W Poznaniu nie milkną echa odwołania przez prezydenta Jacka Jaśkowiaka jego zastępcy - Mariusza Wiśniewskiego oraz dyrektora Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu. Oficjalnym powodem dymisji Wiśniewskiego jest brak właściwego nadzoru nad tą właśnie spółką.
W lipcu zeszłego roku Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało Adama A., naczelnika w Zarządzie Dróg Miejskich w Poznaniu, oraz czterech przedstawicieli firm, którzy podczas prowadzonych inwestycji deweloperskich mieli wręczać korzyści majątkowe.
"Z ustaleń śledztwa wynika, że zatrzymani mężczyźni w latach 2023-2025 mieli przekazać około 400 tysięcy złotych przebywającemu obecnie w areszcie naczelnikowi Wydziału Uzgodnień Zewnętrznych Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu. Wręczane korzyści majątkowe miały ułatwić realizację inwestycji budowlanych na terenie Poznania" - podkreślało CBA w komunikacie.
U urzędnika - jak podał potem Jaśkowiak - znaleziono 700 tysięcy złotych i kosztowności.
"Człowiek wybitnie inteligentny"
We wtorek, 27 stycznia, na briefingu dotyczącym odwołania dyrektora ZDM bronił urzędnika podejrzanego o korupcję.
- Był wyjątkowo inteligentnym i pracowitym człowiekiem. Z informacji, które posiadam również można wywnioskować, że czuł się też niedowartościowany. I też kwestia tych awansów. Kiedy zobaczyłem jak on funkcjonował, co zrobił, to niewątpliwie muszę mu oddać, że jest to człowiek wybitnie inteligentny o bardzo wysokim poziomie umiejętności merytorycznych. W takich jednostkach dochodzi do takich sytuacji, w których, taki naczelnik, taki inteligentny, mógł uznać, że ten może jego mniej sprawny szef, czy jego jeszcze nadzorujący zastępca (wiceprezydent - dop. red.), że to jest coś, co poskutkowało również, że jednak uznał że trzeba znaleźć sobie dodatkowe źródło dochodów, bo jak nie jest doceniany przez tych swoich mniej pracowitych mniej inteligentnych szefów, to to doprowadziło go do takich działań - powiedział.
Podsumowując, urzędnik dał się skorumpować, bo nie był odpowiednio doceniany w pracy przez nadzorującego go wiceprezydenta Wiśniewskiego.
Tych słów bez komentarza nie pozostawił Mariusz Wiśniewski. "Jeśli zaczynamy usprawiedliwiać korupcję jakimikolwiek okolicznościami, robimy pierwszy krok do jej normalizacji" - napisał w środę na Facebooku.
- To była wypowiedź, którą ludzie przyjęli ze zdumieniem, sądząc, że może jest wygenerowana przez sztuczną inteligencję. Została źle odebrana przez urzędników i wszystkich, którzy na co dzień mają styczność ze służbą publiczną. Proceder korupcyjny jest zawsze naganny i nie usprawiedliwiają go żadne okoliczności - komentuje tvn24.pl Mariusz Wiśniewski.
Mieszkańcy piszą o hańbie i samozaoraniu
Pod jego wpisem z nagraniem z tą wypowiedzią z telewizji WTK zaroiło się od komentarzy mieszkańców i polityków, którzy nie dowierzali w to co powiedział Jaśkowiak.
"No grubo Pan Prezydent pojechał", "Czy to Poznańska Noc Kabaretowa?", "Hańba", "Tak, to skandal. Jak można usprawiedliwiać łapówkarza, a zwalniać kogoś kto go zgłosił. Co to za standardy? Pochwała cwaniactwa", "Poznański Monty Python", "prezydent już na dobre oderwał się od rzeczywistości…", "FB nie przewidział emotki, którą można użyć żeby skomentować tę wypowiedź", "Ktoś się tu sam 'zaorał'", "Człowiek myśli że to MEM, a jednak nie...", "Z wszystkich absurdalnych logik Jaśkowiaka ta jest najbardziej absurdalna" - komentowali.
"Złoto!" - skomentował Krzysztof Rosenkiewicz, były radny PiS.
Zawiadomili policję, stracili pracę
Wcześniej Jacek Jaśkowiak mówił o braku tolerancji dla korupcji. Po zatrzymaniu Adama A. zlecił w ZDM kontrolę, by sprawdzić, czy nadzór był tam sprawowany prawidłowo. Za ZDM odpowiadał zastępca prezydenta miasta Mariusz Wiśniewski.
- To jest pierwszy przypadek dużej korupcji w okresie mojej 11-letniej prezydentury. To są te elementy, których absolutnie nie akceptuję - mówił 22 stycznia Jaśkowiak. I dodawał: - Nie może być takiej sytuacji, że dochodzi do korupcji, a zastępca sprawujący nadzór nad tą jednostką mówi, że wszystko było w porządku i że nie ma sobie nic do zarzucenia. Dla mnie brak wyciągania wniosków z takich sytuacji jest słabością.
22 stycznia Jaśkowiak odwołał zarówno swojego zastępcę jak i dyrektora ZDM. Podkreślił, że w jego opinii Mariusz Wiśniewski "jest osobą uczciwą, być może nieco naiwną".
W grudniu Wiśniewski mówił, że nadzór nad ZDM był sprawowany prawidłowo i nie było uchybień w reakcji na podejrzenia korupcyjne. "Decyzja ta ma charakter wyłącznie polityczny, a nie merytoryczny" - skomentował swoje odwołanie na Facebooku Wiśniewski. Jak podkreślił, dyrektor ZDM "na blisko rok przed zatrzymaniem skorumpowanego pracownika poinformował o niepokojących sygnałach dotyczących jego osoby pion do zwalczania korupcji Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu". "Policja poinformowała wówczas dyrektora ZDM o podjęciu czynności operacyjnych w tej sprawie, jednocześnie zobowiązując go do zachowania poufności oraz powstrzymania się od jakichkolwiek działań, które mogłyby utrudnić prowadzone czynności operacyjne służb" - napisał w oświadczeniu Wiśniewski, dodając, że dzięki postępowaniu zgodnie z instrukcjami policji, udało się zatrzymać nie tylko skorumpowanego urzędnika, ale też cztery inne osoby.
Te tłumaczenia Jaśkowiaka nie przekonały.
Afera w ZDM to tylko pretekst?
W tle sprawy pojawiają się kolejne wybory samorządowe. Rządzący Poznaniem od 2014 roku Jacek Jaśkowiak nie będzie mógł ubiegać się o kolejną kadencję. W grudniu powiedział, że Marcin Gołek, który jako student pracował przy jego kampanii i zaczynał pracę w urzędzie w roli jego aystenta, a od sierpnia zeszłego roku jest jego pierwszym zastępcą, byłby dobrym prezydentem Poznania. "Uważam, że ma odpowiednie kompetencje i swoją pracą pokazał, że potrafi skutecznie realizować zadania. W mojej ocenie jest sprawny zarówno w zakresie zarządczym, jak i politycznym" - przekonywał.
Po dymisji Mariusza Wiśniewskiego, który przez lata wskazywany był na jego naturalnego następcę, Jaśkowiak podkreślił, że "nie czyści pola Marcinowi Gołkowi". Innego zdania jest odwołany wiceprezydent, któy ten ruch ocenia jako "ewidentnie motywowany wyłącznie obawami właśnie politycznego środowiska Jacka Jaśkowiaka o swoją polityczną przyszłość".
Dzień po swojej dymisji Mariusz Wiśniewski ogłosił pod ratuszem, ze jest gotów wystartowac w kolejnych wyborach na prezydenta Poznania.
Autorka/Autor: Filip Czekała
Źródło: tvn24.pl/PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24