Gdyby pan Józef żył, miałby 87 lat. Zmarł kilka lat temu. Nikt o tym nie wiedział. Dzień przed jego urodzinami do jego mieszkania na poznańskim Piątkowie zapukał komornik w asyście policji.
- Nie płacił rachunków za prąd i gaz. Dlatego został właśnie uruchomiony komornik sądowy. Wszystkie inne rachunki wystawiane przez instytucje były opłacane z konta bankowego. Po wejściu do mieszkania okazało się, że właściciel lokalu nie żyje - mówił wtedy młodszy inspektor Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.
Ciało mężczyzny było zmumifikowane. Przedmioty, które znaleziono w mieszkaniu, mogą wskazywać na to, że zmarł cztery lata temu. Według ustaleń policji, mężczyzna nie miał już rodziny.
- Nikt przez długi czas nie utrzymywał z nim kontaktów. Nawet sąsiedzi nie zorientowali się, że coś mogło się wydarzyć w tym mieszkaniu, dlatego nikt nie zaalarmował o tym, że od dawna ten mężczyzna nie był widziany - przekazywał mł. insp. Borowiak.
Pomogła opinia antropologa
Śledczy od początku typowali, że znalezione w mieszkaniu na Piątkowie ciało należy do urodzonego w 1939 roku Józefa G., ale to za mało. Biegły przeprowadził już sekcję zwłok, niestety proces mumifikacji, a więc wysychania ciała, był już znacznie rozwinięty, co utrudniało identyfikację.
- Zlecono opinię biegłego z zakresu antropologii. Ekspertyza, którą przygotował, pozwoliła potwierdzić dotychczasowe przypuszczenia. To oznacza, że zmarły nie zostanie pochowany jako bezimienny - powiedział TVN24 Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Śledczy ustalili, że nikt nie przyczynił się do śmierci mężczyzny. W związku z tym postępowanie w tej kwestii zostało umorzone.
Prokurator wydał zezwolenie na pogrzeb. Ze względu na to, że nie udało się ustalić krewnych zmarłego, pochówkiem zajmie się Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie.
Pierwsza o tej sprawie pisała "Gazeta Wyborcza".