TVN24 | Poznań

On twierdził, że strzelił, bo się przestraszył. Sąd nie uwierzył i orzekł, że "naciskał na spust, bo chciał zabić"

TVN24 | Poznań

Autor:
aa/ks
Źródło:
TVN24/PAP
Wyrok ws. zabójstwa na strzelnicy w Nietoperku
wideo 2/3
Wyrok ws. zabójstwa na strzelnicy w Nietoperku

Kara dożywotniego pozbawienia wolności - taki wyrok usłyszał w czwartek 24-letni Maksymilian S. Mężczyzna został skazany za zabójstwo instruktorki na strzelnicy w Nietoperku oraz za usiłowanie zabójstwa jej męża. 24-latek nie przyznawał się do winy i twierdził, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Sąd nie miał wątpliwości co do jego winy. - Naciskał na spust, bo chciał zabić - powiedział sędzia w uzasadnieniu.

W poniedziałek ruszył proces, w czwartek zapadł już wyrok. Przed Sądem Okręgowym w Gorzowie Wielkopolskim zakończył się proces w sprawie zabójstwa na strzelnicy w Nietoperku (woj. lubuskie).

Na ławie oskarżonych zasiadł Maksymiliana S. To on - zdaniem śledczych - oddał trzy strzały do instruktorki Katarzyny Ch. Kobieta została ranna w głowę i klatkę piersiową. Nie miała szans na przeżycie. 24-latek miał próbować zabić również męża kobiety, ale pistolet się zaciął.

Prokuratura oskarżyła mężczyznę o zabójstwo i usiłowanie zabójstwa. W toku postępowania S. nie przyznał się do winy. Zapewniał, że strzelił, bo się czegoś przestraszył. Zaprzeczył też, by chciał zabić męża kobiety. Jak ustaliła prokuratura, oskarżony znał pokrzywdzonych, jednak nie ustalono motywów jego działania, jak również nie stwierdzono, aby między nimi istniał jakikolwiek konflikt.

Prokurator wnosił o karę dożywocia za zabójstwo kobiety oraz karę 25 lat pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa jej męża Andrzeja Ch., a także o możliwość ubiegania się o warunkowe zwolnienie po 40 latach odbytej kary. Z kolei obrońca wnioskował o zmianę kwalifikacji czynu z zabójstwa na usiłowanie zabójstwa oraz o uniewinnienie w kwestii zarzutu usiłowania zabójstwa męża kobiety.

"Chciał po prostu postrzelać do żywych"

Wyrok zapadł zaraz po mowach końcowych. - Uznaję oskarżonego za winnego popełnionych czynów. Maksymilian S. działał z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia Katarzyny Ch. oraz z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia Andrzeja Ch. Dlatego wymierzam karę dożywocia za zabójstwo Katarzyny Ch. oraz 15 lat pozbawienia wolności za usiłowanie zabójstwa Andrzeja Ch. Tym samym kara łączna to dożywotne pozbawienie wolności – mówił sędzia Rafał Kraciuk.

W uzasadnieniu sędzia podkreślił, że nie było żadnych wątpliwości co do winy S., a kluczowe w sprawie były zeznania naocznego świadka, który obserwował oskarżonego. Osoba ta miała widzieć, jak S. biegł z bronią w stronę Andrzeja Ch. i celował prosto w jego głowę. Wobec tego sąd nie dał wiary wyjaśnieniom oskarżonego, który mówił, że biegł w kierunku Andrzeja Ch., wymachując bronią i krzycząc "to żarty".

- Naciskał na spust, bo chciał zabić. Jeżeli chodzi o zabójstwo Katarzyny Ch., to pierwszy strzał był w żuchwę, drugi strzał był w klatkę piersiową i wtedy kobieta upadła. Trzeci strzał - w głowę leżącej kobiety - to była egzekucja. Działał z zimną krwią, to nie był wypadek. Oskarżony działał z zamiarem bezpośredniego pozbawienia życia. Oskarżony jest osobą wyrachowaną. Brak u niego poczucia winy, skruchy. Chciał po prostu postrzelać do osób żywych. Był osobą poczytalną i wiedział, co robi, zabił bez żadnego powodu. Po tych dwóch strzałach oddał trzeci strzał, aby mieć pewność, że Katarzyna nie żyje – uzasadniał sędzia Kraciuk.

Wyrok nie jest prawomocny.

Obrońca Maksymiliana S. powiedział dziennikarzom, że zasądzona kara jest dość surowa i po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem złoży apelację.

Dlaczego otworzył ogień?

Do tragedii doszło 14 czerwca 2019 roku w prywatnej strzelnicy w Nietoperku w powiecie międzyrzeckim. 23-letni wówczas Maksymilian S. przyszedł do prywatnej strzelnicy. Jak mówił później w sądzie, tamtego dnia przyjechał, żeby sobie postrzelać dla zabawy. Poprosił 42-letnią instruktorkę, żeby nagrała filmik, jak strzela. Jak zeznał, kobieta stała dwa metry za nim. S. miał się obrócić, żeby zapytać ją, czy już nagrywa. - Wówczas przez przypadek wystrzeliłem. Przestraszony nacisnąłem spust jeszcze dwa razy - powiedział S.

Kobieta została ranna w klatkę piersiową, niestety pomimo reanimacji zmarła. Mężczyzna po oddaniu strzału próbował uciekać, ale usiłował go zatrzymać inny instruktor, mąż 42-latki - emerytowany policjant. Napastnik miał próbować oddać strzał również w kierunku mężczyzny, jednak pistolet się zaciął.

Podczas postępowania prokuratura poprosiła biegłych o opinię dotyczącą stanu psychicznego podejrzanego. Eksperci ocenili, że w chwili popełnienia przestępstwa mężczyzna był poczytalny i wiedział, co robi. Stwierdzili również, że jest uzależniony od gier komputerowych tzw. strzelanek.

Autor:aa/ks

Źródło: TVN24/PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24