"Poznański Czerwiec jest jednym z decydujących protestów społeczeństwa"

TVN24

TVN 24 Poznań60

Sejm w czwartek przyjął uchwałę w sprawie uczczenia 60. rocznicy Poznańskiego Czerwca 1956 roku. Podkreślono w niej, że Poznański Czerwiec, to jeden z decydujących protestów społeczeństwa w walce o wolność.

"W dniu 28 czerwca 1956 roku w Poznaniu, robotnicy fabryki Cegielskiego, a także innych zakładów przerwali pracę i wyszli na ulicę, skandowali hasła socjalne, a także antykomunistyczne. Przed gmachem Komitetu Wojewódzkiego PZPR zgromadziło się około 100 tysięcy ludzi. W obliczu bezradności władz, protestujący wdarli się do gmachu, a następnie opanowali więzienie, budynek sądu i zaatakowali symbol ówczesnej władzy - siedzibę Urzędu Bezpieczeństwa" - czytamy w uchwale.

Jak podkreślono w uchwale, "w celu stłumieniu protestów, do miasta wjechały czołgi i wozy bojowe, rozpoczęły się wówczas walki, które trwały przez cały dzień - zginęły 74 osoby, około tysiąca osób było rannych, a setki aresztowanych, bitych i poniżanych".

"Poznański Czerwiec jest jednym z decydujących protestów społeczeństwa w walce o wolność. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w 60. rocznicę powstania Poznańskiego Czerwca w 1956 roku składa hołd jego bohaterskim uczestnikom" - czytamy w uchwale.

Bez asysty wojska

Zbliżająca się okrągła rocznica rodzi wyjątkowo dużo emocji. Niestety wiele z nich jest negatywnych. W ubiegłym tygodniu szef MON Antoni Macierewicz powiedział, że ofiary tragedii smoleńskiej są od listopada ubiegłego roku przywoływane w każdym apelu pamięci, kiedy wydarzenie ma oprawę kompanii honorowej.

Prezydent Poznania chciał, by odczytany podczas uroczystości apel pamięci ograniczył się wyłącznie do faktów związanych z Czerwcem '56. Jaśkowiak oficjalnie wystąpił do szefa MON o odstąpienie od wspomnienia ofiar katastrofy smoleńskiej. Poparła go m.in. część środowisk kombatanckich.

Ostatecznie ministerstwo pozostało nieugięte, co oznacza, że wojsko nie będzie asystowało w uroczystości.

Dawna opozycja popiera Jaśkowiaka

Swojego wsparcia władzom Poznania udzielili także działacze opozycyjni z czasów PRL. W środę opublikowali list otwarty w tej sprawie. Oto jego fragment:

"W tym roku, w sześćdziesiątą rocznicę Poznańskiego Czerwca okazuje się, że tradycyjna wojskowa asysta towarzysząca obchodom uzależniona jest od dołączenia do listy 58 ofiar wypadków poznańskich również ofiar katastrofy smoleńskiej.

Jako ludzie związani z narodzinami i działalnością ruchu 'Solidarności' lat 1980/81 i stanu wojennego uważamy, że tego rodzaju decyzja jest bezprzykładną manipulacją polityczną, podjętą w imię niejasnych i niezrozumiałych celów. Przy całym szacunku dla ofiar tragicznej katastrofy smoleńskiej 2010 nie widzimy żadnego powodu - poza chęcią otwarcia nowego pola konfliktu - do przyłączania jej ofiar do symbolu społecznych zrywów czasu PRL.

Dlatego apelujemy do wszystkich, od których to może zależeć, do wycofania się z tych niefortunnych decyzji uwłaczających w swej istocie zarówno pamięci ofiar Poznańskiego Czerwca 1956, jak i katastrofy smoleńskiej 2010."

Pod listem podpisali się:

Ireneusz Krzemiński, Aleksander Labuda, Jan Lityński, Karol Modzelewski, Janusz Onyszkiewicz, Józef Pinior, Andrzej Porawski, Jan Rulewski, Jacek Taylor, Ludwik Turko, Józef Wróbel, Henryk Wujec, Ludwika Wujec, Jerzy Zdrada.

Krwawy strajk

60 lat temu, 28 czerwca 1956 r. poznańscy robotnicy Zakładów Cegielskiego, wówczas Zakładów im. Stalina, podjęli strajk generalny i zorganizowali demonstrację uliczną, krwawo stłumioną przez milicję i wojsko. Następstwem robotniczego wystąpienia stały się dwudniowe starcia na ulicach miasta.

Autor: ib / Źródło: PAP/TVN24 Poznań