Był tam? Widział kłótnię? Czy tajemniczy świadek w sprawie śmierci Ewy Tylman okaże się kluczowy?

TVN24

Mężczyzna miał widzieć kłótnię pary Adama Z. i Ewy Tylman (zdjęcie z eksperymentu procesowego)TVN 24 Poznań
wideo 2/35

Czy Grzegorz W. jest wiarygodny? Co widział nad Wartą w nocy z 22 na 23 listopada 2015 r.? To kluczowe pytania, na które odpowiedzi będzie chciał znaleźć w środę poznański sąd. Mężczyzna twierdzi, że był świadkiem kłótni Adama Z. z Ewą Tylman nad Wartą. Dziś będzie składał zeznania.

Grzegorz W. twierdzi, że w nocy z 22 na 23 listopada 2015 r. był w jednej z dyskotek na Starym Rynku. Wyszedł z niej z jakąś dziewczyną, którą odprowadził do domu w okolicach ronda Rataje. Potem udał się w kierunku parkingu, na którym zostawił samochód. Szedł ścieżką wzdłuż Warty. Przy moście Św. Rocha, jak twierdzi, widział dwie stojące postaci, które kłóciły się ze sobą. Ich opis pasuje do Ewy Tylman i Adama Z.

Milczał, bo trafiłby za kratki

Kolejnego dnia dowiedział się o zaginięciu Ewy Tylman z telewizji. Nie poszedł na policję, bo - jak tłumaczył - był osobą poszukiwaną listem gończym. Gdyby zgłosił się na komisariat, zostałby zatrzymany. Dlatego milczał.

Przestał milczeć, gdy go ujęto. Mężczyzna zwrócił się do prokuratury w czerwcu tego roku.

Dla niej może okazać się kluczowym świadkiem. O ile zostanie uznany za wiarygodnego.

- Miał obiektywny powód, żeby się nie zgłaszać, skoro sam był poszukiwany listem gończym. Zakładam, że jakąś wiedzę ma. Sąd oczywiście to zweryfikuje, pouczy go o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań - mówi Mariusz Paplaczyk, pełnomocnik rodziny Ewy Tylman.

"Wyzywał kobietę, pchał ją rękami"

Jak dotąd Grzegorz W. przesłuchany był jedynie przez funkcjonariusza policji z Kędzierzyna-Koźle, gdzie wówczas przebywał w areszcie. To jemu miał powiedzieć, co widział w nocy z 22 na na 23 listopada 2015 r. (policjant spisał to w notatce) i kazał mu spisać jego oświadczenie i przekazać Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu.

Co mówił policjantowi? Przeczytała to sędzia Magdalena Grzybek podczas ostatniej rozprawy w sprawie śmierci Ewy Tylman. Grzegorz W. tłumaczył funkcjonariuszowi, że chce powiedzieć, co widział, bo "mu to ciążyło". Jak mówił, potraktował to jako zwykłą kłótnię i udał się samochodu, po czym odjechał. "Mieli 20-30 lat. Mężczyzna był szczupły. Wyzywał kobietę, nazywał k***ą, pchał ją rękami" - opisywał ich, dodając, że kobieta była brunetką, a mężczyzna blondynem.

Funkcjonariusz był wcześniej uprzedzony, że ma uważać na mężczyznę. Ten bowiem podczas pobytu w areszcie symulował ból nogi i problemy z poruszaniem. Tymczasem podczas rozprawy próbował uciekać.

Obecnie mężczyzna osadzony jest w areszcie śledczym w Śremie. Poszukiwany i zatrzymany został za oszustwa.

Zeznawać będą kolejni uczestnicy imprezy

Poza Grzegorzem W. w środę Sąd Okręgowy w Poznaniu zamierza przesłuchać jeszcze sześć osób. Pięcioro z nich to ostatni uczestnicy imprezy, na której bawili się Ewa Tylman i Adam Z.

Rodzina dziewczyny nie kryła niezadowolenia z przesłuchiwania kolejnych osób uczestniczących w zabawie. - To nic nie wniesie do sprawy - przekonywał Piotr Tylman, brat Ewy. - Nie podoba mi się to - komentował Andrzej Tylman, ojciec dziewczyny.

Szósta osoba to żona jednego z braci Ewy Tylman.

