Na tym skrzyżowaniu zginął ośmiolatek. Po wypadku tramwaje straciły pierwszeństwo przejazdu

Poznań

We wtorek na tym przejściu dla pieszych zginął 8-latekSylwia Czapla
wideo 2/6

Z jednej strony pędzące tramwaje, z drugiej samochody, a pieszy stoi na wąskiej wysepce, która ma niespełna półtora metra. Tak wygląda przejście dla pieszych przez ulicę Hetmańską w Poznaniu. W środę w tym miejscu pod kołami tramwaju zginął 8-letni chłopiec. Po wypadku drogowcy zmienili program sygnalizacji.

Do potrącenia dziecka doszło na skrzyżowaniu ulic Hetmańskiej i Dmowskiego w Poznaniu około godz. 19:40 w środę.

Według wstępnych ustaleń policji, dziecko przebiegało przez ulicę na pasach i na czerwonym świetle wbiegło pod koła tramwaju linii numer 1, jadącego ulicą Hetmańską w kierunku Franowa.

Mimo 40-minutowej reanimacji chłopiec zmarł.

Zapalają znicze

Mieszkańcy osiedla św. Łazarz są wstrząśnięci tragedią. W miejscu, gdzie chłopiec zginął, zapalają znicze. I przypominają, że już od lat alarmowali, że przejście dla pieszych jest niebezpieczne.

- Tu już było kilka wypadków - mówiła tuż po tragedii jedna z mieszkanek.

Inna zwracała uwagę, że często dochodzi do sytuacji, że na przejściu przez torowisko pali się czerwone światło, podczas gdy na pozostałych dwóch przejściach pali się zielone. W efekcie trzeba czekać na sygnał pozwalający na przejście na wąskiej wysepce. Można też zasugerować się zielonym światłem i iść dalej po torach.

W czwartek jedna z kobiet opublikowała film, na którym widać dokładnie taką sytuację.

"Strach tu drgnąć"

Jak podają poznańscy społecznicy, prowadzący fanpage Pieszy Miejski, wysepka w tym miejscu ma ledwie 1,5 metra szerokości. Tym samym nie powinna być traktowano jako tak zwany azyl dla pieszych, czyli miejsce, gdzie czeka się na zielone światło.

Tak wygląda wysepka między torowiskiem a jezdniąGoogle Street View

- To azyl, na którym strach stać. Za plecami jadą auta 70 kilometrów na godzinę, a z przodu tramwaj - pewnie ze 40 kilometrów na godzinę. Strach drgnąć. Skoro azyl jest za wąski, pieszy powinien mieć cały czas zielone światło, również przez torowisko - mówi Andrzej Janowski, przewodniczący rady osiedla św. Łazarz.

Janowski tę funkcję pełni od zeszłego roku. Na problem zwracano jednak uwagę wcześniej. W 2017 roku temat bezpieczeństwa na skrzyżowaniu ulic Dmowskiego i Hetmańskiej podnieśli rodzice dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 77.

Rodzice apelowali do urzędników

- Dwa lata temu, po wypadku do jakiego tam doszło, wraz z mężem poszliśmy do dyrektora szkoły i zbieraliśmy podpisy wśród rodziców w sprawie zmian na tym skrzyżowaniu - mówi Sylwia Czapla, mama jednego z uczniów szkoły.

147 cm - tyle według społeczników dzieli pieszego od jezdni, gdy przejeżdża obok najszerszy tramwaj jakim dysponuje PoznańPieszy Miejski Poznań

Jak przyznaje, sama boi stać się w tym miejscu. - Gdy moje dziecko jeździło jeszcze w wózku, to nie byłam w stanie tam się zmieścić, musiałam stawać obok wózka. Na wysepce nie mieszczą się też rowery - dzieci stawiają je tu bokiem - opisuje.

O sprawie rozmawiano też na posiedzeniu komisji bezpieczeństwa rady miasta. - Popieramy wniosek rodziców o zmniejszenie prędkości, montaż barierek ochronnych i utworzenie bezkolizyjnego lewoskrętu z ul. Dmowskiego od strony Krauthofera w Hetmańską – mówiła wtedy portalowi lazarz.pl Lidia Dudziak, przewodnicząca Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego Rady Miasta Poznania.

