2 marca policjanci otrzymali zgłoszenie dotyczące postrzelenia psa w jednej z miejscowości pod Kaliszem (Wielkopolska). Jak przekazała podkom. Anna Jaworska-Wojnicz z kaliskiej policji, właściciel psa wskazał, że usłyszał strzał. Potem zobaczył, jak jego pies biegnie i nagle się przewraca. Nie przeżył.
Do postrzelenia psa przyznał się 40-latek, który znajdował się na sąsiedniej posesji. - Chciał zapłacić właścicielowi zwierzęcia za wyrządzoną szkodę. Ten jednak się nie zgodził na takie rozwiązanie i poinformował policję. Wtedy mężczyzna, chcąc uniknąć odpowiedzialności, zabrał martwego psa i wywiózł do lasu. Policjanci go odnaleźli. Biegły po sekcji zwierzęcia określi dokładną przyczynę śmierci - powiedziała nam rzeczniczka kaliskiej policji.
Policjanci zabezpieczyli broń myśliwską, z której miał paść strzał, oraz amunicję. 40-latek miał wymagane pozwolenia.
Usłyszał zarzut
40-latek został zatrzymany i przesłuchany w komendzie. Przedstawiono mu zarzut zabicia zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem. Grozi za to kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
- Śledztwo dopiero ruszyło. Mężczyzna nie tłumaczył w żaden sposób swojego postępowania. Będziemy wyjaśniać okoliczności całego zdarzenia - dodała podkomisarz Jaworska-Wojnicz.
Wobec 40-latka zastosowano dozór policyjny.
Pierwszy o sprawie poinformował portal kalisz24.info.pl.
Autorka/Autor: Aleksandra Arendt-Czekała
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: MykolaMoriev/Shutterstock