Pięciomiesięczny chłopiec w ciężkim stanie. Areszty dla matki i dwóch mężczyzn, ojciec poszukiwany
Chłopiec trafił do szpitala w nocy z czwartku na piątek. Lekarze po przeprowadzeniu oględzin dziecka i wstępnej diagnostyce powiadomili policję. Zauważyli bowiem ślady, które mogą wskazywać na użycie wobec dziecka przemocy. Miał liczne siniaki oraz pękniętą kość czaszki. Stan dziecka lekarze oceniali jako ciężki. Stwierdzili także, że obrażenia powstały na przestrzeni wielu dni.
- Policjanci z komisariatu Poznań Nowe Miasto zatrzymali 40-letnią matkę chłopca, obywatelkę Gruzji. Ustalili, że kobieta wcześniej wjechała na kilka dni do Mołdawii na planowany zabieg medyczny. Dziecko zostawiła w wynajmowanym mieszkaniu pod opieką ojca chłopca, obywatela Gruzji oraz dwóch znajomych, obywateli Mołdawii - przekazał mł. insp. Andrzej Borowiak, oficer prasowy wielkopolskiej policji.
Dwaj Mołdawianie, w wieku 21 i 24 lat, zostali zatrzymani. Ojciec dziecka jest poszukiwany.
Chłopiec przeszedł operację głowy
- Zabezpieczone zostały ślady w mieszkaniu, gdzie przebywał chłopiec. Sporządzono również protokół, w którym zatrzymani wyjaśniają sytuację, a to wszystko przy udziale biegłego z zakresu języków obcych, ponieważ występuje bariera językowa - informował tuż po zdarzeniu Łukasz Paterski z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu.
Na podstawie materiałów dowodowych przedstawiono wszystkim zatrzymanym zarzuty, że działając wspólnie i w porozumieniu, pomimo obowiązku opieki nad dzieckiem, narazili je na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grożą im kary do 15 lat więzienia.
Sąd, na wniosek prokuratury, aresztował tymczasowo matkę dziecka i dwóch zatrzymanych mężczyzn.
Stan chłopca uległ pogorszeniu
- Dziecko trafiło do nas w stanie poważnym, ale stabilnym - powiedziała lek. med. Natalia Retkowska-Tomaszewska ze szpitala im. Karola Jonschera w Poznaniu.
W czwartek dziecko przeszło operację głowy. Po tym jak jego stan uległ pogorszeniu w nocy z piątku na sobotę, trafiło na oddział intensywnej terapii. Konieczny był kolejny zabieg.
- Całokształt kliniczny, potwierdzony w badaniach radiologicznych, sugeruje, że to są uszkodzenia, do których doszło w wyniku urazów, a nie jakieś samoistne krwawienia. Dopiero za jakiś czas będziemy wiedzieli, jakie konsekwencje długofalowe będą mieć te urazy u tak małego dziecka. Z doświadczenia wiemy, że dzieci po takich urazach często mają duże deficyty neurologiczne - przekazała Retkowska-Tomaszewska.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock