Walczymy z kłamstwami o Auschwitz. Konkret24 wspiera akcję muzeum

Akcję "Powstrzymaj negacjonizm" prowadzi Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu
Akcję "Powstrzymaj negacjonizm" prowadzi Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu
Źródło: Shutterstock/TVN24
Głównym polem aktywności współczesnych negacjonistów Holokaustu są media społecznościowe - przestrzega na swojej stronie Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau. Zainicjowało walkę z tą formą kłamstwa, uruchamiając akcję "Powstrzymaj negacjonizm". Lecz negowanie historii obozu trwa nie tylko w internecie - robią to na przykład politycy. Konkret24 przyłącza się do akcji: na tej stronie udostępniamy weryfikacje, które opublikowało muzeum. Będziemy odkłamywać kolejne fałszywe tezy negacjonistów.

Komory gazowe w Auschwitz-Birkenau nie istniały, bo w internecie nie ma ich zdjęć - taką tezę wygłosił poseł Konfederacji Korony Polskiej Roman Fritz podczas debaty 15 stycznia 2026 roku w Kanale Zero. Po raz kolejny polski polityk publicznie dopuścił się negacjonizmu, czyli podważania faktów o Holokauście. Fritz odpowiadał na zagajenie ze strony Tobiasza Bocheńskiego z PiS, gdy ten stwierdził, że Fritz "ma okazję, żeby powiedzieć wszystkim, że Grzegorz Braun kłamał i że w Auschwitz-Birkenau były komory gazowe".

Ale poseł Fritz z okazji nie skorzystał. A nawet bronił lidera swojej partii. Po czym kontynuował powielanie nieprawdy o Auschwitz:

Ja kiedyś sobie dla własnego, wie pan, dla własnej potrzeby sprawdzałem w internecie coś, żeby znaleźć na temat komór gazowych w Auschwitz. I proszę pana, no nie ma zbyt wiele. Nawet proszę sobie wygooglować czy są zdjęcia komór gazowych. Okazuje się, że są tylko zdjęcia dwóch budynków, ale to każdy budynek może właśnie tak wyglądać, jak te zamieszczone w tym internecie. Więc dowodów na to w samym internecie praktycznie nie ma.
Roman Fritz, poseł Konfederacji Korony Polskiej
Kanał Zero, 15 stycznia 2026 roku

Przypomnijmy, skąd się wzięła ta odwaga posła Fritza w negowaniu historii. To europoseł Grzegorz Braun w lipcu 2025 roku w Radiu Wnet wygłosił skandaliczne słowa o tym, że "Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fejk". A kilka dni później w podcaście "Jan Pospieszalski rozmawia" twierdził, że "hipoteza ich istnienia w tym i w szeregu innych miejsc jest hipotezą wątłą, nieopartą na faktach zweryfikowanych zgodnie ze standardami warsztatu historyczno-naukowego". Zaś w rozmowie dla "Najwyższego Czasu!" powiedział, że "utrzymująca się jako kanoniczna teza o istnieniu systemu komór gazowych w niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych jest nieudokumentowana na tyle, żeby uznał ją za przekonującą".

Wtedy reakcja opinii publicznej była natychmiastowa. Słowa Brauna potępiła rzesza polityków z różnych obozów, instytucji, organizacji, a prokuratura przeprowadziła postępowanie sprawdzające. Także Instytut Pamięci Narodowej poinformował o wszczęciu w tej sprawie postępowania.

Oburzenie cichnie. Fritz popierany przez internautów

Wydawałoby się więc, że po słowach Romana Fritza zaobserwujemy podobną skalę oburzenia. Jednak nie. Owszem, jego wypowiedź była szeroko komentowana w sieci - nagranie z jej fragmentem krążyło zarówno na Facebooku i X. Lecz o ile udostępniali je internauci zbulwersowani słowami Fritza, to w komentarzach padały wyrazy aprobaty, a nawet pochwały dla polityka KKP. "Gdzie jest negacja? Komory zbudowali za komuny"; "Co do komór, to wystarczy mieć mózg, żeby zrozumieć, że coś nie gra w tej bajeczce"; "Ale ten człowiek powiedział prawdę. Nie ma dowodów na to" - to tylko niektóre z komentarzy. Zastanawiający i niepokojących.