Rozprawa po rozprawie

Proces w sprawie zabójstwa Ewy Tylman ruszył w styczniu. Od tego czasu odbyło się osiem rozpraw. Twardych dowodów na zabójstwo jak nie było, tak nie ma. Sąd uprzedził już strony o możliwości zmiany kwalifikacji czynu dla oskarżonego Adama Z. z zabójstwa o zamiarze ewentualnym na nieudzielenie pomocy. Za ten czyn grozi do 3 lat więzienia.

WSZYSTKO O ZNIKNIĘCIU I POSZUKIWANIACH EWY TYLMAN

Wyrok zapadnie prawdopodobnie dopiero w przyszłym roku. Ostatnia rozprawa zaplanowana jest obecnie na kwiecień.

Według prokuratury 23 listopada 2015 r. Adam Z., przewidując możliwość pozbawienia życia Ewy Tylman, zepchnął ją ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Za zabójstwo z zamiarem ewentualnym Adamowi Z. grozi kara do 25 lat więzienia lub dożywocie. Jeśli dojdzie do zmiany kwalifikacji czynu oskarżonego z zabójstwa na nieudzielenie pomocy, groziłyby mu maksymalnie trzy lata więzienia.

Zobacz, co działo się na kolejnych rozprawach:

1) Adam Z. odmówił składania wyjaśnień, w związku z czym sędzia odczytała protokoły zeznań mężczyzny, których oskarżony w części nie potwierdził. - Ja nie popchnąłem Ewy Tylman do wody, nie wrzuciłem jej tam, nie szarpałem. Nie zgwałciłem jej (...). Nie zabiłem jej - powtarzał Adam Z. Odtworzono także eksperymenty procesowe.

2) Zeznawała siostra Adama Z. oraz trójka policjantów, którym Adam Z. miał przyznać się do zabójstwa. Z ich relacji wynikało, że Ewa Tylman stała przy barierkach, a Adam Z. niechcący spowodował, że spadła ze skarpy. Nieprzytomną dziewczynę przeciągnął potem brzegiem i wrzucił do rzeki.

3) Zeznawali partnerzy Ewy Tylman i Adama Z. (deklaruje, że jest gejem) oraz współpracownik Krzysztofa Rutkowskiego. Zeznania Dominika M., partnera Adama, zostały utajnione. Najważniejszym momentem rozprawy niewątpliwie była informacja sądu, że rozważy możliwość zmiany kwalifikacji czynu.

Kilka dni później sąd zdecydował o wypuszczeniu na wolność Adama Z.

4) Przesłuchano szwagra Adama Z. i jego trzy siostry, a także brata Ewy Tylman. Siostrom mówił, że nie pamięta drogi do domu i tego, co wydarzyło się nad rzeką, oraz skarżył się na policjantów, którzy mieli wymuszać na nim zeznania i szydzić z jego orientacji seksualnej.

5) Sąd przesłuchał uczestników imprezy, którzy opowiadali o "ostrym piciu" podczas tamtej nocy. W trakcie rozprawy sędzia musiała uspokajać Andrzeja Tylmana, ojca Ewy. Jego zdaniem mężczyzna oskarżony o zabicie jego córki, śmiał się na sali.

6) Zeznania składali "koledzy spod celi" Adama Z. Homoseksualista, skazany za zabójstwo swojego byłego partnera, twierdził, że Adam Z. przyznał mu się w celi do zabójstwa Ewy Tylman. Oskarżony temu zaprzeczył i przekonywał, że Kacper Ch. kłamie, bo "dał mu kosza". Drugi z osadzonych przesłuchany był za zamkniętymi drzwiami. Sąd przesłuchał także ojca dziewczyny oraz jej brata.

7) Przesłuchiwany był m.in. Krzysztof Rutkowski. Były detektyw włączył się w akcję poszukiwania Ewy Tylman trzy dni po jej zaginięciu. Jak się okazało, w pewnym momencie podejrzewał nawet brata Ewy Tylman o udział w sprawie. - Jego (Rutkowskiego) zatrudnienie to był nasz największy błąd - podsumował po rozprawie Piotr Tylman.

8) Przesłuchano 5 świadków. Najważniejsza informacja to podważenie zeznań Pawła P., który twierdził, że Adam Z. przyznał mu się na spacerze w areszcie do zabójstwa

Autor: FC/i / Źródło: TVN 24 Poznań