrabniacze uległy całkowitemu zniszczeniu. W chwili zdarzenia urządzenia pozostawały wyłączone z eksploatacji i nie prowadziły żadnych prac.
"Analiza monitoringu, zabezpieczonych materiałów oraz treści publikowanych w mediach społecznościowych ujawniła okoliczności budzące poważne wątpliwości co do przebiegu zdarzenia oraz obecność osób postronnych w bezpośrednim sąsiedztwie pożaru. (...) W strefie objętej oddziaływaniem pożaru przez czas rozwijania się ognia przebywała grupa kilkunastu osób" - napisano w oświadczeniu.
Jak poinformowała firma, złożono zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa oraz podjęto działania zmierzające do pełnego wyjaśnienia przyczyn i przebiegu zdarzenia, w tym ustalenia osób mogących mieć związek z pożarem.