Prokuratura Rejonowa w Gostyniu (Wielkopolska) wyjaśnia okoliczności wypadku, do którego doszło w piątek na trasie Piaski-Godurowo. Około godziny 20.30 kierujący Volkswagenem 56-latek potrącił rowerzystę, a potem odjechał z miejsca zdarzenia. Rannego 41-latka znalazł inny kierowca i to on wezwał pomoc.
Z kolei policjanci patrolujący teren dostrzegli auto, które miało ślady zderzenia pasujące do tego wypadku.
Twierdzi, że zderzył się z ptakiemKierujący busem Leszek S. został już przesłuchany przez prokuratora i złożył wyjaśnienia. Mężczyźnie przedstawiono zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego i nieudzielenia pomocy. Grożą za to nawet 3 lata więzienia, ale jak tłumaczy Bogdan Zygmunt, szef gostyńskiej prokuratury, w przypadku opuszczenia miejsca zdarzenia dochodzi do zaostrzenia kary - w tym przypadku do 4,5 roku więzienia. Choć - jak podkreśla prokurator - klasyfikacja czynu może się jeszcze zmienić.
- Podejrzany przyznaje się do udziału w wypadku, a nie przyznaje się do tego, że zbiegł z miejsca zdarzenia. Jego linia obrony jest taka, że nie miał świadomości, że potrącił człowieka. Jak twierdzi, był przekonany, że uderzył w jakiegoś gołębia albo innego dużego ptaka. Nie sprawdził tego i pojechał dalej. Taką samą wersję przedstawił swojej żonie, która została przesłuchana w charakterze świadka - powiedział nam prokurator Zygmunt.
Poszkodowany rowerzysta wciąż przebywa w szpitalu w Lesznie. Przeszedł operację. W wyniku wypadku ma złamaną miednicę.
Wiadomo, że podejrzany kierowca był trzeźwy, wstępne badania pod kątem narkotyków również nic nie wykazały. Od mężczyzny pobrano jeszcze krew do dalszych badań.
Kluczowe dla dalszego postępowania będą miały stan zdrowia 41-letniego rowerzysty oraz opinia biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków. Wobec mężczyzny zastosowano dozór policyjny i poręczenie majątkowe w wysokości 5 tysięcy złotych.