Anglik w polskiej restauracji je: "kotlet z molestowanej krowy" i "barszcz z uszami świni"

Poznań

TVN 24 PoznańSteve Terret komentuje wpadkę poznańskiej restauracji

- Mieszkam w Polsce już 15 lat i nieraz widziałem w menu dziwne potrawy – komentował w porannym programie "Wstajesz i Wiesz" w TVN24 wpadkę poznańskiej restauracji Steve Terret, prawnik i wykładowca akademicki.

Jak już pisaliśmy na tvn24.pl, jeden z klientów poznańskiej restauracji Bee Jay's wśród zimnych przystawek oferowanych przez lokal znalazł zamiast "szyjek rakowych" "raka szyjki macicy".

Pomyłka do jakiej doszło w poznańskiej restauracji nie dziwi Steve'a Terreta. - Wielokrotnie już takie rzeczy widziałem. Ktoś z całego serca tłumaczył menu, ale nie wychodziło. Pamiętam przykład polędwicy wołowej tłuczonej w tradycyjny sposób, co po angielsku można było przetłumaczyć, jako krowa, która została pobita przez lokalnych mieszkańców zgodnie z tradycją. Kto by zamówił jedzenie z molestowanej krowy? - śmiał się Terret.

- Kiedy w 1998 roku przyjechałem do Polski to znalazłem w menu barszcz czerwony z uszkami, który przetłumaczono jako barszcz czerwony z małymi uszami świni. Albo gołąbki przetłumaczone jako ptak - wyliczał.

Angielskie zagadki

Zdaniem Anglika, problemem jest nie tylko sięganie po automatyczne translatory, ale także brak możliwości przetłumaczenia nazw niektórych potraw. - Jak przetłumaczyć kotlet po zbójnicku? Nie wiem. A pyzy? Napompowany chleb? Nie da się, trzeba mniej więcej powiedzieć co to jest - wyjaśniał Terret.

Jak dodał, w Anglii podobnych problemów nie ma. Poradzono sobie z nim w najprostszy możliwy sposób: - Nie mamy tłumaczonego menu, jak ktoś nie zna języka to trudno. Niech zgadnie. Mówi numer 46 i zobaczymy, co się pojawi na talerzu - dodał gość porannego programu w TVN24.

Autor: FC/par/k / Źródło: TVN 24 Poznań

Źródło zdjęcia głównego: TVN 24