Płynęli na wyspę, chcieli spędzić noc na zamku. Burza ich zaskoczyła, utonął szesnastolatek

TVN24

Aktualizacja:
TVN 24Na wóz strażacki w czasie poszukiwań runęło drzewo. Na szczęście w środku nikogo nie było

Nurkowie wyciągnęli z Jeziora Góreckiego ciało nastolatka, który we wtorek razem z trójką znajomych próbował na tratwie przepłynąć na wyspę, by tam spędzić noc w ruinach zamku. Do jej brzegu nie dotarł, przeszkodziła gwałtowna burza. Poszukiwania mężczyzny trwały kilkanaście godzin. Podczas nocnej interwencji na jeden ze strażackich wozów runęło drzewo.

W akcji poszukiwawczej brało udział kilkanaście osób na wodzie i na brzegu. Na motorówkach, uzbrojeni w sonar, szukali młodego chłopaka. Akcja rozpoczęła się we wtorek w nocy. Przerwała ją gwałtowna burza. Wznowiono ją o godz. 9. Około 14 odnaleziono ciało nastolatka.

- Ciało zostało wyciągnięte, trwają prace końcowe. Sprawa została przekazana w ręce policji i prokuratury - informuje Kamil Witoszko z Komendy Miejskiej Straży Pożarnej w Poznaniu.

Chcieli spędzić noc na wyspie

Informacje o zaginięciu jednej osoby strażacy otrzymali we wtorek około godz. 23:30.

- Grupa młodych ludzi chciała przepłynąć jezioro Góreckie i spędzić noc na wyspie w ruinach zamku - podawał rzecznik.

Do wody weszły cztery osoby: trzech mężczyzn i jedna kobieta w wieku od 18 do 21 lat. - Dwie przepłynęły na drugi brzeg, jedna się cofnęła, a jeden z mężczyzn utonął - mówił Witoszko.

Zbudowali tratwę, aby przewieźć rzeczy

Dotarliśmy do szczegółów przebiegu całej eskapady grupy młodych ludzi. Opisuje ją miejscowy dziennikarz Łukasz Kasprowicz, który zna ją z relacji jednego ze strażaków biorących udział w akcji. Jak tłumaczy, w wyprawie wzięła udział czwórka poznaniaków.

- Zbudowali prowizoryczną tratwę do ciuchów i ekwipunku, który ze sobą zabrali. Niestety, w połowie drogi rozpętała się burza, na jeziorze powstał biały szkwał. Najmłodszy uczestnik eskapady zaczął się topić, a najlepszy pływak w grupie zaczął go ratować. Nie udało się - wyjaśnia Kasprowicz.

Tratwa zbudowana przez młodych ludzi zatonęła, a wraz z nim cały ich ekwipunek, w tym telefony komórkowe. Pozostała trójka z trudem dobiła do brzegu. Chłopak, który podjął próbę ratunku siedemnastolatka, pobiegł kilka kilometrów podczas burzy do Jezior wezwać pomoc.

Akcja podczas burzy

Strażacy na miejscu rozpoczęli poszukiwania. Jednocześnie sprowadzili na stały ląd dwie osoby, które były na wyspie. W sumie na miejscu interweniowało 10 zastępów straży.

- Działaliśmy z dwóch stron jeziora, tak aby ściągnąć dwie osoby z wyspy, i jednocześnie próbowaliśmy podjąć działania ratownicze z tą osobą, która zaginęła. Niestety warunki pogodowe się pogorszyły, rozpętała się burza i po godz. 2 musieliśmy przerwać działania na jeziorze - tłumaczy Witoszko.

Jak podaje Kasperski, spore problemy mieli interweniujący strażacy, którzy wypłynęli na jezioro dmuchanym pontonem. - Sami ostatecznie zostali ściągnięci do brzegu przez strażaków z mosińskiej OSP przy pomocy nowoczesnej łodzi motorowej - wyjaśnia lokalny dziennikarz.

Drzewo spadło na wóz

W czasie interwencji na wóz OSP Mosina przewróciło się drzewo. - Na szczęście strażaków nie było w środku i nikomu nic się nie stało. Cała nasza akcja nad jeziorem trwała do godz. 4:20 - podaje Witoszko.

Jezioro Góreckie: Strażacy szukali topielca, drzewo przygniotło im wóz
TVN 24 Poznań

Autor: FC / Źródło: TVN 24 Poznań