Fotografują cegła po cegle, by poznać nazwiska i historie ofiar niemieckiego obozu

Rysunki zostawili więźniowie z okresu II wojny światowej
Tajemnice Fortu VII. Napisy próbuje rozczytać policja
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: KWP Poznań
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Fotografują cegła po cegle. Robią im zwykłe zdjęcia, ale też z użyciem ultrafioletu i podczerwieni. Wszystko po to, by odczytać napisy więźniów niemieckiego obozu w poznańskim Forcie VII i odkryć te jeszcze niedostrzeżone.

Fort VII przez niemal całą II wojnę światową funkcjonował jako niemiecki obóz zagłady. Był to pierwszy założony przez Niemców obóz koncentracyjny na polskich ziemiach. Po raz pierwszy w Europie użyli tam gazu do mordowania ludzi. W komorze na początku zamordowano pacjentów i personel szpitala psychiatrycznego w Owińskach oraz oddziału psychiatrycznego ze szpitala przy ul. Grobla w Poznaniu.

Dziś funkcjonuje tam Muzeum Martyrologii Wielkopolan.

W Forcie VII mieści się Muzeum Martyrologii Wielkopolan
W Forcie VII mieści się Muzeum Martyrologii Wielkopolan
Źródło zdjęcia: KWP Poznań

W poszukiwaniu nazwisk

Historycy szacują, że od października 1939 roku do kwietnia 1944 roku przez obóz przeszło około 40 tysięcy osób. Blisko połowa zginęła. Ze względu na to, że pod koniec wojny Niemcy skrzętnie zniszczyli dokumentację obozową, nie zdołano ustalić nazwisk większości więźniów Fortu VII.

Po wojnie znanych było ledwie około 500 nazwisk zachowanych w niemieckich urzędach stanu cywilnego. Do teraz muzeum poznało nazwiska około pięciu tysięcy więźniów. Nowe udało się ustalić między innymi dzięki pocztówkom wysyłanym przez więźniów do członków rodzin.

Kolejne mogą wskazać napisy na ścianach.

Sama prochownia Fortu VII przy ul. Polskiej w Poznaniu skrywa ponad 200 napisów wyrytych gwoździem lub kopiowym ołówkiem na cegłach. Odkryto je w 2013 roku podczas prac konserwatorskich.

Na nich wyryte są imiona, nazwiska, czasami rysunki - niektóre wydają się niepoważne, jak żyrafy czy słonie, ale są też bardziej przejmujące jak szczury. Część z nich to sentencje czy fragmenty poezji.

Niektóre z nich odkrywają niesamowite historie. Na cegle można znaleźć m.in. podpis Mariana Schlegela, członka grupy dr Franciszka Witaszka, która truła niemieckich oficerów. Jako kelner w jednej z kawiarni podawał on Niemcom trucizny

Nie wszystkie jednak udało się dotąd rozczytać.

Napisy znajdują się na około 1400 cegłach
Napisy znajdują się na około 1400 cegłach
Źródło zdjęcia: KWP Poznań

Policja z pomocą

W ubiegłym roku pracownicy muzeum postanowili przebadać każdą celę bardzo szczegółowo. W sumie naliczyli 1400 cegieł z wyrytymi lub naniesionymi napisami. - Inskrypcje z 300 będzie można odczytać bez zastosowania dodatkowych metod badawczych. Pozostałe są bardzo słabo widoczne i wymagają wykorzystania specjalistycznych technik. Dlatego właśnie do współpracy zostali zaproszeni eksperci z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu - wyjaśnia podinspektor Iwona Liszczyńska z Komendy Wójdwódzkiej Policji w Poznaniu.

Prace ruszyły 5 sierpnia. Wcześniej policjanci kilkakrotnie odwiedzili Fort VII, by przeprowadzić rekonesans i wykonać dokumentację fotograficzną. - Na tej podstawie ocenili skalę przedsięwzięcia, stan zachowania inskrypcji i przygotowali dalszą metodologię badań, która ze względu na charakter obiektu musi być bezinwazyjna - tłumaczy Liszczyńska.

Policyjni eksperci fotografują ściany
Policyjni eksperci fotografują ściany
Źródło zdjęcia: KWP Poznań

Eksperci zdecydowali, że w pierwszej kolejności badania obejmą wykonanie specjalistycznej fotografii w świetle widzianym, a także w ultrafiolecie i podczerwieni. - Światło promieniowania podczerwonego pozwala nam na zobrazowanie w tym przypadku zapisów wykonanych przy wykorzystaniu ołówka, z reguły ołówka kopiowego albo zapisów czy podpisów wykonanych przy wykorzystaniu zwęglonych patyków, które zostały naniesione na mury tych cegieł przez osadzonych tutaj więźniów Fortu VII - mówi nadkomisarz Marcin Nowakowski z Laboratorium Kryminalistycznego KWP Poznań.

Policjanci będą porównywać również podpisy pozostawione na murach z próbkami pisma odręcznego, które w przeszłości dostarczyły rodziny więźniów.

Policjanci sprawdzają też spoiny murów i przestrzenie między cegłami. Pracownicy muzeum liczą na odnalezienie w nich wiadomości czy listów.

Policjanci sprawdzają szpary między cegłami przy pomocy endoskopu
Policjanci sprawdzają szpary między cegłami przy pomocy endoskopu
Źródło zdjęcia: KWP Poznań

- Nie spodziewam się tutaj kartek papieru tylko jakichś skrawków materiału, odzieży z zapiskami. Jeżeli jakakolwiek struktura materiału by się tutaj ukazała, wtedy byśmy próbowali to wyciągnąć i odczytać jakiś zapis ewentualny na tych skrawkach - mówi nadkomisarz Krzysztof Berg z Laboratorium Kryminalistycznego KWP Poznań. Jak mówi, tylko w jednym pomieszczeniu może być kilkaset takich punktów do sprawdzenia przy użyciu specjalnego endoskopu kryminalistycznego.

Policyjni eksperci nie wykluczają również wykorzystania skanera 3D, który kilka lat temu zrewolucjonizował technikę oględzin miejsca zdarzenia.

Rysunki zostawili więźniowie z okresu II wojny światowej
Rysunki zostawili więźniowie z okresu II wojny światowej
Źródło zdjęcia: KWP Poznań

- Policjanci zaangażowani do udziału w projekcie traktują go jako duże wyzwanie, podkreślając jednocześnie, że dla nich, z warsztatowego punktu widzenia, badanie pomieszczeń fortu niczym nie różni się od badania każdego innego miejsca zbrodni. Liczy się najmniejszy szczegół, a każdy ślad, w tym przypadku obecności więźniów, ma ogromne znaczenie. Mają jednocześnie przekonanie, że w wymiarze historycznym uczestniczą w bardzo wyjątkowym i ważnym przedsięwzięciu, ponieważ każde kolejne ustalone nazwisko to nie tylko poszerzenie wiedzy historycznej, ale przede wszystkim przywrócenie pamięci ofiarom nazistowskich okupantów - podkreśla Liszczyńska.

Przewiduje się, że prace nad badaniem murów Fortu VII mogą potrwać nawet kilka lat.

- W drugiej części fortu znajdują się jeszcze cele, które są pokryte farbami starymi, najprawdopodobniej jeszcze za czasów Ludowego Wojska Polskiego, pod którymi napisy też się znajdują i też czekają na odkrycie - mówi Daniel Sypniewski z Muzeum Martyrologii Wielkopolan

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: