Adamowicz wygrywa w Gdańsku, w drugiej turze zmierzy się z Płażyńskim. Porażka Wałęsy

Pomorze

Paweł Adamowicz zmierzy się w drugiej turze w Kacper Płażyńskimtvn24
wideo 2/7

Od 20 lat rządzi w Gdańsku. Choć ciążą na nim zarzuty, choć stracił poparcie polityczne i wciąż pojawiają się pytania o to, jak jego rodzina zgromadziła tak wielki majątek, mieszkańcy Gdańska znowu postawili na Pawła Adamowicza. Wygrał pierwszą turę.

W drugiej zmierzy się z Kacprem Płażyńskim (Prawo i Sprawiedliwość).

Według sondażu IPSOS Paweł Adamowicz uzyskał 36,7 procent głosów, a Kacper Płażyński 32,3 proc. Jarosław Wałęsa (Platforma Obywatelska) uzyskał 25,3 procent - tym samym nie wchodzi do drugiej tury wyborów.

- Jestem bardzo radosny, jest to cudowny dzień w życiu samorządowca. To były chyba najtrudniejsze wybory samorządowe - powiedział Adamowicz.

Podziękował za wysoką frekwencję. - To nasz sukces, że tak wielu z nas wzięło udział w demokracji. Wiele miesięcy temu mówiłem, że z Polski lokalnej nastąpi ożywienie polskiej demokracji – oznajmił.

Zapewnił, że wierzy, iż Gdańsk po 4 listopada zostanie bastionem demokracji i obrony Konstytucji. Adamowicz w obecnych wyborach pierwszy raz startuje jako kandydat bezpartyjny z własnego komitetu wyborczego "Wszystko dla Gdańska".

Adamowicz jest jednym z najbogatszych prezydentów miast – to wiedza oficjalna. Z żoną Magdaleną w ciągu ostatnich piętnastu lat zebrał majątek o wartości około czterech milionów złotych. Tylko w 2016 roku oficjalnie zarobił 426 tys. zł – w ratuszu, w radach nadzorczych, z akcji różnych spółek, wynajmu mieszkań.

Zarzuty

W 2013 roku Centralne Biuro Antykorupcyjne zawiadomiło prokuraturę o tym, że prezydent Gdańska Paweł Adamowicz mógł popełnić przestępstwo związanego ze składanymi przez niego oświadczeniami majątkowymi. W listopadzie sprawę opisał Newsweek, a Adamowicz przyznał, że "pomylił się kilka razy" w wypełnianiu oświadczeń.

Afera wybuchła, pytania o majątek i nepotyzm mnożyły się, ale nie przeszkodziło to rok później w ponownej reelekcji Adamowicza na prezydenta – w 2014 roku prezydentem Gdańska został po raz piąty.

W 2015 roku Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu przedstawiła prezydentowi Gdańska sześć zarzutów dotyczących podania nieprawdziwych informacji w oświadczeniach majątkowych z lat 2010-2012. Wraz z żoną Magdaleną usłyszeli zarzut w związku z nieujawnieniem dochodów oraz niewłaściwym rozliczaniem dochodu. Jak poinformowała nas prokuratura, chodzi o ukrycie setek tysięcy złotych, a kwota ta od momentu rozpoczęcia śledztwa tylko rosła.

Prezenty dla dzieci

Jak utrzymywał prezydent te pieniądze pochodziły m.in. z darowizn od rodziców Adamowiczów. Córki prezydenta miały otrzymywać je od dziadków i pradziadków na różne okazje. Często przekazywane były gotówką, a potem wpłacane na konto. Według Adamowicza nie wymagały one zgłoszenia. - Te środki stanowią majątek odrębny moich dzieci i zgodnie z ustawą nie wymagają wykazania w treści oświadczeń majątkowych, które jestem zobowiązany składać. Banki polskie w tamtym okresie nie oferowały możliwości prowadzenia kont na rzecz osób małoletnich, w związku z tym zdeponowanie środków pieniężnych na naszych kontach było jedynym sposobem sprawnego zarządzania tymi pieniędzmi – tłumaczył prezydent.

Proces w tej sprawie trwa.

Afera jednak uderzyła w Adamowicza, bo stracił poparcie swojej partii – Platformy Obywatelskiej. Po tym, jak prokuratura wszczęła śledztwo, zawiesił członkostwo w PO, które następnie wygasło. W tegorocznych wyborach starał się o szóstą reelekcję z ramienia założonego przez siebie Stowarzyszenia „Wszystko dla Gdańska”. Platforma poparła Jarosława Wałęsę.

Prezydent w opozycji

Adamowicz od dawna prezentuje się jako zadeklarowany przeciwnik Prawa i Sprawiedliwości oraz organizacji nacjonalistycznych. W lipcu 2018 roku Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe nieprawomocnie skazał go na grzywnę w wysokości 2,5 tys. złotych za naruszenie nietykalności cielesnej i pomówienie działacza Młodzieży Wszechpolskiej – do zdarzenia doszło 7 listopada 2017 podczas spotkania z Adamem Michnikiem. Sędzia podczas odczytywania wyroku skomentowała: takie zachowanie nie przystoi prezydentowi miasta.

Paweł Adamowicz jest drugim synem Ryszarda i Teresy Adamowiczów. Jego starszy brat Piotr jest dziennikarzem, był opozycjonistą za czasów PRL. Paweł również udzielał się w organizacjach opozycyjne. Rodzina została przesiedlona na Pomorze z Wilna w 1946 roku. W 1999 Paweł ożenił się ze swoją byłą studentką Magdaleną Abramską. Mają dwie córki.

Karierę polityczną zaczął, jak sam twierdzi, w swojej książce „Gdańsk jako wyzwanie”, przypadkiem – po działalności opozycyjnej w 1990 roku dwie sąsiadki jego rodziców same zgłosiły jego kandydaturę na radnego.

Wygrywanie ma we krwi

W I kadencji (1990-1994) Adamowicz był radnym Komitetu Obywatelskiego "Solidarność", w kolejnej kadencji (1994-1998) wybrany z koalicyjnej listy Unia Wolności-Partia Konserwatywna, pełniąc w tym czasie funkcję przewodniczącego Rady Miasta Gdańska. W trzeciej kadencji (1998-2002) kandydował z listy AWS jako członek Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Został wówczas wybrany przez radnych na prezydenta Gdańska.

Pierwsze wybory bezpośrednie w 2002 roku Adamowicz wygrał w II turze zdobywając 72 procent głosów i pokonując kandydata Sojuszu Lewicy Demokratycznej Marka Formelę. W 2006 roku zwyciężył już w I turze wyborów, uzyskując prawie 61 procent głosów, a w 2010 roku uzyskał prawie 54 procent głosów. W 2014 uzyskał reelekcję na kolejną kadencję, pokonując w II turze głosowania Andrzeja Jaworskiego z PiS.

Swoją kampanię prowadził bardzo aktywnie, rozdając między innymi drożdżówki na ulicy i przekonując, że miasto za jego rządów będzie się nadal prężnie rozwijać.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: eŁKa/gp / Źródło: TVN24 Pomorze/PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24