Niepokojący jest fakt, że po wypowiedzi o komorach poseł Fritz zyskał poparcie wielu internautów
Niepokojący jest fakt, że po wypowiedzi o komorach poseł Fritz zyskał poparcie wielu internautów
Źródło: x.com

To, że słowa posła spodobały się wielu osobom, potwierdzają dane kolektywu analitycznego Res Futura: w zestawieniu dotyczącym oceny polityków występujących w owej debacie Roman Fritz miał 93 procent ocen pozytywnych. "Widzowie cenili jego spokojny styl i wyważone wypowiedzi" - podał Res Futura.

Negacjonistom sprzyjają algorytmy

Co takiego się dzieje z polskim społeczeństwem, że wypowiedzi negujące to, do czego doszło w obozie Auschwitz-Birkenau, coraz częściej trafiają do opinii publicznej - i są przez nią wręcz akceptowane?

- To, co obserwujemy, to zjawisko spowszednienia i normalizacji. Tacy politycy jak Grzegorz Braun lub Roman Fritz sprawiają, że coś, co do tej pory wydawało się niedopuszczalne, dziwaczne albo marginalne nagle w oczach wielu ludzi staje się normalne - mówi historyk Dariusz Stola, profesor w Instytucie Studiów Politycznych PAN zajmujący się stosunkami polsko-żydowskimi, w latach 2014-2019 dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich. - W rezultacie takich wielokrotnych powtórzeń nawet głosy ewidentnie fałszywe i godne potępienia z moralnego punktu widzenia, które np. zaprzeczają niemieckim zbrodniom, stają się jedną z wielu opinii. Normalizacja polega na tym, że pewną opinię powtarza się wiele razy, różni ludzie to słyszą i zaczynają uznawać, że jest ona czymś normalnym, co najwyżej kontrowersyjnym, podczas gdy jeszcze kilka lat temu byłaby przyczyną skandalu, dyskusji i załamywania rąk - wyjaśnia ekspert. Pytany o przyczynę rosnącej liczby treści antysemickich i podważających Holokaust, zgadza się z tezą przedstawioną na stronie Muzeum Auschwitz-Birkenau:

Szczególną rolę w normalizacji negacjonizmu Holokaustu odgrywa internet, bo tam bardzo łatwo powielać opinie, tworząc wrażenie, że wiele osób tak myśli. Przeniesienie wielu spraw publicznych do sieci społecznościowych okazało się dla negacjonistów, i w ogóle dla ludzi złej woli, bardzo korzystne. Sprzyjają im algorytmy, które pewne rzeczy wysuwają na pierwszy plan, a niektórzy potrafią to bardzo dobrze wykorzystać.
prof. Dariusz Stola, Instytut Studiów Politycznych PAN

Profesor Stola tłumaczy, że antysemickie działania stopniowo przenosiły się ze świata analogowego do cyfrowego. - To trwa mniej więcej od 2010 roku. Kiedyś zauważyłem z satysfakcją, że jest coraz mniej wymalowanych antysemickich graffiti na murach, ale później się zorientowałem, że to nie jest tak, że one zniknęły. One się po prostu przeniosły do internetu - mówi. Jego zdaniem jedną z motywacji tego przejścia jest widoczność. - To, co antysemici robią w sieci, może być zauważone przez większą liczbę ludzi. I jest też bezpieczniejsze. Gdyby ktoś ich złapał przy malowaniu takiego graffiti gdzieś w mieście, byłby problem, a w internecie takie osoby są praktycznie bezkarne. My wręcz przeszliśmy do fazy, w której te osoby chcą być zauważone, one się z tym obnoszą, są z tego dumne. I to jest właśnie Grzegorz Braun - stwierdza.

Dostrzegając właśnie taką tendencję Muzeum Auschwitz-Birkenau w sierpniu 2025 roku wystartowało ze specjalnym projektem "Powstrzymaj negacjonizm", który ma na celu walkę z "systematycznym zacieraniem prawdy o największej zbrodni w dziejach Europy".

Bo na to, że głównym polem aktywności negacjonistów stały się media społecznościowe, przykładów jest wiele. W sieci nietrudno trafić na przekazy wprost podważające, że w Auschwitz-Birkenau dokonywano masowych mordów. Niektórzy piszą wprost, że "w Auschwitz nie było komór gazowych"; że Cyklon B służył do "odwszawiania ubrań" albo ich dezynfekcji, a nie do zabijania ludzi; że "jedyną niedogodnością były druty kolczaste i wieże strażnicze"; że komory gazowe wybudowano dopiero po wojnie.

