Kopuła jak w Hagii Sophii i golarka dowódcy. Tak będzie wyglądało Muzeum Powstania Wielkopolskiego
Budowa Muzeum Powstania Wielkopolskiego ruszyła w 2024 roku, trwa już 26 miesięcy. Gmach powstaje przy ulicy Północnej w Poznaniu. W przyszłym roku ma być gotowa cała bryła budynku.
- Obecne Muzeum Powstania Wielkopolskiego, znajdujące się na Starym Rynku w Odwachu, ma przestrzeń ekspozycyjną o powierzchni niecałych 300 metrów kwadratowych. Tutaj przestrzeń wystawy stałej będzie mieć 3000 metrów kwadratowych, a więc będzie to dziesięciokrotnie większe muzeum - mówi Stefan Ogorzałek, zastępca dyrektora Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości.
Do tego dochodzą przestrzenie na pracownie konserwatorskie i magazyny. - To w sumie ponad 11 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni, którymi będziemy dysponować - mówi Ogorzałek.
Zajrzeliśmy pod kopułę
Gotowa jest już część centralna z wielką kopułą. - Robi wrażenie, jeśli ktoś tutaj pierwszy raz przychodzi - mówi Ogorzałek.
Średnica kopuły liczy blisko 30 metrów, tyle co w świątyni Hagia Sophia w Stambule. - Przez znajdujący się na środku świetlik wpada snop światła, jak w Panteonie - mówi Ogorzałek.
W tej części znajdzie się część wypoczynkowa. Zwiedzający chodzić będą po wielkiej mapie, na której znajdą się odnośniki do aplikacji.
Trzy bagażniki pamiątek po dowódcy
W całym muzeum znajdzie się ponad 2 tysiące eksponatów. - Udało nam się kupić, dostać od prywatnych osób przepiękne rzeczy. Po pierwszym dowódcy Powstania Wielkopolskiego, generale Taczaku, od jego żyjącego wnuka dostaliśmy trzy bagażniki niezwykłych pamiątek. Nie tylko szable, odznaczenia, czapki, mundury. To jest na przykład maszynka do golenia, którą się generał dowódca powstania golił. Palił papierosy, mamy fifki, mamy taką maszynkę blendownicę do robienia sobie skrętów - wymienia Przemysław Terlecki, dyrektor Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości.
Muzeum ma w nowoczesny i atrakcyjny sposób opowiedzieć historię Powstania Wielkopolskiego. Jak mówi Terlecki, w muzeum korzystać będzie z technologii i urządzeń znanych z innych muzeów narracyjnych.
- Ameryki tu nie odkryjemy. To, co nas będzie wyróżniało, to na pewno historia. Mamy historię zwycięstwa i mamy historię również czegoś, co dzisiaj jest bardzo pożądane - zgody i współpracy. Nie byłoby zwycięstwa w Powstaniu Wielkopolskim, gdyby mieszkańcy Wielkopolski nie zechcieli ze sobą rozmawiać. Nie umówili się na to, że stajemy razem do walki o odzyskanie kolebki państwa polskiego, dla odradzającej się ojczyzny. To jest absolutny fenomen. Zwycięstwo, zgoda, współpraca. nudna praca organiczna - mówi Terlecki.
Twórcy muzeum stanęli przed pytaniem, jak pokazać w sposób atrakcyjny pracę organiczną? I znaleźli na to pomysł. - Mamy taką maszynę, do której siądzie sześć osób i sześć osób będzie musiało zgodnie ją uruchomić, będą musieli współpracować, żeby pokazać, że tylko wtedy ta wyzwolona razem energia przynosi jakiś pozytywny pożądany efekt - mówi Terlecki.
Pamiętają też, że za Powstaniem Wielkopolskim stały kobiety. - Tu będzie mnóstwo kobiet. To będzie jeden z wyróżników naszego muzeum - podkreśla.
Opowie o drodze do powstania i tym, co działo się po nim
Muzeum nie będzie skupiać się jednak wyłącznie na powstaniu. Opowie też o drodze do niego. - Trzeba zobaczyć, co się działo w czasach utraconych niepodległości, w czasach zaborów, w czasach, kiedy nie pozwolono nam mówić pacierza po polsku, kiedy strajkowały dziewięcioletnie dzieci, które potem stały się powstańcami - mówi dyrektor.
Następnie zwiedzający poznają historię pierwszej wojny światowej z perspektywy Wielkopolan. Nie zabraknie też tego, co wydarzyło się już po powstaniu. Dowiemy się o udziale Wielkopolan w wojnie polsko-bolszewickiej, w Bitwie Warszawskiej, walkach o Lwów, w III Powstaniu Śląskim. - To wszystko chłopaki stąd, powstańcy, w mundurach już Armii Wielkopolskiej biorą udział w walkach o granice odradzającej się ojczyzny - dodaje Terlecki.
Muzeum pokaże też, jak udało się zlepić trzy zabory, które funkcjonowały zupełnie inaczej. W miarę rozwinięte były tereny dawnego zaboru pruskiego z przemysłowym Śląskiem i niewielkim pasem wybrzeża, na przeciwnym biegunie znajdowały się biedna Galicja i Polesie. Bolączką była komunikacja między dawnymi zaborami. Nie były one ze sobą połączone ani drogami, ani torami kolejowymi. Te trzeba było jak najszybciej wybudować. Dodatkową komplikacją były dwie szerokości torów kolejowych. Płacono czteroma różnymi walutami. Nowe państwo nie miało pieniędzy, a finanse dodatkowo drenowały odbudowa powojennych zniszczeń i konflikty o granice z niemal wszystkimi sąsiadami.
Nie zabraknie też przestrzeni poświęconej Powszechnej Wystawie Krajowej, podsumowującej dorobek pierwszych 10 lat niepodległej Polski, którą zorganizowano w Poznaniu i na którą sprzedano 4,5 miliona biletów.
Ostatnia część muzeum poświęcona będzie pamięci o powstaniu.
Otwarcie zaplanowano na 2028 rok, czyli na 110. rocznicę Powstania Wielkopolskiego.