Po apelu rodziców urzędnicy przeprowadzili wizję lokalną. Jak mówi Czapla, urzędnicy obiecali wtedy, że na wszystkich sygnalizacjach na tym przejściu dla pieszych jednocześnie zapalać się będzie "zielone". Nie zgodzili się natomiast na wprowadzenie ograniczenia prędkości dla tramwajów do 20 km/godz.

Ale "zielonej fali" wczoraj nie było. - W czwartek około godziny 21 nagrałam film, na którym widać, że na przejściu dla pieszych przez torowisko pali się czerwone światło. Zapala je nadjeżdżający tramwaj, poprzez system ITS (Inteligentny System Transportowy, który włącza nadjeżdżającemu tramwajowi zielone światło - przyp. red.). To miało być wyłączone - denerwuje się Sylwia Czapla.

I dodaje: - Panowie z ZDM I ZTM obiecali nam bezpieczne przejście. Teraz można je nazwać skrzyżowaniem śmierci.

Rada osiedla św. Łazarz zapowiedziała już, że na najbliższej sesji podejmie uchwałę dotyczącą poprawy bezpieczeństwa na skrzyżowaniu.

- Chcemy natychmiastowej korekty programu sygnalizacji, tak, by na wszystkich odcinkach jednocześnie zapalało się i gasło zielone światło dla pieszych. W dalszej kolejności domagać będziemy się budowy bezpiecznych azyli, nawet kosztem lewoskrętu czy prawoskrętu z ulicy Hetmańskiej - tłumaczy Janowski.

Przewodniczący rady osiedla uważa, że należy sprawdzić czy brak reakcji urzędników mógł przyczynić się do śmierci 8-latka.

Jak przekazał nam Bartosz Trzebiatowski, rzecznik prasowy Zarządu Transportu Miejskiego w Poznaniu, do nich w 2017 r. trafił jedynie wniosek o wprowadzenie ograniczenia prędkości tramwajów. - Tam tramwaje poruszają się z prędkością 50 kilometrów na godzinę, tyle co samochody. Zmniejszenie prędkości w naszej opinii bezpieczeństwa na tym odcinku by nie poprawiło - mówi.

ZTM o wniosku o ograniczenie prędkości tramwajów na ul. HetmańskiejTVN 24 Poznań

Do Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu zwróciliśmy się z pytaniami o wspomnianą obietnicę oraz ewentualne zmiany organizacji ruchu na tym skrzyżowaniu. Odpowiedź na nasze pismo mamy otrzymać w poniedziałek.

Już jest "zielona fala"

Tymczasem pierwsze zmiany na skrzyżowaniu już wprowadzono. - Tragiczne zdarzenie na skrzyżowaniu Dmowskiego i Hetmańskiej zostało poddane szczegółowej analizie na dzisiejszym spotkaniu zespołu do spraw usprawnień transportu publicznego, w którym uczestniczą przedstawiciele Zarządu Dróg Miejskich, Zarządu Transportu Miejskiego, Miejskiego Inżyniera Ruchu i Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Do czasu wypracowania optymalnego rozwiązania wstrzymano realizację priorytetu dla tramwaju na sygnalizacji świetlnej - poinformowała nas Agata Kaniewska, rzeczniczka prasowa ZDM Poznań.

Podobna sytuacja na Głogowskiej

O podobnym problemie pisaliśmy w 2017 r. na ulicy Głogowskiej. W najwęższym miejscu piesi mają tam ledwie metr między jezdnią a torowiskiem. Do dziś przystanków nie przebudowano.

- Miasto świadomie ignoruje prawo i nie dba o bezpieczeństwo pieszych, pasażerów, mieszańców - komentuje społecznik Pieszy Miejski, który wówczas nagłośnił sprawę zbyt wąskich wysepek na ulicy Głogowskiej.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: FC / Źródło: TVN 24 Poznań

Źródło zdjęcia głównego: Google Street View, TVN 24 Poznań