Zabarykadowali się w mieszkaniu, lokatorka spędziła noc na korytarzu. "To była dzika eksmisja"

TVN24

Kobieta nie mogła wejść do mieszkania, które zajął właścicielTVN 24 Poznań
wideo 2/2

Właściciel mieszkania wszedł do niego pod nieobecność lokatorki i zabarykadował się w nim. Kobieta z dziećmi spędziła na korytarzu 18 godzin. We wtorek rano właściciela i towarzyszących mu dwóch mężczyzn zatrzymała policja.

Do nielegalnej eksmisji doszło w poniedziałek na poznańskim osiedlu Kopernika.

Mieszkanie Magdaleny Król zostało zlicytowane przez komornika dwa lata temu na poczet długów jej rodziców. Kobieta cały czas jednak w nim mieszka, wraz z dwoma synami, psem i dwoma kotami.

- My byśmy chcieli się wyprowadzić, tylko nie mamy dokąd. Nie stać nas na wynajem mieszkania, a żaden bank nie udzieli nam kredytu na jego zakup. Zostaje mieszkanie socjalne - mówi pani Magda.

Już w zeszłym roku złożyła w mieście wniosek o przyznanie mieszkania socjalnego. Wtedy lokalu im nie przyznano. W tym roku ponowiła wniosek, cały czas jest rozpatrywany.

W sierpniu właściciel lokalu dopełnił formalności związanych z zakupem mieszkania. I od tego czasu ma ją nagabywać i nachodzić. Kobieta zgłaszała to na policję.

W poniedziałek nastąpiła eskalacja konfliktu - właściciel lokalu pod jej nieobecność - według relacji lokatorki - wyłamał drzwi łomem i wszedł do środka.

- W mieszkaniu był syn mojej przyjaciółki, który opiekował się mieszkaniem i dziećmi, bo już od dwóch miesięcy ten człowiek (właściciel lokalu - dop. red.) przeprowadza nam takie próby włamań i eksmisji - wyjaśnia Magdalena Król.

Anarchiści próbowali wejść do środka

Kobieta, zaalarmowana o sytuacji, wyszła z pracy i przyjechała do mieszkania. Do środka jednak nie weszła. Wcześniej interweniujący policjanci kazali opuścić je synowi jej przyjaciółki i pozwolili zostać właścicielowi lokalu wraz z towarzyszącymi mu dwoma mężczyznami.

Pani Magdalena poprosiła o pomoc w wejściu do mieszkania Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów. Ci, w towarzystwie anarchistów z Rozbratu, próbowali wieczorem sforsować drzwi do mieszkania.

Tym działaniom przyglądali się policjanci, którzy pomimo nakazu zatrzymania właściciela sami nie mogli sforsować drzwi. Nie udawało się ich jednak wyważyć przy pomocy młotów, łomów oraz piły.

W międzyczasie właściciel lokalu przekazał przez balkon leki na cukrzycę należące do lokatorki.

Po godzinie 23 - w związku z ciszą nocną - policjanci zabronili dalszych prób sforsowania drzwi. Kobieta z najstarszym synem, zwierzętami, przedstawicielami Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów oraz anarchistami spędziła noc na korytarzu.

Powinien pójść do komornika

Do mieszkania udało się wejść dopiero we wtorek około godziny 8, po 18 godzinach od zajęcia go przez właściciela. Jak się okazało, za drzwiami znajdowały się już regały, drzwi i kanapa, którymi właściciel lokalu zabarykadował wejście.

- Cały korytarz był zawalony rzeczami, które czyściciele po prostu zniszczyli. Powyrywali półki, drzwi z szafek, poprzesuwali kanapę, szafki, powyrzucali ubrania, książki. Cała podłoga była zalana wodą, na ziemi walało się mnóstwo potłuczonych rzeczy - mówił Artur, jeden z anarchistów z Rozbratu, który wszedł do środka.

Od godziny 14 w poniedziałek kobiecie towarzyszyła pełnomocniczka prezydenta Poznania do spraw interwencji lokatorskich. Jej zdaniem postawa policji w tej sytuacji była niewłaściwa. - Ta interwencja skończyłaby się dużo wcześniej, gdyby policjant pouczył właściciela i go wyprosił. Właściciel powinien dochodzić swoich spraw na drodze cywilnej. Przede wszystkim powinien skontaktować się z komornikiem. To podstawa. Tutaj to nie miało miejsca - tłumaczy Magdalena Górska.

Właściciel zatrzymany

Po sforsowaniu drzwi do mieszkania do środka weszli policjanci, którzy zatrzymali właściciela lokalu i towarzyszących mu dwóch mężczyzn.

- Będzie przedstawiony im zarzut uniemożliwienia lokatorce korzystania z mieszkania - wyjaśnia Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji.

- Ustawa o prawach lokatorskich zabrania tego typu dzikich eksmisji bez udziału komornika i bez wyroku sądowego - dodał.

Jak zaznaczył, policjanci sami nie mogli wyważyć drzwi, bo nie mieli zgody prokuratora na siłowe wejście, a jedynie na asystę dla lokatorki.

- Mieszkanie po oględzinach przez technika kryminalistycznego zostanie przekazane lokatorce do użytkowania. Kobieta będzie także w stałym kontakcie z oficerem dyżurnym Komisariatu Policji Poznań Grunwald - poinformował Borowiak.

Autor: FC/ks/kwoj / Źródło: TVN 24 Poznań

0