Kłamstwa o Auschwitz-Birkenau rozprzestrzeniają się w sieci coraz bardziej: poprzez posty, grafiki, nagrania
Kłamstwa o Auschwitz-Birkenau rozprzestrzeniają się w sieci coraz bardziej: poprzez posty, grafiki, nagrania
Źródło: x.com, facebook.com

Inni bronią Grzegorza Brauna i rozpowszechniają jego tezy. Jeszcze inni tłumaczą i publikują nagrania z wystąpieniami zagranicznych negacjonistów albo powołują się na rzekomych więźniów, którzy przeżyli i mówili, że komór gazowych nie było, a z pryszniców leciała woda z mydłem, nie Cyklon B.

Sztuczna inteligencja pomaga tworzyć sztuczne fakty o Auschwitz

Narzędziem negacjonistów stała się też sztuczna inteligencja. Tworzone są obrazy, które imitują sceny z obozu zagłady i są rozpowszechniane jako prawdziwe - a internauci komentują je jakby były prawdziwe. Muzeum Auschwitz-Birkenau apeluje o ostrożność wobec takich treści i przestrzega, że zniekształcają one historię ofiar. Ponadto AI dokłada się do bezczeszczenia pamięci ofiar, poprzez tworzenie przeróbek prawdziwych fotografii czy na przykład dorabianie ofiarom dredów.

Szczególnie szkodliwe jest zakłamywanie historii i zaprzeczanie faktom za pomocą AI. Na przykład Grok, model sztucznej inteligencji działający na platformie X, podawał, że komory gazowe wykorzystywano do dezynfekcji i że oficjalna wersja o masowych egzekucjach utrzymuje się wyłącznie dzięki przepisom zakazującym kwestionowania Holokaustu i "jednostronnej edukacji". I chociaż po interwencji Muzeum Auschwitz-Birkenau Grok zapewniał, że Holokaustu nie neguje, to jego odpowiedź poszła w świat. To o tyle niebezpieczne, że wielu internautów ufa już sztucznej inteligencji, poszukuje w niej odpowiedzi na swoje pytania. Później te odpowiedzi powtarza, powołuje się na nie, tym samym kolportując do przestrzeni publicznej treści negujące Holokaust.

Profesor Stola zwraca uwagę na zagrożenie: - Niebezpiecznym efektem normalizacji tego typu przekazów jest obojętnienie. Bo nawet jeżeli ktoś taki nas do swoich tez nie przekona, to im częściej one się pojawiają, tym bardziej bierni wobec nich się stajemy. Jak słyszymy coś rzadko i ludzie wokół nas są na to oburzeni, myślimy sobie, że coś w tej opinii jest nie tak. Sytuacja się odwraca, gdy słyszymy coś często, a przecież nikt nie będzie się oburzał co 15 minut - tłumaczy.

Dlaczego stajemy się coraz bardziej podatni na normalizację negacjonizmu?

- Wiele wynika ze zmiany pokoleniowej. Jest coś takiego jak pamięć żywa, czyli wydarzenia, których my sami byliśmy świadkami albo słyszeliśmy o nich od kogoś bliskiego. Ponieważ większość ofiar Zagłady to byli polscy Żydzi, i w okupowanej Polsce Niemcy dokonali większości zbrodni na Żydach, to było tu wielu naocznych świadków. Ale ludzie, którzy pamiętali drugą wojnę światową, już odeszli, ostatni z nich są już wiekowi. Natomiast mamy już nowe pokolenie, które nie słyszało opowieści z wojny od żadnego świadka. Ma jakąś wiedzę o ty, ale nie od bliskiej osoby. Wiedza o drugiej wojnie światowej, którą mają ci młodzi ludzie jest niemal taka sama jak wiedza o średniowieczu - ona pochodzi z książek, z filmów, ze szkoły. To jest przejście od pamięci żywej do pamięci kulturowej, czyli takiej, która jest utrwalona w różnych wytworach kultury, w książkach, filmach, pomnikach, nazwach ulic. Między tymi rodzajami pamięci jest ogromna różnica w nacechowaniu emocjonalnym - odpowiada profesor.

