Poznań

Od dwóch lat nie mogą złapać Misi - bezdomnego psa, który "zamieszkał" na ekspresówce S3

Poznań

Bezpański pies przy S3
Biuro Ochrony ZwierzątBezpański pies przy S3

Bezpański pies od dłuższego czasu wałęsa się przy drodze ekspresowej S3, na wysokości miejscowości Racula (woj. lubuskie). Obrońcy zwierząt wielokrotnie próbowali go stamtąd zabrać, jednak bez pomocy służb, zadanie wydaje się niemożliwe do wykonania.

Misia (tak bywa nazywana) to owczarek niemiecki. Według relacji świadków, od około 2 lat widywana jest przy jednej ze stacji benzynowych przy "ekspresówce" S3. Czasem wpada na nią po "hot-doga". Czasem, w nocy, zostanie nakarmiona przez jednego z pracowników stacji. Generalnie stroni jednak od ludzi. Pies bardzo często wchodzi na drogę, narażając się tym samym na potrącenie, a także stwarzając niebezpieczeństwo w ruchu drogowym.

Walka z wiatrakami

Sprawą, jako jedyni, zajmują się obecnie inspektorzy Biura Ochrony Zwierząt w Zielonej Górze. Już od ponad pół roku próbują złapać bezdomnego psa, który jest na tyle czujny i sprytny, że zawsze ucieka.

- Sprawa jest wyjątkowo trudna, ponieważ pies jest odporny na wszystkie środki farmakologiczne podawane w karmie, którymi próbowano go uśpić. Zielonogórscy policjanci na prośbę Biura Ochrony Zwierząt pomagali w jednej z akcji wyłapania tego psa, blokując trasę, niestety wtedy również nie udało się psa uchwycić. Pies jest wyjątkowo przebiegły, jedynie głód zmusza go do podejścia do człowieka z karmą, natomiast każdy podejrzany ruch wobec niego powoduje natychmiastową ucieczkę. Schwytanie psa bezpośrednio jest niemożliwe - informuje Julia Wojnarowska z BOZ.

Oprócz prób uśpienia psa za pomocą karmy z dodatkiem środków farmakologicznych, schronisko z Zielonej Góry postawiło na kilka miesięcy klatkę-pułapkę, w którą zwierzę miało się złapać. I to nie dało efektów. Po wielu naciskach na gminę Zielona Góra, wójt zadecydował, że pokryje koszty udanej akcji z użyciem broni pneumatycznej ze środkiem nasennym.

- Próba bezpośredniego strzału się nie powiodła, a za akcję musieliśmy płacić z prywatnych pieniędzy - żali się Izabela Kwiatkowska z BOZ.

Policja ostatnią deską ratunku?

Po wyczerpaniu niemal całego wachlarza sposobów na złapanie psa, pozostało zgłosić się na policję, która dysponuje wystrzeliwaną siatką. BOZ wystosowało w połowie października pismo z prośbą o umożliwienie próby schwytania zwierzęcia za jej pomocą.

- Pismo rzeczywiście wpłynęło. Powołując się na nie, policja zwróciła się do powiatowego inspektora weterynarii o opinię w sprawie. Dopiero po jej uzyskaniu będzie można rozstrzygnąć jak sprawa dalej się potoczy - mówi Lidia Kowalska, oficer prasowy KMP Zielona Góra.

Autor: ib / Źródło: TVN24 Poznań

Źródło zdjęcia głównego: Biuro Ochrony Zwierząt

Pozostałe wiadomości