Nie bez powodu tlenek węgla jest nazywany cichym zabójcą. Nikt go nie widzi, nie słyszy, nie czuje. Nie ostrzeże cię przed nim sąsiad - może to zrobić tylko czujka tlenku węgla. Małe urządzenie za kilkadziesiąt złotych, które ma wielką moc: ratuje życie.
- Czujkę można porównać do psa stróżującego. Ma pilnować i dawać sygnał, gdy gospodarz śpi, a ktoś próbuje się przedostać na nasz teren - mówi Bartosz Klich ze Stowarzyszenia Niezależnych Ekspertów Pożarnictwa.
Ryzyko zatrucia tym toksycznym gazem dotyczy każdego, bo w każdym domostwie jest urządzenie, które może powodować jego emisję. Tlenek węgla powstaje w wyniku niepełnego spalania wielu paliw, m.in.: drewna, oleju, gazu ziemnego, benzyny, nafty, propanu czy węgla - spowodowanego brakiem odpowiedniej ilości tlenu.
- Powiem trochę przewrotnie, nawet jak ktoś zakłada, że zatrucie czadem go nie dotyczy, to nigdy nie będzie mieć pewności, czy tlenek węgla nie przedostanie się do mieszkania na przykład od sąsiada - przestrzega Klich. - Prewencja ogranicza możliwość zatrucia. Wszyscy ci, którzy myślą o swoim bezpieczeństwie, powinni mieć w domostwach zamontowane czujki tlenku węgla - dodaje.
Jak wybrać czujkę?
Eksperci są zgodni - nie potrzeba drogich urządzeń. - Nie mówimy tu o jakichś wielkich kosztach, bo z reguły to jest kilkadziesiąt złotych. Więc jeżeli sobie skalkulujemy, ile kosztuje wyjście rodziny do kina, na basen albo jakiś inny sposób rekreacji weekendowej, to to jest nieporównywalne - wskazuje Klich.
Ważniejsze niż cena jest to, czy posiada odpowiedni certyfikat. Państwowa Straż Pożarna poleca sprawdzić, czy czujka spełnia polskie normy PN-EN50291-1:2018 +AC:2021. Powinna również posiadać znak budowlany "B" - to symbol, który potwierdza, że produkt spełnia określone wymagania.
Jak wskazuje Bartosz Klich, wyznacznikiem jakości jest również oznaczenie "CE". - Jeśli jest takie oznaczenie, to wiemy, że jest to produkt certyfikowany na rynku europejskim. Moim zdaniem to już pierwszy wyznacznik jakości - dodaje Klich.
Tylko w przypadku czujek z certyfikatem mamy pewność, że zadziała ona zgodnie z normą, czyli że nas ostrzeże przed zagrożeniem.
Przed zakupem urządzenia warto się zastanowić nad czujką dualną, czyli taką, która poza tlenkiem węgla będzie również wyczuwała dym. Ostrzeże też więc przed pożarem. Dzięki temu jest bardziej efektywna. - Takie urządzenie będzie miało szersze zastosowanie. Dobrze jest, jeśli ma też wyświetlacz, ponieważ jest to dodatkowa informacja dla użytkowników i służb - podpowiada Klich.
"Najbardziej uniwersalne są te na baterie"
Ważną kwestią do rozważenia jest zasilanie urządzenia. - Najbardziej uniwersalne są te na baterie. Kiedy taka bateryjka traci swoją żywotność, wówczas czujka nadaje sygnał. Czujki są bardzo fajnie opracowane, przy wymianie nie trzeba odkręcać całej obudowy, tylko jej część. A potem montuje się z powrotem - mówi Klich.
W domu zawsze powinien być zapas baterii, które będą pasować do urządzenia. - Nigdy nie czekam aż urządzenie da mi znak, że bateria się rozładowuje. Zawsze przed sezonem grzewczym po prostu wymieniam baterię na nową i to niezależnie od zużycia tej poprzedniej. Tak jak przed sezonem dbamy o kominy i przewody wentylacyjne, tak samo warto postępować z czujką - dodaje Klich.
Jak zamontować?
To, gdzie zainstalujemy czujkę w mieszkaniu lub domu, ma duże znaczenie. Od tego zależy jak skutecznie i szybko zadziała. - Czujki powinny być montowane w wyższych partiach pomieszczeń na przykład na suficie lub ścianie. Powinny być lekko odsunięte od narożników, bo tam cyrkulacja powietrza jest trochę inna - podpowiada Klich.
Dokładne wytyczne i wskazówki spisała Państwowa Straż Pożarna, która od kilku lat prowadzi kampanię propagującą wyposażanie domostw w czujki tlenku węgla.
- Można wejść na naszą stronę, tam są grafiki z bardzo czytelnymi informacjami jak montować czujki, w jakim pomieszczeniu, na jakiej wysokości. Jest też informacja, gdzie jej nie montować, jak na przykład przy przewodach wentylacyjnych, bo tam będzie dochodzić czyste powietrze i jej praca będzie zaburzona. Warto się z tym zapoznać - zachęca Tomasz Szwajnos, zastępca komendanta miejskiego straży pożarnej we Wrocławiu.
Po instalacji należy sprawdzić, czy sprzęt działa. -Wystarczy nacisnąć przycisk TEST. Jeśli usłyszymy dźwięk alarmu i zapalą się diody, to widać, że elektronika działa - radzi Klich.
Takie testowanie zaleca minimum raz na miesiąc, a najlepiej raz w tygodniu.
Gdy usłyszysz alarm
Tlenek węgla w układzie oddechowym człowieka wiąże się z hemoglobiną ponad 200 razy szybciej niż tlen, blokując dopływ tlenu do organizmu. Objawami lżejszego zatrucia czadem są ból i zawroty głowy, osłabienie i nudności. Następstwem ostrego zatrucia - przy dużych stężeniach tego gazu - może być nieodwracalne uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego, niewydolność wieńcowa i zawał lub nawet śmierć.
Aby uniknąć zaczadzenia - poza montażem czujki - należy przeprowadzać kontrole, sprawdzać szczelność przewodów kominowych i systematycznie je czyścić. Trzeba też użytkować sprawne urządzenia, w których spalanie odbywa się zgodnie z instrukcją producenta. Nie należy zasłaniać i przykrywać urządzeń grzewczych oraz zaklejać kratek wentylacyjnych.
Jeśli czujka zaalarmuje nas o niebezpieczeństwie, trzeba jak najszybciej otworzyć okna, poinformować domowników, opuścić mieszkanie i zadzwonić po służby.
Od początku sezonu grzewczego (październik 2025) do 12.01.2026 r. strażacy odnotowali 1735 interwencji związanych z emisją tlenku węgla (czadu) w budynkach mieszkalnych. Ponad 30 osób straciło życie, a blisko 700 uległo zatruciu.
Czujki dymu i czadu są już obowiązkowe w powstających budynkach. Od 1 stycznia 2030 r. będzie obowiązek instalowania czujki dymu i tlenku węgla (czadu) w mieszkaniu, a także w każdym pomieszczeniu z piecem, w którym spalane jest paliwo stałe, ciekłe lub gazowe.
Wcześniej, bo od 30 czerwca 2026 r. w czujki dymu i czadu, będą musiały zostać wyposażone pomieszczenia i lokale mieszkalne, w których świadczone są usługi hotelarskie.
Autorka/Autor: aa/gp
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24