TVN24 | Pomorze

Zabójstwo Pawła Adamowicza. Oskarżony Stefan W. zrezygnował z adwokata z wyboru

TVN24 | Pomorze

Autor:
ib//now
Źródło:
TVN24
Adwokat Marcin Lipski nie jest już obrońcą Stefana W.
Adwokat Marcin Lipski nie jest już obrońcą Stefana W.TVN24 Pomorze
wideo 2/11
TVN24 PomorzeAdwokat Marcin Lipski nie jest już obrońcą Stefana W.

Adwokat Marcin Lipski przestał być obrońcą z wyboru Stefana W., oskarżonego o zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Jak poinformował w rozmowie z TVN24, otrzymał list od byłego już klienta, z którego wynika, że W. był zadowolony z obrony, ale uznał, że sprawa jest prosta i nie potrzebuje dłużej jego usług.

Lipski reprezentował Stefana W. od jesieni 2020 roku, kiedy poprzedni adwokat zrezygnował po tym, jak W. nie spodobała się jego wizja obrony. Po przeszło roku Stefan W. ponownie rozstał się z obrońcą. Tym razem z własnej woli.

- Otrzymałem od oskarżonego list, z którego wynika, iż wprawdzie jest on zadowolony z dotychczasowej obrony jego osoby, jednakże uznaje, że jego sprawa jest sprawą prostą i nie widzi potrzeby, aby musiał być na etapie postępowania sądowego reprezentowany przez obrońcę z wyboru - powiedział adwokat Marcin Lipski.

Dodał, że w sprawie zachodzi tak zwana obrona obligatoryjna, w związku z czym wyznaczono już obrońcę z urzędu.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO >>>

Pytany o powody takiej decyzji byłego już klienta, Lipski odpowiedział, że nie był to celowy zabieg z jego strony, aby odłożyć w czasie rozpoczęcie procesu, gdyż termin pierwszej rozprawy nie został jeszcze wyznaczony.

- Widziałem się z oskarżonym pod koniec roku, nic na to nie wskazywało. Oskarżony ma poważne problemy ze zdrowiem psychicznym, logicznym myśleniem, z podejmowaniem racjonalnych decyzji. Nie do końca zna wagę swoich czynów i tego, co robi - przyznał mecenas.

Zabójstwo na scenie

13 stycznia 2019 roku 27-letni Stefan W., podczas Światełka do Nieba - gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - wbiegł na scenę i zaatakował nożem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Na nagraniach pokazujących zdarzenie widać, jak napastnik przebiegł przez podest i zadał prezydentowi Gdańska kilka ciosów nożem. Po zamachu mężczyzna uniósł w górę ręce w geście zwycięstwa. Zanim został zatrzymany, chodził po scenie.

- Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz - krzyczał ze sceny.

W nocy z 13 na 14 stycznia 2019 roku Adamowicz przeszedł w szpitalu operację. Następnego dnia zmarł, nie odzyskując przytomności. Sekcja wykazała, że miał trzy głębokie rany: jedną w okolicy serca i dwie brzucha.

Zatrzymanie Stefana W. bezpośrednio po ataku na prezydenta Gdańska Pawła AdamowiczaTVN24

Nie przyznał się, ale przeprosił "za zabicie dobrego człowieka"

Stefanowi W. zarzucono dokonanie zabójstwa Pawła Adamowicza w zamiarze bezpośrednim z motywacji zasługującej na szczególne potępienie oraz przestępstwa zmuszenia groźbą innej osoby do określonego zachowania. Obu czynów W. dopuścił się w warunkach powrotu do przestępstwa.

Przesłuchany kilkukrotnie w toku śledztwa oskarżony Stefan W. nie przyznał się winy. - W toku postępowania napisał list otwarty do członków rodziny, w którym przeprosił "za zabicie dobrego człowieka" - mówiła Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Śledczy ustalili, że motyw zabójstwa prezydenta Pawła Adamowicza przedstawiony został "przez oskarżonego Stefana W. w oświadczeniu wygłoszonym przez niego bezpośrednio po dokonaniu ataku".

- Zebrany materiał dowodowy nie pozwala na przyjęcie innej motywacji niż ta przyjęta w początkowej fazie śledztwa. Była to chęć dokonania zemsty z powodu niesłusznego i zbyt wysokiego, według oskarżonego, wyroku za rozboje z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Oskarżony utożsamiał osobę prezydenta Miasta Gdańska ogólnie z osobami, które sprawowały wszelką władzę, w tym sądowniczą w czasie, gdy zapadł wobec niego skazujący wyrok - podała prokurator.

Rodzina i przyjaciele żegnają Pawła Adamowicza

"Gdańsk dzieli się dobrem". Słowa Pawła Adamowicza uwiecznione na kamiennej tablicy
"Gdańsk dzieli się dobrem". Słowa Pawła Adamowicza uwiecznione na kamiennej tablicyFakty TVN
wideo 2/8

Trzy opinie biegłych

Po analizie trzeciej opinii ekspertów w sprawie zdrowia psychicznego Stefana W., śledczy przekazali, że miał on ograniczoną poczytalność, co oznacza, że może odpowiadać przed sądem. W takim przypadku sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary.

Decyzję o powołaniu trzeciego zespołu ekspertów podjęła pod koniec ubiegłego roku prowadząca śledztwo Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Wcześniej prokuratura informowała, że dwa zespoły biegłych wydały w sprawie opinie zawierające odmienną ocenę stanu poczytalności podejrzanego w chwili popełnienia zarzuconego mu zabójstwa. Według śledczych "podjęte przez prokuratora czynności nie doprowadziły do wyjaśnienia i wyeliminowania sprzecznych wniosków". Z tego powodu prokuratura powołała trzeci zespół biegłych.

Stefan W. stanie przed sądem

W grudniu 2021 roku Prokuratura Okręgowa w Gdańsku poinformowała o zakończeniu śledztwa w tej sprawie. - Oskarżonemu Stefanowi W. zarzucono dokonanie zabójstwa w zamiarze bezpośrednim w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Oskarżonemu zarzucono również popełnienie przestępstwa zmuszania innej osoby do określonego zachowania - przekazała Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Jak dodała, obu przestępstw oskarżony dopuścił się w warunkach powrotu do przestępstwa, a w chwili ich popełnienia miał ograniczoną poczytalność.

Przestępstwo zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie zagrożone jest karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12, karą 25 lat pozbawienia wolności albo karą dożywotniego pozbawienia wolności. Wobec sprawcy, który w chwili czynu miał ograniczoną poczytalność, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary.

Oskarżony nadal przebywa w areszcie. 

Piotr Adamowicz, poseł i brat Pawła Adamowicza, przekazał, że rodzina chce, aby proces był jawny i toczył się przy otwartych drzwiach. - Zbrodnia, która dokonała się ponad trzy lata temu, miała charakter publiczny, dlatego że świadkami zabójstwa było wiele tysięcy osób, a setki tysięcy widziały tę tragedię za pośrednictwem telewizji - mówił Piotr Adamowicz. - Ponieważ zbrodnia miała charakter publiczny, także sam proces powinien mieć charakter publiczny, używając języka procesowego, bez wyłączenia jawności - powiedział.

Autor:ib//now

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości