Do zdarzenia doszło 3 maja na stacji benzynowej w Brzezinach. Jak informuje portal FaktyKaliskie.pl, świadkowie podejrzewając, że kierowca samochodu osobowego może być nietrzeźwy, uniemożliwili mu dalszą jazdę. Na miejsce wezwali policję. Za kierownicą auta siedział sekretarz starostwa powiatowego. Policjanci chcieli przebadać go alkomatem, ale odmówił. W związku z tym pobrano mu krew.
Miesiąc po zdarzeniu sprawę przejęła prokuratura. Śledztwo w sprawie toczy się od 2 czerwca w Prokuraturze Rejonowej w Kaliszu. Jak przekazał prokurator Maciej Meler, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, 3 czerwca, po przekazaniu sprawy referentowi, wydano postanowienie o zatrzymaniu prawa jazdy.
Następnie prokurator zlecił przeprowadzenie badań zabezpieczonych próbek krwi przez laboratorium kryminalistyczne Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.
Śledczy: co najmniej 2,8 promila
- 15 lipca na podstawie poczynionych ustaleń prokurator przedstawił zarzut dotyczący tego, że w dniu 3 maja mężczyzna kierował, będąc w stanie nietrzeźwości, mając co najmniej 2,8 promila alkoholu etylowego we krwi, prowadził na drodze publicznej w ruchu lądowym pojazd mechaniczny - mówi Meler.
44-latek odmówił odpowiedzi na pytanie, czy przyznaje się do czynu. - Skorzystał z przysługującego mu prawa do odmowy składania wyjaśnień. Trwają dalsze czynności w tej sprawie - przekazał prokurator Meler.
Władze powiatu w maju zapowiadały wyciągniecie konsekwencji służbowych wobec sekretarza w przypadku potwierdzenia medialnych doniesień. - Dopiero otrzymałem oficjalną informację o zarzutach. Nie wyobrażam sobie, żeby osoba z tak poważnymi zarzutami prokuratorskimi sprawowała tak ważny urząd. Dlatego będę nakłaniał starostę do pozbawienia obowiązków pana sekretarza - powiedział tvn24.pl Paweł Kaleta, wicestarosta kaliski.