Po wybuchu cztery osoby w szpitalach. Nieoficjalnie: jednej pilnuje policja

Poznań

Aktualizacja:
"To nie wychodzi z głowy". Mieszkańcy Poznania o tragedii na DębcuTVN 24
wideo 2/32

W wielkopolskich szpitalach przebywają cztery osoby ranne w katastrofie budowlanej w Poznaniu. W najcięższym stanie są dwaj poparzeni mężczyźni. Pod opieką lekarzy jest też poturbowana kobieta i ranna 3-latka. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie zawalenia kamienicy. Śledczy nie wykluczają "celowego" doprowadzenia do katastrofy.

W niedzielę w Poznaniu runęła kamienica, zginęło pięć osób, 21 było poszkodowanych, cztery wciąż są pod opieką lekarzy.

Najpoważniejsze obrażenia odnieśli dwaj mężczyźni. Jeden z nich przebywa w szpitalu im. Strusia w Poznaniu.

- Stan 43-latka określany jest jako ciężki. Mężczyzna ma poparzone 50 procent ciała. Są to oparzenia drugiego i trzeciego stopnia. Najbardziej ucierpiała głowa, plecy i ręce. Ponadto ma złamane żebro i stłuczone płuco - powiedział Stanisław Rusek, rzecznik szpitala.

43-latek jest w śpiączce farmakologicznej. Został podłączony do respiratora, ponieważ nie może samodzielnie oddychać.

Jego stan jest monitorowany całą dobę.

Rzecznik szpitala o stanie jednego z poszkodowanych mężczyzn TVN24 Poznań

Policja w szpitalu

Według nieoficjalnych informacji, do jakich dotarli dziennikarze TVN24, mężczyzny w szpitalu pilnują policjanci. Może to mieć związek z hipotezą, jaką biorą pod uwagę śledczy. W poniedziałek Polska Agencja Prasowa poinformowała, że prawdopodobną przyczyną zawalenia kamienicy w Poznaniu jest próba zatarcia śladów po zabójstwie.

"Mamy prawie stuprocentową pewność, że doszło do zabójstwa kobiety, a zabójca próbował zatrzeć ślady i spowodował wybuch. Nadal zbierane są dowody" – podała agencja.

Agencja podaje, że potwierdziła tę informację w trzech źródłach.

Prokuratura nie potwierdza tych informacji.

- Nie potwierdzam informacji, które pojawiły się w przestrzeni publicznej w tym zakresie, że zawalenie zostało spowodowane po to, ażeby ukryć ślady innego przestępstwa - powiedziała prokurator Magdalena Mazur-Prus, rzecznik Prokuratury Okręgowej. Rzeczniczka nie wykluczyła jednak, że mogło zostać wywołane "w sposób celowy". Jak dodała, hipotez jest bardzo dużo. - Na tym etapie postępowania pozwólmy pracować policji i prokuratorowi. Nie jest interesem ujawniać naszej pracy od kuchni. O tych hipotezach szczegółowo informować nie będziemy - powiedziała.

Mężczyzna poparzony, dziewczynka z raną

Drugi poszkodowany przebywa w szpitalu w Nowej Soli. Jak dowiedziała się TVN24, ma poparzone 12 procent ciała. Nic nie zagraża jego życiu.

W szpitalu im. Krysiewicza cały czas znajduje się 3-letnia dziewczynka, która miała ranę na nodze. Jej stan jest stabilny. - Dziewczynka nadal jest w szoku pourazowym. Została objęta opieką psychologa - poinformowała Ula Łaszyńska, rzecznik placówki. W poniedziałek wieczorem dziewczynkę odwiedził prezydent Andrzej Duda.

W szpitalu w Puszczykowie też przebywa jeszcze jedna osoba. To kobieta, która była dość mocno poturbowana. Być może niedługo będzie mogła wrócić do domu.

Mają nocleg. Czego potrzebują?

Ewakuowani mieszkańcy, którzy nie odnieśli poważniejszych obrażeń, wciąż znajdują się w hotelu przy ul. Łozowej. Tam urząd miasta zapewnił im nocleg na najbliższe dwa tygodnie.

Caritas, magistrat oraz lokalne organizacje od niedzieli zbierają najpotrzebniejsze rzeczy dla poszkodowanych.

- Najbardziej przydadzą się środki czystości, artykuły higieniczne oraz kosmetyki. W szczególności chodzi o: żele pod prysznic, szampony, pasty do zębów dla dzieci, jak i dorosłych, kremy do golenia, środki do prania i płukania tkanin - poinformowała Daria Pertek z urzędu miasta.

Poszkodowani w wyniku zawalenia się kamienicy w Poznaniu otrzymają zasiłki w wysokości 1,5 tys. zł na osobę. W przypadku części rodzin oznacza to 4,5-6 tys. zł. na rodzinę.

CHCESZ POMÓC POSZKODOWANYM? WEŹ UDZIAŁ W ZBIÓRCE

Runęła w jednej chwili

Kamienica przy ul. 28 Czerwca w Poznaniu runęła w niedzielę tuż przed godz. 8.

Na nagraniu z monitoringu, do którego dotarł TVN24, widać dokładnie, jak w jednej chwili część kamienicy legła w gruzach. Spod kłębów pyłu trudno dojrzeć pozostałości budynku. Dookoła "latały" fragmenty konstrukcji.

Bilans tego zdarzenia jest tragiczny. 21 osób zostało poszkodowanych, w tym troje dzieci. W gruzach zginęły trzy kobiety i dwóch mężczyzn. Ostatnią ofiarę strażacy znaleźli w poniedziałek rano.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus podała we wtorek w komunikacie, że dotąd zweryfikowano tożsamość trzech ofiar, wobec pozostałych koniecznym jest przeprowadzenie czynności z udziałem osób najbliższych, co umożliwi jednoznaczną identyfikację.

Przesłuchano 33 osoby

Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie przyczyn zawalenia kamienicy. Śledczy biorą pod uwagę różne hipotezy. Nie wykluczają też "celowego działania". PAP twierdzi, że do "zawalenia się budynku doszło prawdopodobnie po tym, jak mężczyzna, który zamordował jedną z jej mieszkanek, próbował popełnić samobójstwo i odkręcił kurki z gazem". Tych doniesień nie potwierdzają śledczy.

W komunikacie opublikowanym we wtorek przed godziną 17, Magdalena Mazur-Prus przekazała, że dotąd przesłuchano łącznie 33 osoby w charakterze świadków, w tym 20 pokrzywdzonych.

"Mając na uwadze skalę zniszczeń budynku oraz poczynione do chwili obecnej ustalenia, podjęto decyzję o powołaniu biegłych z dziedziny gazownictwa oraz przepisów przeciwpożarowych, którzy będą brali udział w oględzinach miejsca zdarzenia. Po uzyskaniu stanowiska Inspektora Nadzoru Budowlanego, w zakresie możliwości bezpiecznego przeprowadzenia kompleksowych czynności na miejscu, gdzie doszło do zawalenia budynku, przeprowadzone zostaną oględziny miejsca zdarzenia" - czytamy na stronie Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: aa,fc//ec / Źródło: tvn24