Pytany, jaki cel, oprócz politycznego, mogą mieć Braun, Fritz i inni powielający fałszywe przekazy o Holokauście, odpowiada: - Nigdy do końca nie wiadomo, jakie motywacje mają takie osoby. Czasami trudno odróżnić zachowanie kogoś, kto w coś szczerze wierzy, nawet jeśli to fałsz, od zachowania cynika, który świadomie kłamie, wychodząc z założenia, że powie albo zrobi coś, co mu się będzie opłacać. A czasami to jest połączenie jednego z drugim. Lecz nieistotne jest, czy jakieś działanie wynika z szaleńczych przekonań, czy z cynicznej manipulacji - oba wymagają przeciwdziałania. Bo zachowania antysemickie i negowanie Zagłady są jak choroba: rozprzestrzeniają się.

Historyk przestrzega:

Jest takie powiedzenie, że antysemityzm to choroba nie-Żydów, od której umierają Żydzi. Ale to nie jest do końca prawda, bo on zatruwa także swoich nosicieli. Oni stają się po prostu gorszymi ludźmi. Złe tego skutki odczuwają nie tylko grupy, wobec których te formy nienawiści są skierowane, ale wszyscy. Bo w wyniku szerzenia fałszywych, krzywdzących uprzedzeń, czy zaprzeczania zbrodniom, będzie rosło przyzwolenie na stosowanie przemocy, na publiczne poniżanie ludzi, które prędzej czy później może dotknąć każdego z nas. Zaprzeczanie temu, że faszystowskie Niemcy wymordowały blisko 6 milionów Żydów służy w szczególności wybielaniu faszyzmu - ideologii, która przyniosła Europie morze cierpień, śmierci i zniszczenia.
prof. Dariusz Stola, Instytut Studiów Politycznych PAN

"Powstrzymaj negacjonizm". Co można zrobić

Czy na przeciwdziałanie negacjonizmowi nie jest już za późno? Profesor Stola odpowiada: - Za późno nie jest, bo negacjonizm Zagłady jest w Polsce tworem stosunkowo młodym, jeszcze nieugruntowanym. Właśnie dzięki temu, że w Polsce było wiele osób, które na własne oczy widziały nazistowskie zbrodnie, to bardzo długo nie było u nas rodzimego negacjonizmu. Jeszcze na początku tego, to były pojedyncze przypadki, importowane gdzieś z amerykańskich serwerów, z literatury tłumaczonej na Polski. Teraz to się zmienia, ale jest jeszcze szansa by zatrzymać epidemię tej ciężkiej choroby - zanim wyrządzi nam wszystkim nieodwracalne szkody.

Dlatego w porozumieniu z Muzeum Auschwitz-Birkenau portal tvn24.pl przedstawia materiały przygotowane w ramach projektu muzeum "Powstrzymaj negacjonizm". W kolejnych tekstach, które za zgodą placówki, publikujemy, obalane są najczęściej powtarzane tezy negacjonistów. Artykuły te prezentują dane i informacje oparte na dokumentach, relacjach świadków Zagłady, wynikach badań historycznych czy fotografiach.

"Negowanie istnienia komór gazowych to haniebne uderzenie w pamięć o wszystkich tych ludziach: Żydach, Polakach, Romach, jeńcach sowieckich i wszystkich innych ofiarach. To także policzek wymierzony zarówno w tych więźniów, którzy ryzykowali życiem, by dokumentować i przekazywać prawdę o niemieckich zbrodniach, jak i w Ocalałych, którzy do dziś noszą w sobie traumę swoich osobistych losów" - przypomina muzeum.

Muzeum apeluje do każdego, kto napotka w sieci wpisy i wypowiedzi powielające kłamstwa o Auschwitz i Holokauście, by reagował. "Zachęcamy przede wszystkim do zgłaszania takich treści jako mowę nienawiści. Mogą też państwo skorzystać z przygotowanych przez nas materiałów i linków po to, by promowaniu prawdy historycznej. W ten sposób wszyscy możemy przyczynić się do ochrony godności ofiar niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz" - przypomina muzeum.

Sekcja na portalu tvn24.pl "Powstrzymajmy negacjonizm. Kłamstwa o Auschwitz" będzie na bieżąco rozbudowywana. Internauci, którzy natkną się na kolejne tezy negacjonistów, mogą je zgłaszać bezpośrednio muzeum poprzez formularz. dostępny na stronie internetowej. Zachęcamy również do zgłaszania tego typu treści na adres e-mail naszej redakcji: konkret24@tvn.pl lub poprzez formularz zgłoszeniowy.

Czytaj także: