Kierował polską policją, ale Kaliszem nie będzie rządził. Zbigniew Maj poza drugą turą

Poznań

"Nie ma przegranych" tvn24
wideo 2/35

Kaliszanie wskazali kogo widzą w fotelu prezydenta miasta i nie jest to Zbigniew Maj. Były komendant główny policji nie dostał wystarczająco dużo głosów, by znaleźć się w drugiej turze.

Trwa liczenie głosów w komisjach wyborczych. Według wyników z 29 obwodów wynika, że w Kaliszu nie obędzie się bez drugiej tury. Zmierzą się w niej prawdopodobnie Krystian Kinastowski (Samorządny Kalisz i Wszystko dla Kalisza) oraz Dariusz Grodziński (Koalicja Obywatelska).

Zabraknie w niej urzędującego prezydenta Grzegorza Sapińskiego (KWW Grzegorza Sapińskiego - Bezpartyjni) i Zbigniewa Maja, byłego komendanta głównego policji, a teraz członka stowarzyszenia "Tu i Teraz".

- Gratuluję moim adwersarzom, czyli panu Kinastowskiemu, panu Grodzińskiemu i pani Pawliczak. Uważam, że każdy z nas coś nowego wniesie dla miasta i to jest najważniejsze, a tak naprawdę nie ma przegranych bo to kaliszanie decydowali - powiedział TVN24 Zbigniew Maj.

I dodał: myślę, że najważniejsze jest to, że wygrało dzisiaj święto demokracji.

Zapewnił również, że bez względu na wynik "Tu i Teraz" nadal będzie działało na rzecz miasta.

- Stowarzyszenie powstało trochę wcześniej i nie z powodu wyborów. Będziemy starali się promować Kalisz i pokazywać to, co ma najlepsze - powiedział Maj.

W wyborach do Rady Miasta Kalisza zwyciężyła Koalicja Obywatelska. W czterech okręgach jej kandydaci wzięli po dwa mandaty. Prawo i Sprawiedliwość w nowej radzie będzie mieć siedem mandatów, Samorządny Kalisz i Wszystko dla Kalisza 5, a Sojusz Lewicy Demokratycznej 3.

Kierował policją

Zbigniew Maj komendantem głównym policji został w grudniu 2015 roku. Zrobił błyskawiczną i równie krótką karierę po wyborach wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość. Dzięki decyzji nadzorującego policję wiceministra spraw wewnętrznych Jarosława Zielińskiego i ministra Mariusza Błaszczaka objął fotel komendanta głównego.

Zaczął od czystek kadrowych. Tylko w przeddzień Wigilii 2015 wezwał do siebie pięciu komendantów wojewódzkich by ich zwolnić. Na emeryturę miał zostać wysłany przez niego także dzisiejszy szef policji generał Jarosław Szymczyk. Uratowało go wyłącznie to, że Maj sam niespodziewanie podał się do dymisji.

Zatrzymanie

W maju br. w domu Maja pojawili się agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którzy przeszukali jego dom. Po zakończeniu czynności były szef policji został przewieziony do Rzeszowa na przesłuchanie. Tam też postawiono mu zarzuty.

Łącznie postawiono mu 10 zarzutów, które obejmują okres od 1 stycznia do 10 lutego 2016 roku, gdy sprawował funkcję komendanta.

Według komunikatu Prokuratury Krajowej, "podejrzanemu zarzuca się, że ujawnił trzem nieuprawnionym osobom informacje dotyczące zrealizowanych i planowanych do wykonania czynności, które zmierzały do ustalenia okoliczności popełnionych przestępstw". "Ujawniając te informacje, Zbigniew M. działał na szkodę interesu publicznego i narażał na szkodę interes prowadzonych postępowań" - podkreślono.

Zbigniew Maj złożył wówczas wyjaśnienia, ale nie przyznał się do winy.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi podkarpacki wydział Prokuratury Krajowej.

ZOBACZ MATERIAŁ CZARNO NA BIAŁYM O CZYSTKACH W POLICJI

ZOBACZ MATERIAŁ CZARNO NA BIAŁYM O MAJU

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: aa/gp / Źródło: TVN24 Poznań, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Poznań