"Nurkowałem z synem, gdy zauważyłem, że na dnie leży chłopiec. Zadziałałem automatycznie"

TVN24

Policjant z Poznania uratował dziecko na urlopietvn24
wideo 2/2

Zaczęło się od tego, że synek namówił go na nurkowanie. Kiedy byli razem na dnie basenu, zauważyli nieruchomo leżącego czterolatka. - Działałem automatycznie. Wyciągnęliśmy go i zaczęliśmy działać. To były ułamki sekund - mówi Mikołaj Wegnerowicz, policjant z Poznania. Uratował tonącego chłopca z basenu w hotelu, gdzie właśnie spędza ferie.

Był w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie - co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

Mikołaj Wegnerowicz to policjant z Poznania. Właśnie wyjechał z rodziną na ferie, spędzają je w Jarosławcu. We wtorek wziął synka na basen. I to tam miała miejsce niespodziewana akcja ratunkowa, zakończona powodzeniem.

Leżał nieruchomo na dnie

- To właściwie zasługa mojego synka, to on namówił mnie na nurkowanie - mówi policjant w rozmowie z reporterem TVN 24.

Podczas zabawy pod wodą pan Mikołaj zauważył, że z innym dzieckiem dzieje się coś złego. Czterolatek leżał nieruchomo na dnie. - Działałem automatycznie. Z pomocą jeszcze jednej osoby wyciągnęliśmy go, natychmiast ratownik nam pomógł i zaczęliśmy działać - opowiada.

Zachował spokój i przydzielił wszystkim wokół konkretne zadania. - Po stwierdzeniu zatrzymania krążenia u malucha podzieliliśmy się rolami: ja zacząłem resuscytację, ratownik przyniósł sprzęt, o który go poprosiłem - mówi.

Rodzice czterolatka nie byli daleko, po chwili również dołączyli się do akcji. - To były ułamki sekund, ratownik był zaraz na miejscu, dosłownie sekundy później tata też już był koło nas. Mama zadzwoniła na numer 112, o co poprosiłem - relacjonuje pan Mikołaj.

- Można powiedzieć, że akcja przebiegła wzorowo - dodaje.

I chociaż na początku sytuacja zapowiadała się groźnie (dziecko było sine, bez tętna, nie oddychało), to finał jest szczęśliwy. Chłopiec został przewieziony do szpitala, ale lekarze stwierdzili, że dzięki akcji ratowniczej nic nie zagraża jego zdrowiu.

- Najważniejsze to zachować spokój i działać. Szybkość działania moim skromnym zdaniem pomogła, dzięki temu nie ma problemów ze zdrowiem malucha - podsumowuje.

Podszedł do niego na śniadaniu

Malec już kolejnego dnia, podczas hotelowego śniadania, odwdzięczył się swojemu bohaterowi. - Taka miła sytuacja, wczoraj [w środę - red.] podszedł do mnie i podziękował. Najfajniejsze podziękowania, jakie można mieć, najfajniejsza nagroda - podkreśla policjant.

Mł. asp. Mikołaj Wegnerowicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu jest ratownikiem medycznym już blisko 10 lat.

Pracuje również w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu. Zdobytą wiedzę wielokrotnie wykorzystywał do ratowania zdrowia i życia. Jest również odpowiedzialny za szkolenia z zakresu pierwszej pomocy dla policjantów i funkcjonariuszy innych służb.

Dryfował w lodowatej wodzie

Akcję ratowania tonącego przeprowadzili w środę także "znajomi po fachu" pana Mikołaja - st. sierż. Mateusz Pluskota i sierż. sztab. Robert Krzemiński.

Poznańscy policjanci patrolowali nadbrzeże Warty. Po godzinie 11 dyżurny powiadomił ich, że ktoś mógł skoczyć z poznańskiego mostu Królowej Jadwigi do rzeki. Od razu pojechali we wskazane miejsce.

Kilkadziesiąt metrów od mostu, w wodzie, zauważyli przytomnego, dryfującego mężczyznę. Natychmiast przystąpili do akcji ratowniczej. Jeden z policjantów włożył suchy skafander i przy asekuracji kolegi z patrolu wszedł do wody.

Mimo bardzo trudnych warunków pogodowych, tonącego udało się uratować. Na brzegu policjanci udzielili przemarzniętemu 36-latkowi pomocy. Po chwili trafił już pod opiekę załogi karetki pogotowia, która zabrała go do szpitala.

Policjanci wyciągnęli 36-latka z lodowatej wodyKWP Poznań

Autor: ww/gp / Źródło: TVN 24

Źródło zdjęcia głównego: Mikołaj Wegnerowicz